Tak, właśnie od nego!
Kiedy zabrałam go jako ubytek z biblioteki w Sokolej- wsi niedalekiej od Paszowic, w którch wcześniej mieszkałam, nie pomyślałam nawet, że będzie przyczyną nowej fascynacji.
Sam Plastusiowy pamiętnik Marii Kownackiej czekał parę lat. Absorbery starsze nie były zainteresowane. Ja wzięłam go przez sentyment, także dla ilustracji Rychlickiego. Czekał niemal 10 lat.
Absorber Trzeci - docenił. A ja? Odkryłam kolejna autorkę. Co prawda Maria Kownacka juz dawno nie żyje, ale jej tworczość- jak najbardziej. Oprócz Plastusia jest i Rogaś z Doliny Rostoki, są Kajtkowe przygody- wspominam tylko co to znam, i te których tamatyka siega obszarów przyrodniczych.
Co mnie zachwyciło w książce o Plastusiu? Ano to, że autorka pisząc o przyrodzie- o ptakach, owadach, nietoperzach, pisze prawdę przyrodniczą. Coś co jest dla mnie logiczne, że jeśli o czymś opowiadam, mówię o czymś to muszę wiedzieć, że to prawda- to nie takie ostatnio oczywiste.
Coraz więcej dylatantów. I co im zrobisz? Ludzie nie kształcąc sie sami, łapią się w pułapkę bzdur. A może nawet - nie łapią.
Kownacka zna temat. Dlatego te książki są takie ciekawe i fajne.
Nie wiem czy niejeden maturzysta miałby problem z ogarnieciem tej treści. Abstrahując od tego czy w ogóle chciałoby mu się cokolwiek. Bo wielu teraz nie chce sie nic. Oczywiście! Są wyjątki- i tego sie trzymajmy. Kupujmy dobre ksiażki, czytajmy dzieciom, namawiajmy, pokzaujmy, że świat jest iekawy.
![]() |
| Maria Kownacka |
![]() |
| Maria |Kowalewska |








































