Nic się nie zmienia.
Co się trochę przejaśni- ale bez przebłysków słońca- to znów leje.
Psy nie chcą wychodzić na dwór; w domu zrobiły sobie latrynę.
Jakieś propozycje na neutralizacje samczego psiego moczu?
Wrrr.....
Chyba zapiszę się do stowarzyszenia Centrum Ochrony Mokradeł CMOK .
O moim podwórku pisałam już ponad rok temu .
Niestety nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Niestety nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Głównie za sprawą finansową, bo - powiedzmy sobie szczerze, że aby zrobić porządek z wodą stagnującą u nas przed domem, trzeba by grubych tysięcy.
Każdemu stąpnięciu bowiem towarzyszy odgłos soczystego zassania gumiaka....
Naprawdę, mam już dość.
Wykopać sobie staw? Czy co?
Obsadzamy ostatnio na potęgę, co by drzewa nam to choć trochę osuszały, ale trzeba trochę poczekać, aja niecierpliwa jestem.
System drenarski całkiem zniszczony przez polaczków.
Chyba im się fajnie w gumiokach łaziło z domu do trzody...
A czemu Małe Całowanie?
Jest taki obszar, w Mazowieckiem, gdzie na obszarze ponad tysiąca hektarów, rozpościerają się obszary torfowisk niskich, z rzadkimi gatunkami roślin oraz zwierząt (w tym modraszków- modraszka telejusa i czerwończyka fioletka).
To Bagno Całowanie- obszar chroniony, także w ramach Natura 2000.
Występuje tam także mozaika innych siedlisk z ciekawymi zbiorowiskami, także to raj dla fitosocjologów i wszelkich wielbicieli łażenia po chaszczach, łąkach,w poszukiwaniu przemiłych form życia.
U mnie Małe Całowanie - ubogie w roślinność- tylko trawska, babka lancetowata, łopiany....
A teraz z innej beczki (bez wody)-
Pytanie do kotolubów-
jestem raczej psiofilką, ale koty mnie zastanawiają czasem...
Zwłaszcza Kicia, która raczej została półdzika- zawsze, kiedy jestem mocno wściekła (nie na zwierzaki), ta kotka się szczególnie wtedy do mnie łasi i przymila.
Chce mi odebrać ten wqurw? :)
