.

.

poniedziałek, 4 maja 2026

Róbmy swoje.

Susza już mnie przytłacza. Część roślin robi swoje- rośnie. Dzrewa robią to pomału, liście dopiero co puściły lipy, brzozy. Oszczędzają siły. O dziwo nektarują drzewa owocowe- albo- nie nektarują, a tylko dlatego pszczoły je oblatują,  że innych pożytków wkoło jak na lekarstwo. 

Kwitną jabłonie, jest już po śliwach i wiśniach. Czereśnia już swoje zrobiła... 

Energia podąża za uwagą. 

Wyeksploatowałam się ostatnio. Na wieściach, na czytaniu, na zabieraniu głosu w dyskusji, na walce tu i tam. I przyszło osłabienie, a jakże. Tak mam. Taka natura. Pomału to widzę więc zapuszczam się w odmęty spokoju i świadomego odpuszczania. To nie tak, że całe zło zniknie. Ale przynajmniej ja, będę miała moc żyć dalej, działać lokalnie, na swoim poziomie wrażliwosci i mocy.

Ku pokrzepieniu, zrobiłam sobie dziś jajecznicę z pokrzywą, czosnaczkiem i bluszczykiem kurdybankiem. Niewiele czuję, ale moc to wszystko w sobie ma więc biorę z wdzięcznością i leczę ciało.

Historia, od końca- finał na talerzu i wspomnienie składników, z jajem- kartoflem włącznie.






Grządki w skrzyniach drewnianych i uprawa roślin w harmonii z otaczajacymi istnieniami bywa wyzwaniem. Główny z nich to ślimaki. Co rok to samo. Ten sezon uparcie odnawia się kozłek lekarski, sieje nasiona i bardzo mu tu dobrze. Wróble w zeszłym roku załatwiły mi piołun. Wyrywały do budek w celach przeciwpasożytniczych. Efekt- musiałam piołun zasiać. Sadzonka przetrwała zimę- nota bene straciłam przez późnozimowe mrozy niemal wszystkie szałwie i rozmaryny, więc wróbla gawiedź wyczaiła ja i dalej szarpać! Musiałam uciec się znów do ochrony mechanicznej. Jak rozmnożę- będą korzystać. 

Dzielne poziomki zdobywaja kamienne podłoże

Zawsze czekam na dąbrówki

W tym roku chyba tylko cebula, pory i pomidory,
reszta pożerana przez ślimaki więc szkoda mojego zachodu....

Kozłek i jego dzieci

Ochrona in situ bylicy piołun

Trochę piasku, stara piaskownica z lekkim podłożem pod szorstkolistne,
a będa w tym roku... trędowniki bulwiaste



Młodzież rośnie. Jeszcze tydzień i Coli wróci z nimi do stada. 




Jeśli chcę mieć sałatę, cukinie i selery naciowe- musze je mieć na oku. Rosna więc uprawy miskowo- doniczkowe zaraz przy domu. Sprawdza się. Poza tym, blisko mnie musi być gęsto od roślin. Oczywiście na ich zasadach, ale lubię zielony chaos. 





Maszę to może męczy, a może jednak to jej choroba. Ogólnie dobrze znosi leczenie zespołu Cushinga. 


Udało się też uratować młode jabłonie, które postanowiliśmy przechować przez zimę w kompostowniku. Wielokrotnie zimowałam tak rosliny krzewiaste i byliny. Tym razem obżarły je nornice. Z poradą od kolegi arborysty- zasmarowaliśmy maścią ogrodniczą i owinęliśmy bawełniana gazą. Wszystkie odżyły. 





Dużo światła \wam życzę. Mocy płynięcia w czasie, gdzie zło zdaje się rosnąć w siłę. Nie traćmy nadziei, róbmy swoje Dobro. 



poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Sztuczna głupota- czyli jak chcesz bobra- to go sobie lepiej narysuj

Podążam ścieżką nauki. 

