.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aranżacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aranżacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2012

Tupajowy klimat lekkiego bałaganu

No właśnie... tak sobie oglądam te niektóre blogi. Ten klimat wiejskich domków, piękne fotki, aranżacje...


Pisałam już o swoim antytalencie do tego typu klimatów, że jestem taka trochę bardziej praktyczna w życiu codziennym choć w głowie mam sporo pięknych i niekoniecznie praktycznych pomysłów.

Może to i problem nadal tylko jednego pokoju do życia.
W nim jest wszystko- piec- dający ciepło, suszarka na której wiszą kolorowe ubranka Młodego, druga- z pieluchami tetrowymi, w kartonach kolejne ubranka- dla Natki, dla Młodego- jak podrośnie.
Nasze łoże, krzesełko do karmienia młodzika, biurko...moje biurko, które mi służyło dobrych kilkanaście lat. Zrobione przez mojego ojca. Teraz- zastawione butelkami, chusteczkami, kaszkami i mlekiem modyfikowanym.

Jedyne co przypomina nieco klimat, w którym można wyczuć coś poza prozą (nazywana przeze mnie perystaltyką) życia to na przykład:
szafka made in mój teść, na której spoczywają ptaszek, sowa, obrazek autorstwa mojej mamy, a na jednej z półeczek mojego wykonania diaboły

Jest jeszcze lampa. Taka- kinkietowa z abażurem jakby ze skóry. Daje klimat- teraz, w dziennym świetle niezauważalny.
Na boku szafy, przytwierdzonej kotwami do ściany (takie mamy proste ściany i podłogi...:) ) wizą parostki kozła  a na nich moja biżuteria ukochana. Teraz, z racji wszędobylskich małych rączek, w odwrocie.
W pokoju, za drzwiami (mamy 3 przechodnie pokoje), klimat o jakieś 10 stopni chłodniejszy, za to dużo przestrzeni, kolejny bałagan. Książkowo- meblowy....

I kaczka, której K. nie cierpi. Ja ją lubię. Poza tym, w razie czego, może służyć samoobronie :)