... niestety.
Ostatnio czasu mi brak.
Na musowe sprawy, na swoje.
Ogarnął mnie w związku z tym pewien chaos okołoprzedmiotowy.
Wszędzie się coś wala, a ja nie zawsze mam czas i siły, żeby tę przestrzeń sobie uporządkować.
Powiadają, że otoczenie człowieka ukazuje jego charakter, a nawet obecny stan ducha.
W Tupajowisku jest lekkie tornado.
Częściowo za sprawą remontu lekkiego, rotacji mebli, ale i chyba mojego lekkiego roztrzepania.
Święto Pierogów przeżyłam, choć lekko nie było, choćby za sprawą upału.
Tegoroczne Dożynki Gminne, w których uczestniczyłam po stronie organizatorów mniej mnie zmachały, ale i tak wyssana wróciłam po niemal 9 godzinach na nogach.
Nie narzekam, bo inni byli dłużej.
![]() |
| Łoj dana dana...:) |
![]() |
| Wieńce dożynkowe, spośród których wyłoniono najładniejszy |
![]() |
| Grochówa od OSP Paszowice. Ania M. spisała się na medal, a ja ... zjadłam, zawieszając na chwilę swój bezmięsny stan |
![]() |
| Zdobiłyśmy to tu, to tam, a ja stwierdziłam, że kuń wpisuje się w wieś i go tu maznę. Nikt głośno nie protestował to co...;) |
| Sukienka bardziej średniowieczna, ale...było fajnie :) |
Gumno oddycha trochę od upałów.
Zakwitają mniszki.
Wietrznie i chmurzaście na polach.
Zbieram bez czarny na sok, jarzębinę na konfiturę.
Dziś się wieczorem w końcu wezmę.
Muszę.
W ramach uspokojenia siebie- zorganizowałam sobie kącik do pracy, czytania.
Przejściowy, ale póki co jest.
Na biurku bałagan.
Jak i w głowie.
We wsi- wymiana chodników.
Się chwali, tylko czemu bez pytania postawiono koparkę na moim podjeździe?
Oczywiście później pan mnie przeprosił za utrudnienia, ale łycha już się lekko wryła.
Zostałam zapewniona o przywróceniu użyteczności podjazdu, za to mam kfiatki w postaci puszek po piwie za płotem.
Już swoje panom powiedziałam.
Oczywiście winnego nie było.
Dziwują się też oni strasznie, kiedy to zastawią mnie taczką czy jakimś innym wehikułem, że będę wyjeżdżać i muszą się przesunąć.
Nie mam niestety śmigłowca....


































