Miałam nie pisać za wiele w temacie rozrodu człowieków oraz wychowywania dzieci, bo- po pierwsze primo: doświadczona matką nie jestem, po drugie primo- są do tego blogi o dzieciach, a mój takim nie jest i nie będzie.
Jednak, kiedy mi trochę mały ssak czasu zostawi dla siebie, a nie mogę korzystać z uroków przemieszczania się, ruchu i innych przejawów aktywności fizycznej, to siadam i zaglądam na niektóre strony.
Cóż. Zawsze wiedziałam, ze moje dziecko będzie chowane w miarę mało syntetycznych warunkach, będę unikać chemii- tak tej do użycia bezpośredniego (kremy, balsamy etc.), jak i do prania. Do tego będę dzieciaka tetrować (znaczy wzorem mojej mamy i babci używać pieluch wielorazowych).
Są jednak teksty w sieci, które najpierw otwierają mi szerzej oczy, a potem "uśmiech rozwiera mi dolną połowę twarzy" ...
Ale- od początku.
Czemu w tytule "ekologiczny" w cudzysłowu?
Ano dlatego, ze to sformułowanie, przyjęte już ogólnie nadal mnie irytuje.
Ekologia to nauka o wzajemnej interakcji żywego elementu środowiska ze środowiskiem w którym żyje. (Wikipedia pisze sobie o tym tak:
(gr. oíkos (οἶκος) + -logia (-λογία) = dom (stosunki życiowe) + nauka) – nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami.).
O ile można powiedzieć o ekologii człowieka, to ekologiczny np. papier toaletowy to dla mnie wesoły chwyt reklamowy. A jak już kto myli ekologię z ochroną środowiska to już...woła o pomstę do nieba..
Cóż. Jestem na tym punkcie trochę...ten tego ten- więc mnie to drażni.
Wracając do stron internetowych promujących normalne wychowywanie dzieci natrafiam też na takie kwiatki, w zetknięciu z którymi robi mi się albo śmiesznie, albo ....niedobrze.
Popieram :
-używanie pieluch wielorazowych. Sama mam ich ok. 40 szt., sama tetra, do tego otulacze i tak młodego tetruję od około 2 ms. życia (początkowo niestety- przyznaję bez bicia, były jednorazowe z wycięciem na pępek, żeby nie drażnić kikuta).
Tetra się sprawdza. Nawet jeśli Młody posiedzi w niej dłużej to praktycznie nie ma śladu odparzenia. Spróbujmy tego w nieodychającym "pampersie". Tyłek czerwony, skóra lepka....
"Pampersów" (pieluchy innej marki) używamy na noc, bo chyba miałabym 6 przerw w spaniu w nocy zamiast 2...
- przynajmniej na początku- wycieranie małego tyłka płatkami kosmetycznymi maczanymi w wodzie, a nie używanie chusteczek nasączanych stadem chemicznych substancji "dbających o zdrowie niemowlęcia"
- używanie chemii do prania pieluch i bielizny, opartej na naturalnych składnikach, bez substancji zapachowych, od których można paść zaciągając się wysuszonym praniem
- nie przesadzanie z kosmetykami do ciała.
Oczywiście- są dzieci chore, z jakimiś problemami skórnymi, które trzeba specjalnie traktować.
Uważam jednak, ze jeśli dziecko nie ma problemów dermatologicznych to do mycia wystarczy zwykłe dziecięce mydełko a po kąpieli nie trzeba go (tego dziecka, nie mydełka), mazać jakimiś balsamami, kremami, oliwkami.
Żeby pachniało? Najpiękniej pachnie dziecko swoim zapachem, a nie fiołkami czy innym modnym pachnidłem.
Kiedy Młody ma problem z sucha skórą, używamy oleju jojoba, tłoczonego na zimno, albo maści z wit. A. Mamy jakiś balsam, ale używam go niezmiernie rzadko.
- jeśli już przy kąpieli jesteśmy...higiena- higieną, rytuały- rytuałami, ale... nie uważam, żeby codzienne mycie wrażliwej skóry niemowlaka było konieczne...
A co obrzydliwego w sieci?
Przy całym moim pozytywnym podejściu do maksymalizacji naturalnego porodu to ...tzw. poród lotosowy budzi we mnie grozę.
Na czym polega poród lotosowy?
Poród lotosowy polega na nieprzecinaniu pępowiny oraz pozostawieniu jej
wraz z łożyskiem do chwili, gdy pępowina w naturalny sposób odpadnie od
pępka. Zazwyczaj trwa to od 3 do 10 dni po narodzinach.
Celem tego jest
pozwolenie dziecku na naturalne oddzielenie się od matki. Specjaliści
twierdzą, że pozostawienie dziecka połączonego z matką można uważać za
czas przejściowy, który pozwala powoli przyzwyczaić się dziecku do
odłączenia od ciała matki.(źródło: http://www.naszemaluchy.pl/artykul/wszystko_o_porodzie_lotosowym).
Moje zdanie jest takie-
wszelkie skrajności są złe, a poza tym- gdyby natura uważała za słuszne by utrzymywać małego ssaka poza ustrojem matki jeszcze jakiś czas za pomocą pępowiny to pewnie byśmy w taki sposób rodziły i chodziły z niemowlakiem i torbą łożyska przy pasie...