Kiedyś już pisałam chyba, że lubię sowy.
Mimo, że czasem nie są tym, czym się wydają...
Nie mam szczególnie ulubionych choć Bubo bubo czyli puchacz jest i pięknym, i tajemniczym, po prostu wspaniałym ptakiem. Nawet już kiedyś wspomniałam o moim- niestety dotąd jedynym spotkaniu.
Puchacze, jak widać ładnie wpisują się w świat lynchowski.
Włażąc dziś na fb na jednym z zaprzyjaźnionych, a właściwie polubionych profilów dotyczących sów właśnie znalazłam fotkę sowy. Nie była to sowa żywa.
Ale za to jaka!
Dziewczyny co dłubią na drutach, czochrają jakieś włóczki czy mechacą filce pewnie podpowiedzą.
Ja nie wiem, ale nawet brak tej wiedzy nie przeszkadza mi podziwiać.
Strona nazywa się Plains Song Studio.
Jest też na fejsie: https://www.facebook.com/PlainsSongStudio

