Wiem, wiem... Opuściłam się strasznie. Na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko, że roboty, jak to wiosną huk, trochę w przydomowiu się pozmieniało, urosło. Niewiele też mogę, bo internet nam siadł i cokolwiek napisać, wrzucić zdjęcia- istny dramat.
Fejs wsysa wszystkich, bo ma się wszystko na miejscu, ale to pułapka. Zdychają fora, zdychają blogi. Sama się na to złapałam.
Zanim powrócę może do innych tematów, wrzucę co wczoraj....A działo się, bo pachniało...woskiem!
Wosk pachnie sobą. Ulem, miodem, pszczołami. Niezwykły produkt. Właściwie nawet brzydko to brzmi. Produkt. To mistrzostwo. Zwłaszcza jeszcze w formie plastra.
Ten wosk pochodzi z naszych uli. Od naszych pszczół. Kwiaty też z przydomia. Wszystko nasze, lokalne.
Zawieszki są do przygarnięcia. Ozdobią wnętrze, napełnią delikatnym, nienatrętnym aromatem, a na dodatek mają prozdrowotne właściwości. Polecam się serdecznie!








.jpg)




