.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekultywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekultywacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 maja 2012

Bliscy obcy - mój komentarz do komentarzy poprzedniego postu.


http://s.cdaction.pl/


Bardzo się cieszę, że temat okazał się rozwojowy i tylu z Was skomentowało mój wpis.
Blog ten, jest- jak być powinien wg mnie-  założenia subiektywny.
Gdybym miała pisać obiektywnie- chyba bym nie pisała, bo i po co?

Druga sprawa to poziom pisania. Zdaję sobie sprawę, że potraktowałam go schematycznie.
Nie jest to jednak miejsce do naukowych wymądrzań, a i ja sporo odeszłam od nauki pogrążając w technice grzewczej (praca) i opiece nad potomstwem oraz codziennej perystaltyce życia.
Nie uznaję techniki "google-kopiuj-wklej" więc pisanie w aktualnych warunkach przy obłożeniu literaturą nie wchodzi w grę.

Bije się - ała!- w pierś lewą i prawą, że nie zahaczyłam o wszystkie wątki. Chociażby ten, o którym pisze Kamax24- czyli o wykorzystywaniu egzotów w rekultywacji terenów zdegradowanych. A uczyłam się o tym sporo na studiach, wiedzę jakąś tam jeszcze, nie wywietrzałą do końca posiadam. No cóż- zabrakło wątku...
Cóż ja na to? Ano- przy subiektywnym podejściu- wolałabym sukcesje naturalnie występujących gatunków, odpornych na zastane warunki. Trwałaby dłużej, zapewne, choć to i też zależy od naszych inżynierów środowiska i ich wiedzy i umiejętności praktycznych. Nawet obsiew można schrzanić, nie mówiąc już o formowaniu materiału mineralnego (np. przy kształtowaniu skarp), gdzie każdy błąd okupiony jest osunięciami gruntu i zaprzepaszczeniem szans na utrzymanie się nasadzeń czy obsiewu.
Nie neguję całkowicie udziału egzotów w ochronie i rekultywacji gruntów. Mam jednak obawy, że wielokrotnie robi się coś bez wcześniejszych przemyśleń, a potem rwie włosy z głowy patrząc na efekty (np. rzeczone inwazje).

Co do "naturalności" ekosystemów. Niedawno rzeczywiście, naukowcy donieśli, że i puszcza amazońska jest wytworem ludzkich rąk...Może to i prawda.

Migracje z kolei są starsze niż ludzkość- to prawda. Tylko, że dzięki człowiekowi gatunki obce trafiają na tereny, na których dotąd nie występowały o wiele częściej i w większej skali.Więcej jest także siedlisk zaburzonych przez działalność człowieka i tam już hordy alienów mają o wiele łatwiej.

Podpisuję się pod tym co napisała megimoher- tam, gdzie obce wypierają naturalne składniki zbiorowisk właściwych dla danego obszaru- powinno się je tępić z całą stanowczością.

Co do permakultury...(użytkownik Daimyo)- jeśli dowiedzie się, że np. na podstawie fosyliów dany gatunek występował na danym obszarze ileś tam set tysięcy lat temu- można by się zgodzić, że taki na przykład batat nie jest obcym, a tylko na "chwilę" przestał być składnikiem rodzimych ekosystemów przez zmianę warunków klimatycznych dajmy na to.
Reintrodukujmy więc bataty!

Co do postu rzeczonego użytkownika "O (nie) naturalności naturalnych ekosystemów", to nie zgodzę się że "zachwaszczone lasy odroślowe" są czymś pozytywnym- w sensie fitosocjologicznym. Tu napotykamy na schematyzm- że im więcej gatunków- tym lepiej, a nie jest to takie proste.Co do łąk wysokogórskich- oczywiście- wypas ratuje te zbiorowiska i zapobiega sukcesji drzew, jednak...w normalnych warunkach, na tych łąkach paść sie powinny dzikie przeżuwacze, a nie owce.

Temat rzeka, można by lać i lać...Nota bene- świetny temat do rozmów przy piwie...którego to już daaawno nie piłam i nie wypiję...;)

Reasumując:
1. Jestem na nie dla roślin, które wykazują cechy inwazyjności czyli konkurują z rodzimymi, ograniczając ich rozwój aż do wyparcia z siedliska. Takie ekosystem trudno nazwać bogatym gatunkowo, skoro panoszą się w nim na przykład tylko niecierpki gruczołowate....
2. Nie uznaję argumentu- "nawłoć jest świetną rośliną miododajną i należy ją wspierać". Nie jest jedyną rośliną miododajną. Mamy rodzime. Zadbajmy lepiej o nasze dzikie pszczołowate i trzmiele, aby ich populacje nie wymierały, zamiast troszczyć się o przybłędów, których siła przeżycia bije chyba wszystkie gatunki pszczołowatych.
3. Gatunki obce, u których nie stwierdzono cech inwazyjności mogą być stosowane w zabiegach rekultywacji biologicznej o ile na danym terenie nie ma możliwości zastosowania gatunków rodzimych.
4. Mimo wszystko uważam, że zawarte w klasyfikacji botanicznej gatunki wchodzące w skład zbiorowisk roślinnych naszego kraju należy uznać jako wzorcowe do odniesienia z imigrantami i na tej podstawie kwalifikować ich status.