W weekendy zasiadam na - czasem bite 8 godzin, słucham, ćwiczę. Poślady drętwieją, ale człowiek próbuje wytrzymać te nienaturalną pozycję. I ciśnie.
Chłonie już trochę trudniej, bo wiek. Nie wszystko, bo wiele już pojął wcześniej, przeżył, czasem myśli- co za bzdury! Ostatnio z resztą, dość często. 

Po krótce, bo sadzonki i nasiona wołają o swoje. Mam zajęcia z wykorzystania nowych technologii nauczania i...
No właśnie. Wczoraj temat mnie rozsierdził, a potem zmęczył. 

Nie ukrywam, że jestem antyejajowa.
Nie to, że nie umiem czy też obsługa czy poruszanie się po internetni i programach są dla mnie nie do ogarnięcia. Nie dlatego.
Tak samo nie mam zaufania do robotów. Zapowiedziałam, że jak mi Absorbery kupią jakiegoś na starość do pomocy to poczęstuję miotłą. Robota, nie Absorbery. 

A co do sztucznej głupoty....
Dlaczego jestem na nie? Przetestowałam.  Na zajęciach miałam zrobić prezentację z wygenerowanymi przez ejaja rysunkami, potem quiz z kodem QR i całość miała jako tako grać. Tyle, że jak ma grać, skoro narysowanie poprawnie... bobra to dla tego cudu techniki wielki problem. 

Pisze głąbowi- wygereruj rysunek z bobrem, w tle meandrująca rzeka i żeremie bobrowe.

I co robi głąb?

Rysuje. A jak- kapibarę i inne gryzonie, ale nie bobra. Ogólnie to zapomniał o żeremiach. Przypominam, że żeremi brak, a zwierzak to kapibara, nie bóbr. 

Ten na to- oczywiście usranie grzecznie- O tak, masz racje, przepraszam. Zaraz sie poprawię. Stworzyłem dla ciebie obraz bobra, z meandrującą rzeką i żeremiem. 

I co? Ano znów jakiś gryzoń- niebóbr, do tego chatki drewniane. No bo jak wiadomo, bobry mieszkają w domach drewnianych, w końcu ścinają po cos te drzewa, co nie? Do rzeki też bym sie przyczepiła, bo to potok górski. Ale może nie dopisałam- rzeka nizinna to się biedak nie połapał. 

Po moim łajaniu, znów uderza sie w pierś, a ja już jestem zirytowana, bo mam na to 15 minut, a ten złom myślowy nawet bobra  nie umie poprawnie pokazać.
Przeprasza- o, kufa!jak mnie irytuje to jego śliskie przepraszanie, brrr! Dokłada żeremia. 

I co?

Mamy nory. Takie, wiecie z wielkimi otworami. Chyba dla pracowników Wód Polskich, żeby sie tam mogli sami zakopać i nie wychodzic ze wstydu, za to co robią. Bobrom, naturze i nam.

Kolejna łajanka z mojej strony. 

Ręce juz mi opadły na podłogę. Daje mu ostatniuą szansę. 

I generuje mi to. Wybrałam dla Was 3 fotki. Czy na jakiejś jest bóbr?

Niebóbr z łyżką cedzakową zamiast ogona.
Pewnie do łowienia ryb, których nie je....

Niebóbr - ofiara crossa

Samotny niebóbr na skale.
Aż słychać ten szum fal ......

Odpowiedź brzmi- raczej nie. Do tego, u jednego z nich widać naznaczony oponą crossa ogon. Może musiał wiać przed mendą rozjeżdzającą dzikie drogi i cieki wodne, kto wie...
Na pewno nie wie tego ejaj.

Ktoś powie- durna Tupaja się nie zna. ejaj ma tyle możliwości.
Może i ma. Oczywiście, podobno wersje płatne mają ich więcej, szerszy zakres danych. Wiem.
Są programy streszczające materiały własne. Wrzucasz swoje pdfy, teksty i on ci to mieli, streszcza i co tam jeszcza. 

