.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2012

Brzuch Alessandry Ambrosio

Zwykle nie czytam ploteczek.

Któregoś dnia jednak przeczytałam.
Jeden z portali internetowych  zamieścił informację o tym, że jedna z najlepiej opłacanych, rozchwytywanych i w ogóle jedna z najpiękniejszych kobiet na świecie, zrzuciła brzuch ciążowy w dwa miesiące.
Żeby to tylko zrzuciła.

Gdyby tak było, leżałby taki brzuch zrzucony u jej stóp i zalewał się  tłustymi łzami.
Rzewnie. Za minionym czasem, kiedy to miał się tak dobrze....
A tu nie tylko zrzuciła, ale i wyrzeźbiła.

Nie to co ja...
Powrót do wagi sprzed stanu ciążowego zajmie mi jeszcze chyba z miesiąc. Pozostało jakieś 3 kg.
Rosnące w matce dziecię rozdyma nasze powłoki brzuszne, a skóra, której elestyczność jest - oczywiście, ale do pewnych granic, poza tym zależna od naszej diety, troski o ciało, ale i genów.
Nie każda z nas rozciąga się tak samo; niektórym to przychodzi lepiej, innym gorzej.

Różnie też bywa z powrotem do swojego rozmiaru- nie tylko wagi, ale i objętości skóry brzusznej.
Wspomniany brzuszek Olki, jest płaski, napięty i wyrzeźbiony.
Wyrzeźbiony  jej ciężką pracą, i pracą trenera na siłowni, i dietetyka....

Czym różni się ciężka praca Olki od mojej pracy?

Otóż, ja się nie przemęczam.
Owszem, machnę parę nożyc, walnę swoje ciało na deski i wykonam parę skrętów, jakiś tuzin spięć mięśnia płaskiego, coś na boczne. Ale nie...Nie przemęczam się.

Pewnie dlatego mój brzuch od olkowego się różni, choć i ja powiłam dziecię dwa miesiące temu.
A dlaczego?- a dlatego, że się lenię.
Nawet tyłka nie chce mi się na siłownię ruszyć!
Jakby mi dom i dzieci przesłoniły własne potrzeby bycia piękną i ... młodszą!

Kompletny leń ze mnie...
Obrzydliwy.

Codziennie taszczę 15 l wody po 13 stopniach schodów, opadam na cztery łapy i zawiązuje bliską znajomość ze ścierką do podłogi.
Obtacza się ona w psie kłaki i staje całkiem przytulna, kudłata...Lepiej nie czyści, ale się stara, bardzo się stara....

Codziennie noszę gary do mycia i po umyciu z powrotem na górę, bo łazienka dalej na dole, ale to nic...
Lenię się i już.
A brzuch to widzi i jest mu przykro.
Zazdrości brzuchowi Olki.
Lenię się....

W weekendy, kiedy pogoda dopisze, mam dwa kursy wózkami.
Z Młodą potem Młodym, kolejność dowolna, wyznaczana przez Nie i życie.
Około 2 km w górę wsi i z powrotem...Potem drugie do swojego wózka- 2 km w górę...i z powrotem.

Mój brzuch pewnie zazdrości olkowemu brzuchowi trenera.
Pewnie Latynos, albo jaki inny z dolewem krwi ciemniejszej.....
Którego sama obecność stanowi pewną mobilizację. Hmmmm... może i to jest pomysł?

Taki Piękny Młody Wyrzeźbiony (PMW), stojący obok, kiedy to ja, w pocie czoła.... uwijam się ze ścierą?
Nie, nie...to mi śmierdzi szowinizmem jakimś....

Każdy ma taki brzuch, na jaki sobie zasłuzy.

Ja mam swój. Olka - swój.
Mój będzie wracać do siebie jakis czas jeszcze. Jej - jest juz w formie sprzed ciąży.
Ona pracuje ciałem. Potrzebny jest jej na wybiegu...

Mnie przydałby się wybieg. Dla koni, taki kopelek ....Ogrodzony...żebym brzuch w siodle mogła poćwiczyć.
Ale potem.
Na razie schodzę z wagi tyle ile Młoda ze mnie wyssie.
Nie mam brzucha jak Ambrosio...
Ależ mi przykro.....:)