Słuchajcie moi mili.
Jestem wqrwiona.
I to nie za sprawą zimy, bo ona to paproszek w porównaniu z inną materią, od której niestety na razie jestem zależna, a zależność finansowa to zależność ....wqrwiająca.
Poczynania owe są karalne, ale cóż...
Na razie, póki co wierzę, że to czysta złośliwość, choć ta już jutro może mnie kosztować 400 pln za niespłacenie zadłużenia.
Ale co tam- to mój problem, nieprawdaż?
Wracając do poprawiaczy nastroju, to wczoraj, na google widzieliście coś takiego (pod warunkiem, że używacie tej wyszukiwarki...):
Ja to, przez moje nastroje i nerwy, powiem szczerze przyjęłam, ze jest, ale nie zagłębiałam w szczegóły.
Na ważność tego obrazka- oprócz tego, że był z robalami, zwrócił mi na fb lubiany przeze mnie profil Crazy Nauka.
A jest to szkic pewnej pani, która rozkochana w owadach, nie dość, ze je badała, obserwowała to jeszcze rysowała z natury.
Podobnie jak kiedyś wspomniany przeze mnie
Fabre badała i zgłębiała wiedzę o zwierzętach z pasją i nie polegała na współczesnych i dawnych teoriach, tylko rozwiewała je, bo po doświadczeniach dochodziła do wniosków.
Maria Sibylla Merian była córką wydawcy i grafika Mateusza Meriana (znanego autora dzieł Theatrum
Europaeum i Topographien) i Joanny Sybilli Heim.
 |
| http://womenandthegarden.blogspot.com |
Ojciec zmarł, gdy
miała 3 lata. Jej matka poślubiła Jakuba Marella (malarz kwiatów), który
nauczył ją malarstwa i grafiki.
W wieku 13 lat malowała "z natury"
swoje pierwsze obrazy owadów i roślin.
Swoje obserwacje zaczęła od jedwabników.
Okazało się, ze wiele gatunków motyli ma piękne gąsienice i Maria zaczęła przyglądać się przeobrażeniu tych owadów. Zaczęła zbierać różne gatunki i dokumentować ich życie malunkami.
Na jej ilustracjach widać żerujące gąsienice i ich rośliny żywicielskie.
 |
| picturingplants.com |
Maria, po poślubieniu malarza Jana A. Graffa i po urodzeniu córki, zamieszkała w Norymberdze, gdzie nadal z pasją oddawała się obserwacjom i malowaniu owadów.
Wątpiła w
prawdziwość opinii (pochodzącej od Arystotelesa), że owady powstają z gnijącej
materii (z tego powodu Kościół określał owady jako "twory
diabelskie"), i badała przemianę gąsienicy w motyla.
Na podstawie szkicownika i notatek powstała jej pierwsza książka Neues
Blumenbuch (Nowa książka o kwiatach) (1675), zawierająca szczegółowe
obrazy roślin.
 |
| http://smithsonianlibraries.si.edu |
W 1678 urodziła drugą córkę Dorotę Marię, a rok później wydała
książkę Der Raupen wunderbare Verwandlung und sonderbare Blumennahrung (Cudowna
przemiana gąsienicy i jej szczególne pożywienie kwiatowe), w której
szczegółowo przedstawiła etapy metamorfozy gąsienicy w motyla.
W 1685 rozstała się z mężem i przeniosła się do szwagra do zamku Waltha w Holandii,
gdzie zamieszkała we wspólnocie pietystów.
Zamek był własnością Cornelisa van
Sommelsdijka, gubernatora Surinamu. Maria Sibylla zapoznała się tam z fauną i
florą tropikalną Ameryki Południowej.Stamtąd także pochodzi wiele prac tej badaczki i artystki w jednym.
Wyjazd do Surinamu (wbrew rodzinie i znajomym) ułatwiło jej stypendium przyznane przez miasto Amsterdam, do którego przeniosła się niebawem po przyjeździe do Holandii.
Po przybyciu do stolicy Surinamu - Paramaribo, Maria Sibylla z córką odbyły
wiele wypraw w głąb lądu, w czasie których sporządziły liczne opisy, rysunki i akwarele
m.in. metamorfozy owadów.
W 1701 Maria Sibylla zachorowała na malarię i musiała wrócić do Holandii.
Zebrana w Surinamie ogromna dokumentacja umożliwiła Marii Sibylli po 3
latach intensywnej pracy opublikowanie w Amsterdamie w 1705 jej najważniejszego
dzieła:
Metamorphosis insectorum Surinamensium.
Wysoka cena tej książki powodowała, że niewielu ludzi ją kupowało i Maria
Sibylla musiała utrzymywać się z nauki malarstwa, sprzedaży przyborów
malarskich i środków leczniczych, sporządzanych z roślin i zwierząt.
Jeszcze za
życia zyskała sławę wielkiego przyrodnika i artystki. W 1715 została częściowo
sparaliżowana na skutek apopleksji i zm. 2 lata później w wieku 70 lat.
Po śmierci szybko zapomniana, Maria Merian została ponownie odkryta i
doceniona pod koniec XX wieku.
Wyrazem tego jest m.in. umieszczenie jej
portretu na banknocie 500 marek niemieckich, znaczku pocztowym w 1987, nazwanie
wielu szkół jej imieniem, a nawet statku badawczego w 2005 r.
Dorobek Marii Merian jest znaczący. Była pionierką entomologii. Przyczyniła się do wyjaśnienia cyklu rozwojowego owadów i swoimi nowatorskimi
publikacjami w języku niemieckim spopularyzowała tę wiedzę (wówczas większość
dzieł naukowych pisano tylko po łacinie, co ograniczało liczbę czytelników).
Ponadto Merian wykazała, że każdy gatunek motyla w stadium gąsienicy ma swoje wybrane rośliny żywicielskie, na których znoszone są jaja.
Była jednym z pierwszych
przyrodników obserwujących bezpośrednio naturę zamiast tworzyć fantastyczne
spekulacje naukowe w teorii.
Była także pionierką naukowych wypraw badawczych; jej
wyprawa do Surinamu zaowocowała odkryciem wielu nieznanych gatunków roślin i
zwierząt, a klasyfikacja motyli i ciem sporządzona przez Merian obowiązuje do
dzisiaj.
Wielu roślinom nadała nazwy naukowe, pochodzące z języków miejscowych Indian
i spopularyzowała je w Europie.
Podziwiam, jako że sporo pracowała majac malutkie dzieci.
Ciekawe, pewnie miała jakąś niańkę?
Mnie się także taka praca podoba; póki co jednak pozostaję przy pisaniu o pierdołach mniejszego lub większego kalibru, czasem uda mi się zauważyć, że prócz śniegu, braku wypłaty i rodzących się z tego złych myśli oraz wściekłości- takie kwiatki jak Maria!