Ano, wściekłam się.
I to tak, że gdybym miała jakiś mały miotacz ognia- chyba wszystko bym wkoło puściła z dymem.
Diabelskie moce mnie posiadły chyba...
Ale jak tu nie czuć wściekłości wręcz parującej uszami, w sytuacji kiedy otwierasz oko, skupiasz ogniskową i co widzisz?
Małe sześcionogie paskudy, o których myślałaś że dały sobie święty spokój z niechcianymi odwiedzinami ( z reguły z resztą kończącymi się ich eksterminacją), bezczelnie oblazły krzesło z ubraniami...
Mało tego... te małe, wścibskie formiki zadekowały się w ... biurku!
Odsuwam jedną, drugą szufladę- a tam? No pewnie- czarna masa pełzających mrówek! Szał mnie normalnie ogarnął. Jak opętana ...zajęłam się tłuczeniem tego tałatajstwa, bo już nerwowo nie wytrzymałam.
Ktoś mógłby mieć niezły ubaw gdyby na mnie patrzył:
Baba w wysokiej ciąży, klnąca pod nosem, wykrzykująca: "A masz!" i waląca z zacięciem klapkiem w podłogę, zabijająca owady w szufladzie gołą ręką...
Młody, w swoim łóżeczku tylko wołał: "Tał, tał", bo odgłosy pobrzękujących pod wpływem drgań podłogi przedmiotów na stole przypominały mu bicie zegara i dzwonów na wieży kościoła.
Przygarnę mrównika!
Albo mrówkojada!
Albo i jedno i drugie zwierzę!
A koty- pogonie na cztery wiatry- myszy nie łowią, a chyba o mało nietoperza wczoraj nie zatłukły.
Znalazłam go wczoraj pod wieczór, całkiem dużego, leżącego na ziemi. Garip przyglądał się czemuś badawczo- jak poprzednio jeżowi. Z daleka wyglądał jak jakaś rozlana...kupa. Siedział na ziemi, z rozpostartymi skrzydłami. Większy niż te, które zwykle latają nad naszym podwórkiem. Rozpiętość skrzydeł- tak na oko jak cukrówka. Uszy nieduże, więc nie gacek, futerko brązowawe, z jaśniejszym brzuszkiem.
Zabrałam go przez szmatkę, bo wywijał paszczą i mógłby ugryźć. Nie wiedziałam większych uszkodzeń, miał dziurkę po zębie na jednym ze skrzydeł, a tak to prezentował się całkiem żywo. Schowałam go do kartonu i poczekałam na noc. Wystawiłam go za okno i...zobaczyłam jak odlatuje. Byłam taka podekscytowana...Piękne zwierzęta.
A jak dowiem się, która moja kocia franca go dopadła- to ino futro będzie fruwać!