.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żbik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żbik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lutego 2013

O kocie i ptakach (i nie tylko)- kontrowersyjnie.

Od niedawna czytam bardzo ciekawy blog Naturalnie.
Autor pisze ciekawie, zwięźle i trafia, co tu wiele gadać, w moje zapotrzebowanie na wiedzę.
Dziś rzucił mi się w oczy artykuł o kotach...
Być może rozpętam  tym postem burzę...Być może.
Jest to jednak problem z tych, które są ważne, ale śmiem twierdzić, w warunkach polskich nie do rozwiązania. Całkiem możliwe, że nie do rozwiązania w ogóle...

Powiem tak- temat trudny.
Zapewne miłośnikom kotów sie naraża, aczkolwiek...jeśli ktoś nie kocha wybiórczo, posiada empatię i rozum- zgodzi się z nim.
Zgoda oczywiście nie musi iść w parze z realizacją jego postulatów.

Ale- do rzeczy:
Post brzmi :
"Czy warto adoptować koty?". (link macie TUTAJ ).

Żeby nie było- lubię koty. 
Może nie tak jak psy, ale jeśli chodzi o wrażliwość na krzywdę zwierząt- nie rozróżniam.
Dlatego właśnie- cierpiący czy zabity ptak czy jaszczurka jest dla mnie równoważny z cierpiącym kotem czy psem.

Postulaty autora, co by koty sterylizować i zamykać w schroniskach....Cóż.
Co do pierwszego- jestem w 100% za. 
Zamykanie w schronie- jest dyskusyjne. Sami wiemy, jak na koty czy psy wpływa pobyt w tego typu miejscach, nawet jeśli prowadzone są wzorowo i przez ludzi z wiedzą i sercem.

Czemu koty są złe?
Ano- głównie dlatego, że są tak dobrymi łowcami. Sami wiecie, jak sprawne są te zwierzęta. I jak często jako właściciele- otrzymujecie od swoich podopiecznych upolowaną zdobycz.
Pal licho (dla ogółu gatunków dzikich) jeśli jest to nornica czy mysz polna, pal licho, gdy jest to szczur czy mysz domowa (choć dla nich to nie pal licho, tylko także cierpienie i śmierć).
Gorzej, jeśli  jest to ptak. Często rzadkiego gatunku. Czasem jaszczurka, ryjówka, nietoperz!

Powiem tak- nic mnie tak nie wpienia, jak widok zabitego przez kota ptaka czy powyższych dzikich i rzadkich, a jakże pożytecznych zwierząt.
Kiedy mieliśmy (a mamy co rok) lęg jaskółek dymówek, powiem szczerze, że z obawą patrzyłam codziennie na próg domu czy aby nasze kocice nie zabiły któregoś z ptaków.
Nieżyjąca już Asani, zasadzała się na nie przy oknie, żeby złapać któregoś z rodziców w locie!

Nie szczędziłam jej reprymend i raz nawet poczęstowałam ją ścierą.
Nie żałuję.
Jaskółki odchowały dwa lęgi.
Co z tego jak poprzedniej wiosny i lata, wśród ofiar łowów kotów było kilkanaście ryjówek, ropuszka, nietoperz.

Niewielu wie, że koty krzyżują się z naszym rodzimym dzikim kotem - żbikiem, co powoduje tworzenie niepłodnego potomstwa, a tym samym  przyczynia się do degradacji już i tak stojącego na krawędzi wymarcia gatunku.(posiada status EN - gatunki bardzo wysokiego ryzyka, silnie zagrożone).

Oto żbik (nie kapitan, co prawda...;)

http://dorota.ptaszkowska51.pinger.pl





http://dorota.ptaszkowska51.pinger.pl
 Przy okazji- ciekawy artykuł o panu doktorze Andrzeju Krzywińskim, właściciel prywatnego ZOO - safari w Kadzidłowie na Mazurach, który opierając się na metodzie „Born to be free", przywraca naturze gatunki bardzo trudne do reintrodukcji, m.in. żbiki właśnie.( http://www.kociesprawy.pl/magazyn/czytelnia_artykuly_w_kocich_sprawach/rasy/godzina_wsrod_zbikow2/przeczytaj_caly_artykul/)


Jak mówię, temat trudny, bo z instynktem trudno walczyć.

Autor postu "Czy warto adoptować koty?" postuluje także zamykanie kotów w domach.
Jak pogodzić ich potrzeby z potrzebami i bezpieczeństwem dzikich zwierząt?

Ano- ponoć można. 
Istnieją dzwoneczki, które można kotom wiązać przy obróżkach. Tu jednak jest "mały" kłopot. 
Wiele kotów przez obróżki już się powiesiło na gałęziach czy utknęło w szparach ogrodzeń...

Można zabezpieczać drzewa, o których wiemy, że legną się na nich ptaki, poprzez tworzenie zasieków z gałęzi uniemożliwiających kotom włażenie na te drzewa i tępienie ptaków. 
Na przykład w ten sposób:

ekoprzewodnik.pl
Zabezpieczmy także karmniki!
Nic mnie tak nie wpienia jak widok karmnika dostępnego dla kota.
Dokarmiamy ptaki czy koty???

Aby zniechęcić koty do przebywania w miejscu, gdzie bytują i zakładają gniazda  ptaki można pokusić się o instalację odstraszaczy feromonowych lub dźwiękowych. Nie wiem jaka jest ich skuteczność, bo nie próbowałam (jeszcze).

Psy nasze tolerują swoje koty, a gonią resztę. To też jest element wspomagający, nie do przecenienia.
Wiem jedno- w okolicy miałabym więcej ptaków, gdyby nie...sąsiedzi, którym - mam wrażenie co pół roku przybywa przynajmniej jeden kot.
Wierzcie mi- cudem było, że lęg wyprowadziły pleszki.
Chyba tylko dzięki ich zdolnościom, rozwadze i doświadczeniu....
Za to rudzikowi nie udało się uciec kotom...

Wędrówki kotów z okolicy, do naszych ogrodów, mogą powstrzymać gęste nasadzenia z kolczastych krzewów. Stanowić będą dla nich barierę, a dodatkowo wzbogacą ogród w miejsce do gniazdowania ptaków.

Wśród metod, które można stosować w przypadku, kiedy na kotach nam zależy, ale nie chcemy stracić ptaków, może być także przynajmniej okresowe przetrzymanie ich- na czas ptasich legów- (kwiecień- sierpień) w domu. 

Wiem, wiem!
Jak tu koty wychodzące do tego przekonać?
Sama musiałabym to zrobić.
Dam znać, jak wyjdą pertraktacje....

Może macie jakieś inne pomysły?
Jak żyć z kotami przy domu i  jednocześnie cieszyć śpiewem i obserwacją ptaków?