.

.

wtorek, 25 sierpnia 2026

Oklepane historie cz. 2

Joga...
Kiedyś jako system działający na ciało na zasadzie- naciągnij, popuść, trenuj, bądź zadowolona z efektu. Jeśliś niezadowolona- ćwicz mocniej. Płaski brzuch, redukcja tkanki tłuszczowej, zadowolenie z jędrności, gibkości.

A teraz?

Nie powiem, że nie uśmiecham się łagodnie do siebie i z uznaniem czasem patrzę na siebie. Tyle, że wiecie co? Coraz częściej widzę siebie całościowo. Oczywiście- mam świadomość każdej części z osobna- niekiedy na potrzeby różne- rozczłonkowuję się. Jednak coraz częściej jestem Cała Ja. 

Zwłaszcza podczas praktyki na macie.

Ostatnio pisałam o uważności. Tej balablabla oklepanej.
Ta uważność, odkąd świadomie weszłam w Jogę jako naukę- nie biorąc z niej tylko asan czyli pozycji ciała, pięknie się przydaje. Na macie też. 
Oczywiscie dodatkowo wpłynęły na mnie lektury pogłębiające wiedzę o anatomii- zwłaszcza informacje o powięziach. Niesamowity, tzw. gruby temat, całkiem niedawno odkryty.
Czucie całego ciała - czucie głębokie jakie mamy, a wielu z nas pomija to w życiu codziennym.
Także- na macie...

Nie będę się wymądrzać, a jednak napiszę co sama czuję i na co zwracam uwagę. Moje praktyki to nie wyciskanie potu, nie pogłebiania na siłe, nie otwierania - od bioder po klatki piersiowe.

Otwarcie na asany zaczyna się od otworzenia głowy i serca. A czasem i tak nie zrobimy tak jak inna osoba- każdy ma inne- SWOJE- ciało, poza tym- nie każdy musi zrobić konkretną pozycję w ostatecznej, głębokiej wersji. 
Tak jak ja- nie wiem czy kiedykolwiek stanę na głowie. 

Każdy, kto poznał jogę, gdzie praca z ciałem daje nam pełny z nim kontakt potwierdzi, że to najlepsze lekcje z uważności. 
To całkiem inna praktyka, obarczona mniejszą szansą kontuzji, bardziej przyjazna ciału, a przy tym niesamowicie odprężająca. 


Poprzyglądaj się sobie, haha!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz