To już może jest nudnawe, ale ja znów o literaturze.
A czemu? A temu, że w naszej wiejskiej zobaczyłam nową powieść Sabiny Jakubowskiej- Położne. Przegapiłam moment premiery, ale aż tak bardzo się nie spóźniłam.
Akuszerki przeczytałam szybciorem, aż Małż i Absorbery zaglądali do mnie czy wszystko gra.
Czytałam wieczorami, z Absorberem 3 przy boku.
Książka mocna, piękna, obszerna. Postacie z krwi i kości, historie piękne i dramatyczna, a wszystko w oparach porodowych. Pracy akuszerek, bab... Tych, które przyjmowały porody. Tak- PRZYJMOWAŁY- nie odbierały jak to się często mawia.
Temat mi jako kobiety i matki jest mi bardzo bliski. Nawet był moment, że niedługo po urodzeniu Absorbera 3 nosiłam się z zamiarem zostania doulą.
Zmieniłam jednak zdanie, ale nie dlatego że mi się odwidziało. Wróciłam do swoich pasji, ale temat porodów jest we mnie cały czas żywy.
Zwłaszcza to co dzieje się wokół tego ważnego procesu. Jak można go przeżyć, z kim, w jakich warunkach. Na własnych czy wedle procedur.
Mam wachlarz doświadczeń.
Wiem co było dla mnie najlepsze. Wiem też, że dobry poród to wzmocnienie kobiecej mocy, bo wierzysz, że możesz, że masz sprawczość a przede wszystkim- utwierdzasz się w tym- że wiesz.
Że znasz swoje ciało i nikt ci nie powie, że jest tak- jak jest inaczej. To umocnienie w intuicji własnej, to zakorzenienie w kobiecej mocy. Ramen!
Jak mawiają ci od latajacego potwora spaghetti.
Akuszerki to opowieści o porodach w domach- na wsiach, we dworach... W Położnych trafiamy już na grunt szpitalny, czas procedur i całej tej modyfikacji tego cudownego procesu by innym się zgadzało, by było szybko, pod kontrolą. To porównanie czasów, gdzie owszem- brak fachowej pomocy w niektórych wypadkach skazywało kobietę i dziecko na śmierć czy kalectwo, ale dawał wiecej pzrzstzreni na naturalne podejscie do naturalnego stanu rzeczy. Lekarz, najczęściej podległa mu położna i nowe wytyczne, niefizjologiczne pozycje porodowe, farmakologia... I gdzieś te dobre, czujące kobiety, które próbują mimo wszystko odnaleźć w tym ścieżkę do intuicyjnego podejścia do rodzenia i przyjmowania małego człowieka.
Jestem w trakcie lektury Położnych- już kupionych do zasobów własnych. Wiem, że to jedna z TYCH książek.
Pozostanie ze mną do końca.












