Nie będę pisać o tym co się działo w naszym pieprzonym sejmie w związku z nowelą dotyczącą uboju rytualnego, bo mam dziś zły dzień.
Nie będę też nakręcać się negatywnie....
![]() |
| z profilu FB Stop Legalizacji Uboju Rytualnego w Polsce |
Ale....
Wszystkim posłom głosującym za- winszuję szczerze odrodzenia w ciele zwierza, w kraju, gdzie cierpienie zwierząt zawsze przegra z pieniędzmi i tzw. czynnikiem finansowym.
Niech im poderżną gardła w tych obrotowych klatkach.
Niech się ich oprawcy zasłonią wolnością religijną, a tak na prawdę - ssaniem na kasę.
Oczywiście, uprzedzam kąśliwości, które mogą nastąpić.
Niemiecka krowa cierpi tak samo jak polska....
Swoją drogą, zło zawsze wraca do tych, którzy je sieją...
I to cieszy.
I to bardzo.
(z FB, Bernardyn Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych)
"Na
pewno pamiętacie Fiodora, sparaliżowanego starego psa po przejechaniu
ciągnikiem przez właściciela, zostawionego na polu, "żeby zdechł". Pies
przeżył na tym polu, jadł patyki drewniane i wył z bólu, głodu i
pragnienia. Na zdjęciu nasze spotkanie i ślad na śniegu ciągniętych
bezwładnych tylnych łap. Zaalarmowali sąsiedzi, bo wszystko ma swoje
granice, cierpienie też. Czekaliście na sprawiedliwość,
domagaliście się kary dla zwyrodnialca, który tak bestialsko
potraktował psa. Życzyliście wszystkiego, co najgorsze.... nasza
organizacja robiła swoje, swoimi sposobami. Efekt końcowy: nie ma już
tego gospodarstwa, zostało podpalone świadomie przez właściciela, który
teraz w wyniku poparzenia leży w szpitalu, potem trafi do więzienia,
żona odeszła kilka miesięcy temu i zeznawała w sprawie przeciwko mężowi o
znęcanie się nad Fiodorem, społeczność wiejska odwróciła się od niego i
nie ma miejsca już dla tego człowieka na tej wsi. Życzyliście
wszystkiego, co najgorsze i spełniły się oczekiwania. Nie wiemy, czy oko
za oko i ząb za ząb to dobra metoda, ale zrobiliśmy swoje."
Dziś tak smutnawo.
Pada deszcz.
Zimno. 5 stopni.
W piecu napalone.
Coraz mniej czasu na pisanie, bo Młoda w końcu zaczęła przemieszczać się po podłodze.
A jak już czas jest,to zalegam w pozycji horyzontalnej i najczęściej udaje do Orfiego, który bierze mnie w ramiona....
Muszę przypomnieć sobie bajki.
Młody na razie żąda dwóch. O Babie Jadze i o Smoku (Wawelskim).
Może sięgnę po podania ludowe. Mam fajny zbiór "Pieśń Swantibora".
Z tą pozycją wiąże się coś humorystycznego. Przynajmniej na tyle mogę sobie i Wam lekko osłodzić tego krwistego posta.
Jest tam podanie o opacie Brunonie, a tytuł brzmi:
" Opat Bruno z Kołbacza".
Kiedy byłam mała i książkę tę czytał mi mój Starszy Brat, myślałam, że Bruno spadł z wielkiego chleba.
To, swego rodzaju niezrozumienie ze słuchu jest rodzinne....
Ojciec mój, długo myślał, ze miłość jest pod różą....(piosenka Majewskiej "Podróżą każda miłość jest"), a brat mój myślał, że u mickiewiczowskiego "Konrada Wallenroda" "broni się jeszcze zwierz Alpuhary...").
Może by takiego zwierza Alpuharego nasłać na tych posłów, he?

