Siada sobie Tupaja do kompa i czasem nawet coś mądrego uda jej się przeczytać.
Choć raczej należałoby napisać- zdąży.
Na deserek- znów ujrzano jednego z najrzadszych i najbardziej zagrożonych ssaków na naszej kochanej Ziemi- saola jest piękny bez dwóch zdań, a wygląda tak:
 |
| foto by konicaminolta.com |
Żyje na terenie Wietnamu, Laosu w liczbie szacowanej na kilkaset sztuk. Jak donosi Wikipedia- wyłącznie na wolności.
Odkryta w 1992 roku. W tym roku ponownie się objawiła. Żyje w trudnodostępnych rejonach lasu tropikalnego i bagnistych siedliskach.
Chyba dzięki temu jeszcze jej nie zeżarli, nie wytłukli dla poroży czy innych trofeów "selekcjonerzy zwierząt", pospołu z poszukiwaczami z szeregów medyków ludowych (nota bene...może coś z chinola dobre jest na wszystko?).
Oby jak najdłużej udało się temu gatunkowi z rodziny krętorogich przetrwać jak najdalej od ludzi. Także naukowców....
Kiedyś chyba popełnię post o badaniach z użyciem obroży telemetrycznych, bo swego czasu temat mnie gotował do białości,a le to wymaga ode mnie trochę czasu nad literaturą, a tego czasu nie mam.
Zachęcona artykułem z onetu, na temat przesadzonych bab miejskich na wieś, o którym pisała
Paulina, przeżyłam widok okropnego gościa miłującego lodówkę z portalu aukcyjnego (co za oblech! jak tak można! ja tu Kasztelana piję!), powróciłam do przeglądania portali informacyjnych.
Jako, że kupiona przez Kamaxa, na moje życzenie sobotnia Wyborcza leży nierozdziewiczona..., musiałam narzucić sobie jakiś mały trend w byciu w miarę na bieżąco.
A jednak...wymiękłam.
Nie, nie przy informacjach o silikonie w ustach tudzież w piersiach, nawet tytuł o tym, że nie zgadnę w jakich warunkach mieszka Rudi Szubert- a to akurat wiem i piękne ma to gospodarstwo agroturystyczne!
Pewnie to lekkie pokłosie tekstu o miastuchach na wsi. Nie zgadniecie jak mieszka- no - wsiok się z niego zrobił! Po prostu....Szkoda gadać.
Za to rozwalił mnie krótki artykuł, jak to nie tracić głowy z powodu utraty pracy, siedząc po końcówki włosów w kredycie hipotecznym.
Otóż- moi mili- radzi nam specjalista zachować spokój.
Są wakacje kredytowe.
Można spłacać odsetki, bez kapitału przez wyznaczony przez bank czas.
Można się ubezpieczyć od utraty pracy.
Al, to nie to, kochani.
Nie wiecie?
To takie proste!
Należy odłożyć sobie wcześniej na czarną godzinę!
Nie wiem, chyba całkiem na bakier z tym jestem, ale jakbym miała odłożone, to bym kredytu hipotecznego nie potrzebowała.
A poza tym....
Banki dają wakacje. Nawet na rok. Niestety mój bank na przykład nie daje tym, którzy się ukatrupili na 35 lat. Czyli Tupai, miłościwie panującej w domu z 1773 roku....
Jeśli już o panowaniu, to może o wodzach.
O wodzach inaczej....
Było to już dawno temu, kiedym jeszcze miała włosy długości 1 cm, bo taki miałam wtedy rys charakteru, na zajęciach z jazdy konnej w mojej szkole.
Dwa roczniki niżej był pewien chłopaczek.
Taki...szczególny, że się wyrażę.
W tym czasie też miał lekcję. Konisko poniosło.
Instruktor widząc, że dziecię nad koniem nie panuje, wodze koniowi już przez łeb lecą, woła:
- Wodze na szyje! Wodze na szyje!
No i ...zgadnijcie?
Koń wrócił do zastępu. Chłopak szczęśliwy...Z wodzami- na szyi. Własnej....