![]() | |
| Streptococcus pneumonie. Wywołuje często zapalenie ucha. Nie wiem czy u mnie działał. | www.giantmicrobes.pl |
Na nic się zdało zaciskanie zębów, wmawianie sobie, że dam radę. Sposoby domowe, niestety przez zaabsorbowanie młodymi i czym tam jeszcze innym, niesystematycznie stosowane, zawiodły. Znaczy sie chyba ja zawiodłam, po prostu.
Popsułam się.
Przechodzi facet kolo śmietnika.
Patrzy, a tam w śmieciach baba leży.
Podchodzi do niej i pyta:
- Babo ty żyjesz?
- Żyję.
- A rusz ręką.
To baba ruszyła.
- A rusz nogą.
Baba ruszyła.
- O jacie*! całkiem dobrą babę ktoś wyrzucił*!
* było bardzo nieładnie napisane
Do objawów ogólnie Wam znanych doszły niepokojące świsty i furczenia w klatce z piersiami.
Gorączka lekka.
Za to uszy- zwłaszcza lewe, przytkane, ból zatok (ciekawe...czy tak jak Brat mój mam ich większą ilość niż statystyczny H.s.) rozsadzający czaszkę przy byle skłonie.
No i mi sie dostało.
Że matka, że się nie leczy, że...zapalenie oskrzeli można łatwo przekwalifikować na zapalenie płuc.
Zgodziłam się na cholerstwo tłuczące całą florę mikroorganizmów, bez wyjątku.
Oczywiście zaszczepiam się kefirem i jakimś probiotykiem, ale...wyjdzie w praniu.
Dziś wcale lepiej nie jest.
Młoda znów z noska cieknie, a na każde usuwanie tego co jej tam się wysączy lub pod postacią mało apetycznej bańki wyskoczy, reaguje wściekle i wrzaskliwie.
Nie dziwię się. Dorosły ma dość, a co dopiero taki mały człowiek. Babol mały na dodatek.
Jutro kontrola lekarska.
No właśnie.
Kiedyś nie było problemów z podstawową opieką zdrowotną na terenie tej samej Kasy Chorych.
Teraz, żeby móc leczyć dzieciaki,musiałam je zaoptować do przychodni w mieście,w którym aktualnie przebywam, a zameldować się musiałam, żeby Młody do żłobka mógł pójść.
Co się stanie, jeśli np. w Wigilię, którą mam zamiar spędzić w Tupajowisku, któreś młode zachoruje?
Ano, przyjmą mnie może na pogotowiu. W dzień roboczy, na jaworski Medicus nie mam co liczyć, bo się z niego wypisałam....
Po prostu jedna wielka dupa z biogazem.
Na nic czasu nie mam.
W domu nieswoim.
Obmierzłym-teraz w roztopach- "Sztygarowie".
Miłym akcentem były chyba tylko jemiołuszki, które przysiadły na terenie parkingu jednego z marketów.
Zaraz jednak się zeźliłam, bo zauważyłam, że niedawnych paręnaście drzew jarzębinowych zostało wyrżniętych.
A czemu?
A, bo panie sprzątaczki miały dość zbierania tych owocków.
A, bo może coś jeszcze.
No nic. Zasadzą cholerne sumaki lub inne obce gówno...Albo nic, bo lepiej jest samochody z okien obserwować.
Najlepiej byłoby wszystko betonem wylać, a na górce, na której teraz posadzono drzewa i zbudowano plac zabaw, wybudować kilkupoziomowy parking.
Już jeden ze sztygarowych radnych zbierał podpisy pod tym wnioskiem.
Chyba wmurowałabym go w fundament pod ten parking.
To wszystko na dziś.
Z lekką malkontencką końcówką.
Pozdrawiam.
P.S
Może sobie obejrzeć inne fajne mikroby, komórki i ich maskotkowe odpowiedniki.
www.giantmicrobes.pl
















