Zobacz siebie na nowo.
Z dystansem, przez lornetkę sie sobie przyjrzyj. Wyrzuć okulary korekcyjne, lupy.
A najlepiej- poczuj siebie zamykając oczy.
Od stóp do głów powędruj po swoim ciele. Nie rozkminiaj, gdzie za tłusto, gdzie zbyt kościście, że biust nie ten, brzuch nie taki, a nogi...?
Bez oceny, idź przez puszczę swego ciała. Jak dobry przyjaciel.
Bez wspomnień- tylko to co jest.
Tu. Teraz.
Takie- nie inne.
Twoje- nie ich, jego, jej.
Kiedyś z dystansem- nigdy ze złośliwym uśmiechem, słuchałam czy czytałam o uważnym życiu. O przykładaniu wagi do tego co robię w danej chwili.
Ceniłam swoją wielozadaniowość.
Dumna byłam z siebie, gdy szybko radziłam sobie z kilkoma czynnościami, jednocześnie słuchając radia i odpowiadając rzeczowo na pytania Absorberów.
Ceni się to.
Szybko, dużo, wiele spraw na raz.
Zwłaszzca kobiety- te co tradycyjnie nic nie robiąc siedzą w domu z dziećmi i hulaja na kilku etatach za dobry uśmiech, buziaka, ciepło w sercu- o ile to im służy.
Oczywiście- życie niekiedy tego od nas wymaga. Nie pewno.
Nie sposób spokojnie jechać autostradą 60 km na godzinę.... Czasem mus depnąć sobie w tyłek ostrogą i ruszyć z kopyta.
A jednak działanie - kiedy tylko to możliwe, oparte na skupieniu na tym, co robię w danym momencie- daje spokój. Wycisza.
Nie umiałam zabrać się za medytację.
Siadałam. Plecy od razu mnie nawalały. Takie sprzężenie zwrotne. A może walka. O co?
Wstawałam zła.
Innym razem- medytacja na leżąco. Więc sen. Zawsze. Nie wiem kto mi powiedział, że tak można.
Ja nie mogę.
I- nie można.
Ból.
Długa historia. Ponad 12 lat.
Pięknie sie rozwijała.
Może kiedyś opowiem.
Wdzęczna jestem, że mi się przytrafił.
Inaczej- nie byłabym w tym miejscu swego życia. Z tymi doswiadczeniami.
W procesie, który się wtedy rozpoczął i trwa.
Teraz uczę się medytować.
Okazało się, że robiłam to też nieświadomie. Właściwie od jakiegoś czasu- praktykując swiadomie i nieświadomie uważność w ciagu dnia- medytowałam.
Co jest takiego w tym?
SPOKÓJ.
Myśli okiełznane. Umysł bardziej stonowany, klarowny.
A jedak medytacja, uważność to nie wszystko.
Jest jeszcze Joga, Ajurweda, Reiki.
Trzy wspierajace mnie Siostry.
Najwspanialsze Dary jakie mogłam otrzymać.








