Joga...
Kiedyś jako system działający na ciało na zasadzie- naciągnij, popuść, trenuj, bądź zadowolona z efektu. Jeśliś niezadowolona- ćwicz mocniej. Płaski brzuch, redukcja tkanki tłuszczowej, zadowolenie z jędrności, gibkości.
A teraz?
Nie powiem, że nie uśmiecham się łagodnie do siebie i z uznaniem czasem patrzę na siebie. Tyle, że wiecie co? Coraz częściej widzę siebie całościowo. Oczywiście- mam świadomość każdej części z osobna- niekiedy na potrzeby różne- rozczłonkowuję się. Jednak coraz częściej jestem Cała Ja.
Zwłaszcza podczas praktyki na macie.
Ostatnio pisałam o uważności. Tej balablabla oklepanej.
Ta uważność, odkąd świadomie weszłam w Jogę jako naukę- nie biorąc z niej tylko asan czyli pozycji ciała, pięknie się przydaje. Na macie też.
Oczywiscie dodatkowo wpłynęły na mnie lektury pogłębiające wiedzę o anatomii- zwłaszcza informacje o powięziach. Niesamowity, tzw. gruby temat, całkiem niedawno odkryty.
Czucie całego ciała - czucie głębokie jakie mamy, a wielu z nas pomija to w życiu codziennym.
Także- na macie...
Nie będę się wymądrzać, a jednak napiszę co sama czuję i na co zwracam uwagę. Moje praktyki to nie wyciskanie potu, nie pogłebiania na siłe, nie otwierania - od bioder po klatki piersiowe.
Otwarcie na asany zaczyna się od otworzenia głowy i serca. A czasem i tak nie zrobimy tak jak inna osoba- każdy ma inne- SWOJE- ciało, poza tym- nie każdy musi zrobić konkretną pozycję w ostatecznej, głębokiej wersji.
Tak jak ja- nie wiem czy kiedykolwiek stanę na głowie.
Każdy, kto poznał jogę, gdzie praca z ciałem daje nam pełny z nim kontakt potwierdzi, że to najlepsze lekcje z uważności.
To całkiem inna praktyka, obarczona mniejszą szansą kontuzji, bardziej przyjazna ciału, a przy tym niesamowicie odprężająca.
![]() |
| Poprzyglądaj się sobie, haha! |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz