.

.

czwartek, 10 grudnia 2015

Kaganki niesę!

W ramach zadania służbowego, zasiadłam i zrobiłam.
Ze słoików.



Nieoświecone wyglądają niebrzydko, ale jak się im wetknie duszę- na pewno im się poprawi.
Tak mi się dobrze je obiło, że w domu, po ogarnięciu Absorberostwa, zrobiłam sobie dwa.

Gęba mumii :)))

Z ptaszorem

Z kotem


A na osłodę- ptaszek.
Nie wiem czy dam komu wycierać papy takimi fajowymi serwetkami...



niedziela, 6 grudnia 2015

Wielkie pompowanie

Sezon posuchy uśpił mnie i nie zaglądałam do piwnicy, w której to można urządzić miejsce schadzek z jaccuzi, biczami i innymi zbereźnymi sprawami, bo mam swoją wodę. W piwnicy właśnie.
Podejrzewam, że jakości dobrej.
Przefiltrowana przez grunt, cegłę, kamień mojego domu, może i jaki minerał się tam z niego dorzuci. 

Wiekszą część lata i początek jesieni nie padało. Potem zaczęło; spojrzałam raz, drugi- wody nie ujrzałam to i zapomniałam o piwnicy. 
Tato zszedł w czwartek i wody okazało się prawie na wynos...


Wody było o dwa stopnie mniej niż wtedy , kiedy to dwie jednostki straży wodę pompowały, ale to inna historia. 
Tu, można powiedzieć zadziałał czynnik zagapienia.
Pompę podłączyliśmy.
Pompowała. 
5 godzin.
I przestała.

Załamka, bo nowa pompa to wydatek rzędu 400- 500 pln.
Poiszłam na spytki i straż tym razem odpada- bo nie było ulew i zalania przez oberwanie chmury, nikt znajomy pompy nie miał...
Uderzyłam wprost do Wójta. Obiecał coś pomóc, ale w poniedziałek (rozmawiałam w piątek). 
W sobotę Tacie udało się reaktywować pompę i hula.
Nie wiem ile za prąd, ale na pewno mniej niż za wezwanie straży....

... i tak już paręnaście godzin...

Kaczki miałyby raj :)

Towarzystwo spogląda zaniepokojone na przybór wód

Olka

" Łapki sobie pomoczę!"
Przewietrzyłam futra.
Bazaltowa niezniszczalna.
Zwykle- około 25 min. Dziś godzina.
Garip jak emeryt...Musiałam pomalutku...
We wtorek wyniki badań biochemicznych jego krwi.

Wieża na Bazaltowej- inaczej ;P



czwartek, 3 grudnia 2015

Awena.

Słowotfórstfo kfitnie; są różne kondominia i absmaki.
U mnie awena. Brak weny.
W związku z tym- taram!
Dobre, choć słodkie; ja bym nie dała tyle cukru, ale byłam zadziwiona, że jest :


Z innych ... miałam napisać o nowym nabytku, ale mi Tato wyrzucił dramatycznie rozerwane pudełko.
Kupiłam sobie w Rossmannie mydło. Takie z błotkiem i minerałami z Morza Martwego. 
Jestem taką dziwną babą, że do życia, generalnie, potrzebuję szarego mydła lub jakiegoś dla bobasów, mleczka do demakijażu (a więc i mascary), szamponu i ...no tak, dezodorant mam robiony samej, ale czasem psiknę się lub kulką potoczę, ale nie antyperspirant. Mimo tego minimalizmu, mydełko mnie zachwyca, bo- ponieważ- ładnie pachnie, do tego skóra jest po nim lekko napięta, ale bez wysuszenia. Jak się nim cała umyłam to wieczorem czułam się z lekka wysuszona, ale... nazajutrz skóra milusia i mięciusia. Bez pomad i balsamów. Foto pudełka  (zapewne z zawartością) znalazłam w internetni - poniżej:


Moje małopłatne zajęcia w toku. Dziś walczyłam z banerem na jarmark bożonarodzeniowy. Tradycyjnie- w Krotoszycach. Powiem Wam, że nigdy nie myślałam o tym, że będę coś takiego robić.



Czyli przeklejki...
Wyszło w miarę.
A tak w ogóle to zapraszam na jarmark- ten już 13 grudnia!
Chyba będę...;)


Końcówka tygodnia sprintem, bo Mikołajki do zrobienia w sobotę. 
Niedziela zleci i znów tydzień roboczy.
Niektórzy już się poddali...

nieżywa... z pomocą Jagody lub Kici....

Czasem coś dla odprężenia walnę:


Garip jutro na pobranie krwi, Ruda na wypędzanie robali, bo za tydzień szczepienie.
Chłopak od 3 dni osowiały. Dziś zjadł, ale jakoś tak... I tak oddycha, jakby go bolało. Musimy sprawdzić.

Bywajcie zdrowi!