Pewnie do tego typu zajęć można by to nająć. 
Ale to nie o to mi chodzi.

Chodzi mi o to, że większość ludzi korzysta właśnie z tego typu programów by na leniwca podejść do tematu. Robią to uczniowie, robia dorośli, nauczyciele....
Bardzo często bez weryfikacji wiedzy zawartej w tych programach. Potem wychodza takie kwiatki... i niebobry.

Kto zna jakis temat- potrafi wyłuszczyć bzdury. Kto nie- ten pięknie je łyka i powiela. 

A że treści ejajowych coraz wiecej, czasem ciężko juz będzie oddzielić ziarno od plew. Zwłaszcza tym, którzy ogłupieni, pozbawieni krytycznego myślenia, będą bezkształtną masą. Tak łatwą do uformowania przez kogokolwiek.

Wierzę treści drukowanej. Przez autorów znanych, zrecenzowanych, wydanych przez uznane wydawnictwa. Wiem, że to umiera, ale ja się będę tego trzymać. 

Czy ejeaje mogą pomóc mi w pracy?
Pisze teksty. Samodzielnie. Nie wyobrażam sobie podpisać sie pod czymś stworzonym przez boty, roboty czy cotamjeszcze sztucznego. 
Kiedy słyszę, że mogę takich narzedzi używać w edukacji, a potem- po godzinie pracy z tym guanem,  na nowo wsyztsko sprawdzać i poprawiać, a czasem- jak w przypadku bobrów, nie uzyskać niczego- wierzcie mi- wolę polegać na sobie. Na swoje wiedzy i pasji, na swojej biblioteczce. 

A wiecie co mnie najbardziej rozwala? Że centra obliczeniowe chłoną energię jak gąbka. Potrzebują więcej i więcej. Kopalin, drewna, wiatru, wody i wszystkiego. Zastanówmy sie do czego nas to prowadzi? 

A może sztuczne życie już nami włada? 

U mnie niezmiennie, podejście ostrożne i raczej a la Sarah. Nie ufam. Ufam sobie i żywemu. 

Namaste!

źródło kultura.senior.pl




poniedziałek, 2 marca 2026

Owady w lesie- znaczenie gradacji w lesie gospodarczym.

Lasy i owady- nierozerwalnie związane. Od zawsze. Zanim pojawiił sie cżłowiek. Czytam publikację Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. Na raty, wiadomo- baba siedząca w domu mimo ton wolnego czasu, hre hre, nie ma go za wiele jednak. Zwłaszcza, że zima jakby opuściła ogon i lekko wycofywała się. Nie, nie ruszam do grabienia, czyszczenia z badyli czy drapania w ziemi. Nie kopię, a co zgrabię- głównie w kwietniu- dodaje do skrzyń lub rzucam na kompost i pod krzewy. 

Ale dość o tym, idźmy w las. Co prawda gospodarczy, ale ... no właśnie. Poczytałam i chcę się podzielić, bo to dość ciekawe fakty. Autorzy skupiaja się na fitofagach sosny zwyczajnej Pinus sylvestris i owadach jako organizmach ściśle z nią związanych.  Na dodatek niektóre z nich podlegają szczególnym cyklom zmian  liczebności populacji - gradacjom. 

Gradacja- a cóż to takiego?

Gradacje w ekosystemie to rodzaj zaburzenia z dalszymi konseksencjami. Jak sami zobaczycie, całkiem ciekawymi.
Gradacje jako takie są już dość dobrze poznanymi zjawiskami. Wyróznia się w nich czery główne fazy

1. początkową- powolne narastanie liczebnośc danego gatunku

2. progradacja- przyspieszony wzrost liczebności 

3. kulminacja- populacja osiąga stam maksymalnej liczebności wraz z częściowym przemieszczaniem się na inne tereny- migracja

4. retrogradacja- wyraźny regres populacji w wyniku działania elementów środowiska- parazytoidów, drapieżników, organizmów chorobotwórczych oraz wzrost poziomu odporności drzew zaatakowanych

Po tej fazie dochodzi  do tzw. stanu latencji- wtedy populacja gatunku gradującego jest na stosunkowo niskim poziomie i waha się w niewielkim zakresie w latach następnych.

