W sumie miałam o tym napisać na Tupajowej Zgrai, ale...
Dziś musiałam wybrać się do weterynarza z Garipem, na pobranie krwi do badań po tych dwóch tygodniach stosowania immunosupresantu.
Niestety, albo stety, nasz wet wymiękł.
To znaczy nie podejmuje się dalszego leczenia z powodu braku wyników w leczeniu. Przyznał szczerze, że parę przypadków chorób skórnych miał (pęcherzyca) i udało mu się je okiełznać, ale tu sie poddaje.
Ręce mi opadły nieco, bo czeka nas wizyta, a najpierw próba dostania się do dr Popiela z Klinik wrocławskich. A to i daleko i ...znów dostaniemy po kieszeni.
Całe szczęście kasę otrzymałam więc czuję się nieco lepiej, ale jak to dopniemy z terminami to ja nie wiem....
Garip, kiedy jedziemy gdzieś razem, wchodzi potulnie do Foxa.
Dziś wzbudziłąm wielkie emocje wśród klientów paszowickiej stacji benzynowej i to nie za sprawą tankowania 3,75 dm3 benzyny, ale za sprawą Garipa w aucie.
- Pani! Ale ma pani super alarm!
- A samochód to chyba pod psa pani kupowała?
- Eeee....przyczepka na ogon by się zdała!
Zostawiam go, kiedy nie ma upałów, w aucie, z otwartymi szybami, a ten wywala ten swój wielki łeb i się gapi. A ludzie na niego. Wielki, wiejski Buras :)
Właśnie piję zagrzane z goździkami i miodem piwo, noga mnie boli, bo chyba zapalenie żyły mam, Młody poszedł spać do drugiego pokoju.
A tak.
Przychodzi pora południowej drzemki, on- już zwykle podminowany i buntuje się na moje nagabywania o spaniu. Zwykle- tak co 2-3 dni,jest ryk, a od wczoraj, mój mały Chłopczyk wędruje z Pieskiem Tuli-Tuli, Hipciem- Pypciem, Żabką, Jeżem i co jeszcze zdoła zabrać ze sobą, na kanapę w drugim pokoju i tam sobie zasypia....
Dziś bajek za dużo nie poczytaliśmy, za to musiałam mu wytłumaczyć, że rysunek w jednej z książeczek robił ktoś, kto na stawonogach nie zna się w ogóle, bo pajęczaki maja nóżek osiem, a nie sześć. No, chyba, że każdy Pholcus traci dwie zaraz po osiągnięciu dojrzałości.
Młody przyjął to ze zrozumienie, tak jak i moje przekreślenie podpisu pod salamandrą.
Podpis brzmiał- jaszczurka.
Co za ignoranci piszą te książki dla dzieci.
Zakładają, że wszyscy rodzice mają braki w wiedzy przyrodniczej?
Salamandra jaszczurką nie jest, nie była i nie będzie.
Jest tylko i wyłącznie płazem ogoniastym.
O- jakby kto nie wiedział wygląda tak:
![]() |
| fotoprzyroda.pl |
Występuje także u nas, w Chełmach.
Może troszeczkę o tym ciekawym gatunku?
Salamandra plamista jest typowym gatunkiem lasów regla dolnego.
Preferuje cieniste i wilgotne lasy liściaste, glebę gliniastą naturalne wykroty,
chętnie przebywa pod wilgotnymi, zbutwiałymi pniakami.
Występuje również w lasach iglastych, ale o wilgotnym podłożu.
Jest typowym gatunkiem górskim i podgórskim, zaś dane o jej występowaniu na
niżu nie są wiarygodne. Salamandry na obszarach niżowych nie mają szans na
rozwój, bowiem ich larwy wymagają do życia zimnej, natlenionej wody.
Dorosłe salamandry nie potrafią pływać i bardzo szybko toną w
głębokiej wodzie, dlatego też ich zaloty odbywają się na lądzie. Gody odbywają
się zwykle w czerwcu, ale mogą również nastąpić jesienią. Zapłodniona samica
zapada w sen zimowy i młode larwy rozwijają się w jej ciele. Poród odbywa się
wiosną następnego roku i samica rodzi albo żywe larwy, albo opuszczają one
osłonki jajowe zaraz po dostaniu się do wody.
Samica rodzi młode zanurzając tylny koniec ciała w wodzie, w
niewielkich potokach. Niewielkie potoki mają również tę zaletę, iż młode larwy
nie są narażone na pożarcie i konkurencję o pokarm ze strony ryb.
Larwy
ukrywają się pod kamieniami, gdzie czatują na zdobycz. Polują na drobne
skorupiaki, larwy owadów, pierścienice oraz larwy innych płazów i mniejszych
przedstawicieli swojego gatunku.
Długość przebywania w wodzie zależy od
temperatury i zasobów pokarmowych. W odpowiednich warunkach młode salamandry
opuszczają wodę w sierpniu, zaś w niekorzystnych przeobrażenie może nastąpić
dopiero w następnym roku, po przezimowaniu w wodzie.
Dorosłe salamandry prowadzą nocny tryb życia, a w pochmurne,
ciepłe i deszczowe dni wychodzą na łowy także w ciągu dnia.
Zwierzęta te są
wyjątkowo wilgociolubne, nie znoszą terenów suchych. Ich bazę pokarmową
stanowią głównie pierścienice i nagie ślimaki. Ofiary swoje chwytają za pomocą
szczęk, przy gwałtownym wyrzucie głowy. Szybsze zwierzęta, takie jak owady,
wije czy pajęczaki udaje się jej schwytać tylko wyjątkowo.
Salamandry zapadają w sen zimowy w październiku, a nawet w
listopadzie. Zimują wyłącznie na lądzie, w zbutwiałych pniach, w norach gryzoni
czy pomiędzy korzeniami drzew. Płazy te dożywają do kilkunastu lat.
W Polsce zasięg występowania salamandry ograniczony jest do masywu
Karpat i Sudetów.
Ze względu na odstraszające zabarwienie i stosunkowo silny jad
oraz nocny tryb życia, omawiany gatunek ma stosunkowo niewielu wrogów.
Poważnym
zagrożeniem dla tych zwierząt jest regulacja i betonowanie brzegów i dna
potoków górskich. Betonowe, strome ściany nie pozwalają dorosłym osobnikom na
zejście do wody, a przy próbach wiele z nich się topi. Szybki spad wody
sprawia, iż fauna bezkręgowa nie ma możliwości rozwoju i nawet te larwy, które
zostaną urodzone, nie mają odpowiednich kryjówek i dostatecznej liczby pokarmu.
Od dawien dawna ludzie wierzyli, że salamandry są odporne na
ogień, wierzono nawet, iż płazy te potrafią gasić pożary i wrzucano je w tym
celu w ogień płonących domostw.
Źródło: Hreczek A., Gorczyca J.; Płazy i gady Polski
[atlas i klucz]; Wydawnictwo „Kubjak” 1999
No właśnie, w ramach "rewitalizacji" zniszczono ładny kawałek cieku wodnego w mojej okolicy.
Zapewne wydano na to sporo kasy naszej i unijnej.
Oczywiscie, najlepiej wybetonować koryta....Aż mnie szlag trafia kiedy to widzę.
Wycięte wierzby, olsze, pogłębione dno.
Ktoś kiedyś napisał czy powiedział, że "kto betonuje koryta rzek, ma beton w głowie" i to prawda. Najprawdziwsza prawda.
