Odnoszę wrażenie, że każdy ma swój wózek i pcha go - w górę lub leci z nim w dół. A może to jednak inaczej. Każdy ma swoje mały i cyrk?
Czemu tak? A temu, że czytam o zwycięstwie chomika europejskiego w konkursie na zwierzę roku.
I tak- kibicowałam mu. Co nie znaczy, że nie- wilkom, rysiom, bobrom i reszcie. Jestem za nimi. Niestety można było postawić na jednego kandydata. Chomik to dla mnie wzór. Odwaga w małym ciele. Zagrożony. I cóż się dzieje? W wielu miejscach los jego zapewne jest nieunikniony. Zginie. Mimo akcji, gadania, wodotrysków medialnych, ministrów ze śpiewem na ustach niemal. Górki Chechowickie są jednym z przykładów, gdzie toczy się już długa walka o niezabudowanie przyrodniczej przestrzeni deweloperką. Co tam chomiki. Szczury jakieś....
Ale konkurs był. I super. Teraz inny temat. Za nudno, zbyt chomiczo się zrobiło.
Standardy ochrony drzew w miastach.
Standardy europejskie. Konferencje, webinary. Słucham, bo mnie to interesuje. Młodzież rzekłaby kiedyś- jaram się tym. I co? Jarają się ci, którym drzewa i ich dobrostan, a tym samym nasz dobrostan leży na sercu. Ale już decydenci miast- już się tym nie jarają. No chyba, że można przytulic jaką kasę na projekt. Najlepiej rewitalizacji starych parków, ostoi dzikiej przyrody. Tam jest źródło. I kasy i splendoru, potem. Tfu!
Mała retencja... rzeki, obszary wodno- błotne. Pienia- woda nam ucieka! Pustynniejemy!
Co si dzieje- Wrzody Polskie pełną parą niszczą cieki koparami, rżną lasy łęgowe w ramach utrzymań, bobry prześladowane, wycinki w miastach, pod dziwne inwestycje, a także w ramach przekwalifikowania na użytki rolne- hektary porośnięte drzewami. Po co? Bo ktoś kupił, twierdzi, że założy łąkę. I git. Zielone światło na wycinki. Co tam. Po nas choćby potop...
Co do bobrów to przypomina mi się akcja, która ujrzała światło dzienne. Burmistrz jednego z miast- tego od drzewa kandydującego o miano Europejskiego Drzewa Roku, miał zamiar wybijać bobry za pomoca karabinków i dronów. A czemu? A temu, że niby miały one zagrażać temu dzrewu. A czemu drzewa nie zabezpieczono- wystarczy metalowa siatka? A bo brzydko by wyglądało. Logika barbarzyńcy. I głupca.
Ten rok zaczął się smutnymi obrazkami i te- niestety ciągle mi towarzyszą. Lubań to nieszczęsne miasto. Nie ma niestety dobrych włodarzy, ludzie też, czasem myślę- kompletnie mający w rzyci co się tu dzieje. A już najmniej z drzewami. Mnie już męczy ta walka, chodzenie, gadanie, pisanie pism. Jestem już wypruta. Na wołania w eter- może by coś razem, w jedności siła- echo. Echo odbijające się od ścian budynków, od dziur po wycinkach, po cięciach... Ech.
PKP ostatnio zaszalało i wycięło kilometry zadrzewień, zakrzaczeń i wiekowych drzew w okolicy miasta i na trasie do Zaręby. W Lubaniu, oprócz wspomnianych, wyrżnięto dwa dęby pomnikowych rozmiarów. Stały już powyżej skarpy. Rzeźnicy zatrzymali się, być może po czyjejś reakcji, a może im paliwa zabrakło. Summa summarum, zostały dwa młodsze drzewa. Te o 300 cm średnicy- zginęły. Podobno po tym - delikatnie mówiąc incydencie, na wniosek władz miasta wycinki wstrzymano.
Skarpy i prawo. Cóż, z tym ciężko, bo niestety prawo jest jakie jest i na dodatek zwiększono odległość, w której drzewa i krzewy mogą być usuwane z 6 do 15 m. Takie przepisy obowiązywały do 2019 r. Teraz, wprowadza się je tłumacząc względami bezpieczeństwa. Ośnieżone drzewa mogą zwalić sie na torowisko lub trakcję i uszkodzić ją. Czym innym jest jednak myślenie na zapas czym innym bezmyślna rzeź.