Ze wzrostem liczebności mamy do czynienia w okolicznościach, gdy z pokolenia na pokolenie przeżywalność osobników jest większa niż tych, które przystąpiły do niego w  ubiegłym pokoleniu.

W Polsce, dzięki niestety, działąniom człowieka, głównym gatunkiem lasotwórczym jest sosna. Niemal 60% powierzchni kraju zajmują drzewostany sosnowe. W tych właśnie miejscach niejednokrotnie dochodzi do powtarzajacych sie gradacji brudnicy mniszki Lymantria monacha, strzygoni choinówki Panolis flammea , barczatki sosnówki Dendrolinus pini, osniu gwiaździstej Acantholyda nemoralis, poprocha cetyniaka Bupalus piniarius, oraz boreczników Diprionidae .

Najczęściej populacje tych owadów nie ograniczają się do niewielkich obszarów. Częśto ich gradacje obejmują tysiące a niekiedy setki tysięcy hektarów. Najbardzej w tych sytuacjach daje do wiwatu brudnica mniszka. 

Gąsienica brudnicy mniszki
foto- Insektuarium.net

Brudnica mniszka- imago
foto Internet

W przypadku mniszki gradacje obejmują duże obszary w róznych krainach geograficznych. Podobnie jest w przypadku strzygoni choinówki i boreczników. Są to gradacje pandemiczne. Z  kolei te, ograniczone do jednej krainy geograficznej nazwano regionalnymi. Zwykle dotyczą pojawów poprocha cetyniaka. Gradacje lokalne zaś są ograniczone do jednego kompleksu leśnego (osnuja gwiaździsta, barczatka sosnówka).

No dobrze. Jaki wpływ zatem ma taki masowy pojaw na drzewostany?

Ano- taki

- zmiana stanu fizjologicznego gospodarza

- zwiększenie opadu materii organicznej

- zmiana składu i struktury lasu przez zamieranie drzew oraz poprawę dla ocalałych

- zwiększenie aktywności mikroorganizmów w glebie

Wpływ na glebę

Żerowanie foliofagów powoduje zmniejszenie stosunku zawartości ligniny do azotu, który uważany jest za jeden ze wskaźniów podatnosci materii organicznej na rozkład mikrobiologiczny. Odchody owadów i przedwcześnie opadające fragmenty igieł zawieraja dużą ilość azotu i stanowią szybko rozkłądajacą się materię organiczną. 
Zmiany mają wpływ także na mieszkańców gleby. W badaniach gleb obszarów, na których doszło do gradacji strzygoni choinówki, stwierdzono zwiekszoną ilość promieniowców i grzybów pleśniowych. Mogło to mieć związek ze zmniejszeniem się stosunku C do N czyli poprawą jakości materii organicznej.
W czasie gradacji zaobserwowano także zwiększenie intensywności oddychania glebowego, a to skorelowane było dodatnio z liczebnością promieniowców i grzybów pleśniowych. Te ostatnie organizmy są szczególnie ważne w glebie- uczestniczą w rozkładzie resztek roślin i zwierząt oraz związków trudno rozkładających się. 

Wpływ na drzewa

Oprócz silnego oddziaływania na procesy życiowe - defoliacja powoduje ograniczenie lub brak mozliwości odżywiania, wymiany gazowej- procesów niezbędnych do przeżycia, ciekawie wygląda zmiana chemizmu tkanek igieł. Pod wpływem żerowania owadów, roślina zaczyna wytwarzać związki chemiczne. Rekacje obronne drzewa pozwalają na produkcję związków, ktore w ostateczności zmniejszaja atrakcyjność pokarmową- zmniejszyła się wartość igieł jako pożywienia dla larw.
Ta modyfikacja składu chemicznego może mieć też swoje drugie dno. W pewnych badaniach wysunięto hipotezę, że reakcja drzew polegająca na zwiększeniu koncentracji tanin w tkankach - może spowodować utrudnienie w rozkładzie tego igliwia w sciółce. W konsekwencji mogłoby to oznaczać spadek dostępności skłądników pokarmowych w ekostsemie.
Badań potwierdzajacych jednak tę hipotezę jest niewiele, a przeprowadzonych w drzewostanach sosnowych - w ogóle. 

Wpływ na mikoryzę korzeni

W wyniku ograniczenia transpiracji (w wyniku żeru lub gołożeru), dochodzi do zahamowania rozwoju korzeni. Następuje redukcja korzeni prowadząca do równowagi pomiędzy biomasą aparatu asymilacyjnego i biomasą korzeni. Zachowanie bilansu nie powoduje zmian proporcji mikoryzowanych korzeni i biomasy grzybów. Jednak zmienia sie układ morfotypów mikoryz- z bulwiastych o grubej mufce grzybniowej i sznurach grzybniowych (ryzomorfach) na morfotypy ektomikoryzy z gładkimi mufkami.Badajacy sugerują, że zmiana może byc związana z różnym zapotrzebowaniem mikoryz na węglowodany. 

Wpływ defoliacji na zamieranie drzew i strukture drzewostanu

Z badań wynika, że najwięcej ginących dzrew to osobniki, które utraciły powyżej 90% igliwia- oznacza to właściwie utracenie całej korony. Uszkodzone w stopniu silnym - z 60-90% ubytkiem- śmiertelność wynosi 5-20%. A w stopniu średnim przy 30-60%- obumarło około 4%. Uszkodzenia na poziomie 10-30% nie powodują zamierania dzrew. 

Drzewa ginęce to także przede wszystkim osobniki przygłuszone i opanowane, o małej i silnie zniekształconej koronie. 

Pośrednie wpływ foliofagów na ekosystem

Zwykle gradacje dają początek ruchom w innych grupach ekologicznych. Osłabione drzewa staja się podatne na żerowanie innych owadów. Pojawiaja się gatunki wtórnie atakujące, a więc ksylo i kambiofagi.  W przypadku sosny to zwykle cetyniec większy i przypłaszczek granatek. Rozprzestrzenianie tego typu owadów zwykle ma charakter ogniskowy. Zwykle dzrewa zamieraja grupami. 

To zamieranie jest rozciagniete w czasie. Moze trwać krócej- np. w przypadku zasiedlenia sosny przez cetyńca na wiosnę może obumrzeć już w lecie, z kolei zaatakowane przez żerdziankę- na jesieni lub wiosną roku nastepnego. 


Niezmiernie ciekawe jest dla mnie badanie tych zależności. Widać na przykłądzie masowych pojawów, jak dobrymi są one wskażnikami zaburzeń w ekosystemie leśnym. Autorzy, w podsumowaniu piszą o tym, że częste gradacje na tym samym obszarze mają na celu zniszczenie dotychczasowego i niesprawnego układu i zainicjowanie naturalnego odnowienia lub sukcesji wtórnej kierującej do zmian składu gatunkowego.

Bardzo byłabym rada, aby to nie był tylko mój i wybranych zachwyt nad tym potwierdzeniem mądrości natury. Zwłaszcza dla leśników... Wszystkich, bo mądrzy juz o tym napisali. 

---------------------------

Żródło

Bazowałam na treści artykułu pt. Rola foliofagów sosny w ekosystemach leśnych autorstwa A. Kolka, L. Sukovatej, T. Jabłońskiego z Instytutu Badawczego Leśnictwa, Zakład Hodowli Lasu, ul. Braci Leśnej 3 Sękocin Stary, 05- 090 Raszyn
w- Rola i udział owadów w funkcjonowaniu ekosystemów leśnych pod red. W. Ząbackiego. Wyd. Uniwersystetu Rolniczego w Krakowie, Kraków 2013 r.