.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudecka Zagroda Edukacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudecka Zagroda Edukacyjna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2015

Finalia perystaltyczne i pani mądra odpowiada:)

Znów, bodajże wczoraj, zerknęłam na statystykę strony mojej i wyszło co wyszło:


Może mało wyraźnie, ale wychodzi na to, że to, co prowadzi czytelników do mojego bloga to kupa.
Jakby nie spojrzeć - rzecz bardzo ważna.

"Winą" obarczam ten post, popełniony niemal 3 lata temu.

Tak się w tych fekaliach pogrążyłam, że zastanawiać się zaczęłam nad odchodami waleni. 
Szukałam, szukałam... nie znalazłam nic konkretnego, ale parę ciekawostek, między innymi to, że jakiegoś nurka fotografa spotkała niemiła niespodzianka, bo wieloryby, wśród których pływał, zrzuciły z siebie brunatną breję. Prawdopodobnie ze stresu. 
(źródło ). 

dailymail.co.uk
Nie dziwię się.
Mimo swoich rozmiarów są bezbronne.
Wobec bezwzględnej często i barbarzyńskiej  istoty jaką jest człowiek.

internet
Wśród śladów, na jakie natrafiłam- ciekawy artykulik także o tym, że żelazo zawarte w wielorybich odchodach, wybitnie przyczynia się do rozwoju fitoplanktonu pochłaniającego dwutlenek węgla.
(żródło ).
Cóż z tego, kiedy japońce (i nie tylko oni), nadal trzebią populacje tych pięknych i zagrożonych ssaków morskich. Śmieją się wszystkim w twarz, nazywając swoje połowy "naukowymi". Żrą potem mięso z tych zwierząt. Niech im w gardle stanie.

Jak już przy kupie, odchodzie, ekskremencie, łajnie, gównie, szicie, gnoju, guanie, stolcu, to macie oto zilustrowanie potocznego wyrażenia brzmiącego nie inaczej jak "postawienie klocka" - dla niewtajemniczonych, oburzonych czy łobrzydliwych- zrobienie kupy:

Made in Ruda
Dość o finalnym efekcie trawienia.
Dziś w przedszkolu, na podwórku raczej, dzieci znalazły gniazdko. Na odchodnym usłyszałam, że "może mama Absorberów powie nam czyje to gniazdko".
Mama Absorberów nie wiedziała, ale od czego ta mama ma swoją biblioteczkę? No od czego?

Taram!


Gniazdo z charakterystyczną "polepą"- czyli takie wymiziane, gliniaste wnętrze. 
Z wierzchu troszkę trawek, mchy, porosty. 
Zwykle nisko nad ziemią (to- na wys ok. 1,50 m). Gniazdo drozda śpiewaka, nie do pomylenia z żadnym innym.
Ot i tyle mądrości.

Po mądrości z innej półki zapraszam do Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej, o której już pisałam niedawno tutaj- kiedy się otwierała i - jak się okazało- załapaliśmy się z Absorberami na fotkę :)

sudeckazagroda.pl
Chyba nie muszę pisać, że przejeżdżających zapraszam na kawu :)


sobota, 29 sierpnia 2015

Tupaja się szlaja- Dobków.

W końcu się ruszyłam.
A myślałam, że się nie uda, bo Ola, moja ulubiona, intelygentna kura, znalazła słabe punkty stawianego wiosną ogrodzenia i zaczęła wiać. 
Na początek z córkami- Perłą i Pepitą, a za nimi, po pewnym czasie potrzebnym zapewne na połączenie styków w mózgu kurzym (nota bene nie tak mało skomplikowanym jak niektórzy sądzą)- reszta. Oprócz Tito i jednej z pozostałych kur.
Wyłażenie byłoby nawet wskazane, bo jakieś niedobitki trawy na pewno wzbogaciłyby ich dietę, ale... zaraz biorą się (jak to kuraki) za grzebanie, a ja chcę mieć jednak (zdecydowanie nawet), kawałek trawnika dla nas, człowieków. Nie dla kur.
W Mrówce nabyłam siatkę za bagatela 50 pln bez 10 groszy, ale wyboru nie miałam. Pan bardzo usłużny, jak to panowie koło 50- tki (tak sądzę), a że byłam w leginsach...Polecił się na przyszłość, z podsadzaniem nawet...Hmmmm.....
Siatkę chwacko przytrytytkałam do siatki leśnej, Absorbery podjadły nieMOMowych parówek i pojechaliśmy do Dobkowa.
Sudeckiej Zagrodzie Edukacyjnej było otwarcie. Byłam ciekawa jak wygląda to cudo.
Sama droga do Dobkowa jest miła oczom i żałowałam, że nie byłam pasażerem. 
Całe 18 km od Paszowic, jazda w lasach, mijane Wąwozy Siedmica, Lipa. Same tereny przed Dobkowem- wsią na granicy Pogórza Kaczawskiego i Gór Kaczawskich są porywające i można rzec, że... skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie chciałabym tam mieszkać. 
Pomińmy "mało ważny" wątek zarobkowania, jakiejś pracy...Widoki przednie, bliżej gór...
Domiszcze wyrychtowali super; z mocno sfatygowanej zagrody powitał świetnie odnowiony budynek z atrakcjami. 
Sala z przekrojami wulkanów (makiety rozsuwające się by móc obejrzeć ich wnętrze)- wszak jesteśmy w Krainie Wygasłych Wulkanów, makiety z zabudową wiejską, makieta rzeki i pogląd dla niedowiarków- dlaczego nie należy zajmować terenów zalewowych rzek, platforma, gdzie można poczuć trzęsienie ziemi. Oczywiście także makieta Pogórza i Gór Kaczawskich z rezerwatami, ciekawymi wychodniami skalnymi, geologią terenów- to przykuło uwagę Absorberów ponieważ naciśnięcie guziczka z konkretną nazwą uruchamiało diodkę na makiecie. 
To samo z wulkanami, których sam mechanizm rozsuwania się bardziej nakręcał niż sam wulkan.

Makieta z korytem rzecznym, z prawdziwą wodą

Oczywiście były stragany z lokalnym rękodziełem, wytwórcami żywności przetworzonej (np. malin), ale i warsztaty lepienia w glinie, szlifowania kamyków etc.
Moje Absorbery załapały się na malowanie twarzyczek, co okupiłam wrzaskiem Młodej, bo akurat przed nią była przerwa. 
Suma summarum jednak buzie pomalowane "na spidermana" i ekipa absorberowska zadowolona:


Przy okazji promocji otwarcia, informowano o stoiskach z żarciem w stylu slow food, ale moje Potforki Kochane zarządały frytek. 
No i ... frytki zostały rzucone.



3 godziny. 
18 w stronę jedną.
Słońce.
Ludzi tłum.
Atrakcje, emocje.
Dało się we znaki...



A ja zamiast odpocząć.
Pomidory pozbierać to pojechałam tam, gdzie ludzi masa...

A jutro Pierogi czyli 8 Święto Pierogów, którego program jest tutaj : Klik , a ja tam będę latać, w gronie organizatorów. 
Może kogo spotkam? ;)