W dobie niedoboru pelletu- w sumie zastanawiam się czemu, skoro Lasy Państwowe rżną lasy dalej jak za poprzedniej ekipy na górze? Dokąd to drewno jedzie. Dalej do Chin, Niemców czy może gdzie indziej. A może ssanie na biomasę do elektrociepłowni jest większe i durnie pala lasami w wielkich piecach? Tak, panie, to jest ekologia. Nie jakiś tam brudny węgiel.
Zakrzaczenia na skarpach chronią nasyp w tym gleby!przed spływem powierzchniowym i degradacją. Stanowią ochronę przed hałasem, są miejscem gniazdowania ptaków. Znacząco wpływają na dobrostan ludzi poprzez zatrzymywanie wilgoci. Krzewy robiły dobrą robotę. Za darmo!
Ale czy ktoś o tym myśli? Ktoś to planuje? Ktoś tym zarządza?
Miasto Lubań wpisało w swoją strategię działania proekologiczne, oczywiście za wspomnianymi wycinkami stoi PKP, ale w samym mieście nie jest lepiej. Tnie się co rok drzewa w ramach- no właśnie- czego? Jak słyszę termin- pielęgnacja i ciecia pielęgnacyjne, dostaję piany na ustach. Pielęgnować można sobie włosy, paznokcie. A nie ciąć- jeszcze zwykle dzięki panom, co maja piły, ale zero wiedzy i szkoleń, drzewa dzikie, którym cięcia przynoszą więcej szkody niż pożytku. Drzewa po takich akcjach zwykle cierpią, nierzadko maja zaburzona statykę, nie wspominając już o tym, że coroczne ciachanie nie wpływa na ich zdrowotność. Ale może o to chodzi? Ciach co roku, i wreszcie! można wyciąć. Będąc kiedyś z pismem odnośnie nieprzestrzegania zasad ochrony drzew w miejscu inwestycji, pani z urzędu powiedziała rozbrajająco- Co mam zrobić, pani mówi, że drzewa szkoda, a przychodzą mieszkańcy i każą ciąć. Że liście lecą, że ciemno, bo gałęzie okna zasłaniają. To tniemy... I to się nazywa bycie dobrym urzędnikiem...
Włodarze w ogóle mają super pomysły i nie odbiegają od średniej polskiej. Niszczy się enklawy dzikiej przyrody w miastach i tworzy kalekie parki, o zgrozo nazywane bioróżnorodnymi. Bo przecież- człowiek wie jak ma ta bioróżnorodność wyglądać. Lubań będzie miał piękne planty, z łąkami kwietnymi, domkami dla owadów. A przedtem wytnie się brzydkie krzaczory, samosiewy i drzewa z dupy, a nasadzi piękne, wybrane przez człowieka, dla ludzi. Takie jak trzeba. Przepraszam, zagotowałam się, cóż nie znam się, nie doceniam. A tam nawet były bobry, może będą dalej. A jak nie- to lepiej, bo bobry chyba wszystkiemu winne. A jak nie- to patrz wyżej. Bóbr.
Jak ma wyglądać to wszystko zamiast dzikich krzaków i błocka- fuj! Możecie zajrzeć do linku na stronie oficjalnej. W pracach nad ujarzmianiem ohydy rzeczki brały też udział nasze kochane gwiazdy- czyli Polskie Wrzody. Nie tak się to pisze? Oj, przepraszam, taka mała literówka. Poprawie jak znikną.
Ręce mam już opadnięte jak u maupy, ale podnoszę się. Padam i podnoszę. Pomaga joga. Inaczej już bym chyba połączyła się ze Wszechświatem, na co liczę w ostateczności, ale może jeszcze parę żyć mam przed sobą. I walki.
Dlatego nie ustaję w nawoływaniu. Gadaniu. I chyba wracam do pisania.
21 marca w ramach ogólnopolskiej akcji Nasz Wspólny Las 2026 organizuję spacer przyrodniczy z elementami kąpieli leśnej po ścieżce edukacyjnej Boberek w Olszynie Dolnej. Będzie trochę wiedzy, oddychania, ale i uważnego bycia w naturze. Kto blisko- zapraszam! Ruszamy o 11,00. W razie zapytań piszcie priw.
Ubiegły rok byłam zajęta różnymi tematami, ale motywem przewodnim były trzmiele. Za sprawą Klubu Trzmieli- Stowarzyszenie Natura i Człowiek, które to organizowało badania z udziałem wolontariuszy, udało nam się wykonać kawał dobrej roboty. Kto ciekaw- niechaj czyta