.

.

sobota, 11 kwietnia 2015

Tupaja się szlaja- Wąwóz Siedmica

Jakoś tak wczoraj zapanowałam nad swoimi z lekka destrukcyjnymi zapędami i postanowiłam w sobotę wybyć z domu. 
Absorbery na wyjeździe dziś akurat.
A czemu destrukcyjne? Śmieję się...chodzi tylko o to, że zawsze przy dniu wolnym w sensie bezAbsorberowym, czuję wewnętrzny imperatyw by robić coś in situ. 
A bo posiać, a bo coś naprawić, a bo kury, a bo...

Tym razem pozwoliłam sobie na niesubordynację i zaplanowałam wypad z Danką (tą, co mnie najpierw czytała, a potem się spotkałyśmy, bo mamy do siebie rzut beretem). 
Być może moja decyzja to próba przedłużenia świętowania. 
Podwójna osiemnastka to chyba powód do tego, jak sądzicie?

Ponieważ należę do turystycznych nudziar i z perwersyjną niemal przyjemnością wracam w miejsca ulubione- był więc dziś Wąwóz Siedmica
Moje chyba ulubione miejsce. 
Mało uczęszczane, troszkę dzikie.

Wbiłyśmy się od strony Siedmicy i kwatery impotentów z flintami. 
Szlak zielony wiedzie nas wgłąb tego pięknego miejsca.
Nie było mnie tu ...chyba ze 4 lata i dużo się zmieniło. 
Mam wrażenie, że zdziczało. Potoczek zdążył ładnie sobie pomeandrować, Przydały się moje wysokie buty z mocno impregnowanej skóry, bo w wielu miejscach była trudność z kontynuacją szlaku. 
Musiałyśmy przechodzić po kamieniach lub w bród. Danka raz nawet niczym akrobatka maszerowała po zwalonym pniu.


Wawrzynek przekwita

Mogłabym tu zostać i się gapić....

....i słuchać szemrania....

Śledziennice

Pomosty dla tych co mają buty przemakalne ;)

Stan bezlistny drzew to nie tylko szansa dla geofitów.
To szansa na ujrzenie skałek, latem ukrytych pośród listowia

Tu dalej płynie, u stóp Zbójnickiego Zamku- formacji skalnej

Skałeczki zieleńcowe- do schrupania!

Wszystko płynie- fajnie, że gdzieś jest woda! :)

Ech...:)

Tupaja w wersji ulubionej- terenowej :)
Potem, zamiast zejść wcześniej na szlak czarny i Wąwozem Myśliborskim z odbiciem na Jakuszową zejść do Siedmicy, gdzie zostawiłyśmy konie mechaniczne, przegapiłam...i polazłyśmy do Myślinowa.

Nowe życie na trupach dziadów i pradziadów....

Pełnia czasu zawilców

Pierwiosnki tu i ówdzie

Walimy na Myślinów :)

I całe szczęście, bo pogoda cudna, życ sie chce. 
Tylko jeden niedrobny szczegół, który mnie zawsze smuci i wkurwia, że niewielu coś z tym robi.
Ropuchy szare mają gody.
Zakochane lezą i giną. 
Rozjeżdżane przez auta.


Tu jeszcze żywe. Nie wiadomo jak długo...

A wystarczy tak niewiele.
Wiem, bo akcję stawiania płotków i przenoszenia płazów współorganizowałam kiedyś...
Problem w całym kraju.
A płazów coraz mniej...

Z Myślinowa do Myśliborza asfaltową drogą, żółtym szlakiem, a w Myśliborzu, na skróty do Jakuszowej

... w niemniej miłych okolicznościach flory

Serce Tupai mocniej zabiło...
Po drodze mijane gospodarstwo z kozami, końmi, drobiem, miłymi czarnymi psiurami.
Dwoje ludzi.
Fajnie.

W takich chwilach żałuję, że mam taką cywilizację w Tupajowisku, z drugiej strony staram się odpędzać te myśli i cieszyć tym co mam. 

środa, 8 kwietnia 2015

Wpieniaczki

Trzeba mieć czasem siły. I nerwy.
Niekiedy ich brak.

Dwudziesta dochodzi. Lekko ciemnawo.
Koty wracają na kolację.
Kos usadawia się na uschniętym jesionie jak na scenie.
Rozpoczyna koncert.
Miło byłoby, gdyby Natura dała rozwinąć skrzydła Wiośnie.

Ni... jednak, bo ciągle fronty jakieś i aura zmienna jako ta kobita.
Szasta śniegiem, nęci słoneczkiem, tęczowy szal zarzuci i pogna z wichrem dalej.

Zimno, dżdżyście, ciemnawo, jak już wspomniałam.
Cholery są trzy.
Bardzo mocno spokrewnione.

Jakby wiedziały, że czekam aż wlezą do siebie.
Stoję więc jak ta durnota za drzwiami, przez okienko w nich wyrżnięte się gapię.
Nie zaganiam, bo nauczone same, a jak poganiam to czasem która szału przerażenia w zmroku dostaje.
Nie chcę stresować.
A te w dupach mają.

- A ten kamyczek to tu tak leżał?
- Eeee....nie, tamten zielony był, a to kawałek dachówki jest.
- Aha...
- A może jeszcze ziarenko? Zjedz kochana przed snem.
- Córeczko, tu - o tu masz, zjedz- dżdżowniczka!
- Mamoooo....to sznurek!
- Ślepam, wszak już grzędę grzać pora, chodźcie!
- Dobra mama, idziem!
- Ej tam! Zobacz! Coś leży! Dziubnij!
- Dawaj to tu!
- Eeee...chodź. Spać już trzeba.
- A może jeszcze łyczek wody? Coś mi w dziobie zaschło.
- A w sumie to masz rację. Też chlupnę.
- Mamoooo! Pijesz?
- A, wiecie co...? W sumie już siedziałam, ale łyknę.
- O, czekaj siostra! Tam, w kącie coś łazi! Lap go! ŁAP mówię! Zostaw! MOJE!
- Do domuuuu! Spać!
- No dobra, dobra...
- A ta co tak się gapi na nas?
- Chyba lubi.
- To i ja na nią popatrzę, a ty?
- No. Dawaj. Kto pierwszy wymięknie!
- Patrz! Poszła sobie! Hre hre hre!
- Dobra siostra, idziemy spać. Niech sobie zamknie ten kurnika jak tak lubi.

I tak ostatnio codziennie.
A że mam od paru dni doła jakiegoś ogólnożyciowego to mnie do szału doprowadzają.
Ale i tak lubię :)

Kolejka do znoszenia