.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślady zwierząt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślady zwierząt. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 października 2012

Gówniany post.

Mój Młody, dał mi wyraźnie do zrozumienia, że ma ochotę popróbować z nocnikiem.
Oczywiście- była jazda na nocniku, było szuranie nocnikiem po podłodze, było wlewanie do nocnika soku, wrzucanie zabawek. 
Mimo szczerych chęci, mojego 20-ms syna, posikało się dziecko koło stołu, na pęk swoich kluczyków i - z rozbrajającym wzruszeniem małych ramionek- umknął do drugiego pokoju.

Pomyślałam, że lepsze to niż coś grubszego i zaraz moje myśli powędrowały do czasów kiedy hodowałam motyle, do strzelania kupami przez gąsienice dziwaczki widłogonki i do ... piękna ich kup.
Nie- koprofilką nie jestem! Jednakże kupy tych gąsienic były jak dzieła sztuki. Do tego...trudne do przeoczenia :)
Niestety nie znalazłam swoich fotek (gdzieś w szafach siedzą...) więc posłużę się wizerunkiem kupek jednej z pawic.
Ładne, nieprawdaż?


Tutaj akurat odchody Antheraea polyphemus. Podobne...:)
Jeśli już przy kupie jesteśmy i kręcimy się w zasięgu mojej ulubionej grupy zwierząt- ciekawe przykłady tych stawonogów udających odchody celem uniknięcia ataku drapieżnika czy też pasożytów.

Gąsienica pazia Papilio glaucus (bugguide.net)


Kobielatka (foto z swiatmacrodotcom.wordpress.com)





Hedya nubiferana ; z: hantsmoths.org.uk

O ważności wyglądu kupy u zwierząt domowych już kiedyś napomknęłam w jednym ze swoich lipcowych postów.

Ciekawą jest dla mnie także wiedza o odchodach zwierząt dzikich, co ułatwia ich tropienie, a przynajmniej daje nam obraz występujących w danym siedlisku ssaków czy ptaków.
Kiedyś, nastolatką będąc (a dawne to były czasy, ale już z elekrtycznością), nosiłam ze sobą książkę: "Śladami zwierząt" i jak na moje potrzeby w zupełności wystarczała.

tablice z tejże książki


A dla tych, u których harcują takie miłe zwierzątka z wąsikami- proszę!Można pooglądać i zidentyfikować.
Po kupie ich poznacie!

Ja bez rycin wiem, że mi hulają myszy domowe po domu i łapię je dalej do tych żywołówek. 
Potem...Cóż. 
Powiem tak- nie wychodzą żywe ze słoika. 
Mam już po prostu dosyć ich gryzienia, włażenia do szaf, niszczenia, srania gdzie popadnie.
Ze swym okrucieństwem wobec tych- powiedzmy szczerze- upierdliwych, ale ładnych gryzoni, nigdy jednak nie przebiję tego pana:


Cóż jeszcze mogę dodać, żeby zebrać to ...do kupy?
Ano- jest i dla najmłodszych fajna książeczka (czytałam w internetni):







O kupie też dużo dobrego można powiedzieć - koniarze wiedzą, że źrebięta podjadają kupę matek co by sobie florę bakteryjną "zaszczepić" (tak też robi wiele przeżuwaczy, koale też). 
Psy też lubią, a znam parę osób, które twierdzą, że odkąd ich psy żrą końskie pączki- nie maja problemów z własnymi jelitami (psy- nie właściciele). 

Czy końska kupa robi dobrze ludziom- nie wiem, aczkolwiek pamiętam, że Linda Evans (ta z "Dynastii") okładała sobie twarz -co prawda- krowimi plackami i dobrze jej to robiło (gorzej z mężem).

Mnie usiłowano przekonać, że inhalacje końskim obornikiem działają odczulająco. 
Więc ja- alergik zawołany, powinnam z dużym zaangażowaniem czyścić jak największą ilość boksów :)