Na łamach ostatniego numeru Dzikiego życia pisze Ryszard Kulik o czymś ważnym, czymś co już kiedyś mi zajęło myśli. A o patologii ekoterapii.
Lasoterapia vel kąpiele leśne, dendroterapia, terapia pracą w ogrodzie...
Ludzie- zmęczeni życiem, zestresowani pracą, rodziną, relacjami czy tym, w jakich realiach żyją, czasami poszukują pomocy. Przeczytają, usłyszą. Jak to miło, jak to leczy, uzdrawia. Jak pomaga poczuć, uziemić się, poczuć lepsze wibracje, odrzucić ciężkie energie...
Tak...
Możnaby rzec- że to super. Bo oto konsumpcjonista wielką gębą nagle czuje miękkość na samą myśl, że go uzdrowi.
Natura. Drzewa. Rośliny. Gleba...
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie płynęło to z potrzeby egoistycznego zapewnienia dobrostanu własnego. I to kosztem przyrody.
Kulik pisze o hortiterapii i urządzaniu ogrodów bez poszanowania przyrody- tworzeniu tych przestrzeni w oparciu o gatunki obce, inwazyjne czy samą idee używania podłoży torfowych, o których wiemy że pochodzą z siedlisk, które sa zagrożone całkowitą degradacją.
Pisze także o tym, że to co ludzi pcha do pomocy sobie- odbywa się kosztem innych, a kiepskie samopoczucie nie pozostaje głębszą refleksją tylko motorem do - tak samo jak życie takiego człowieka- dążenia do zaspokojenia własnego pędu ku ukojeniu.
Swoisty hedonizm kosztem przyrody.
Wszak mamy ją czynic poddaną. Natura leczy, ma leczyć do cholery, a jak nie- to w pień!
Jak drzewa.
Ostatnio Łukasz Łuczaj nagrał film, że ludzie nienawidzą drzew.
I zgadzam się z tym. Obserwując swoje okolice oraz to, co się dzieje w Polsce, na świecie...
Nie widzi się w drzewach niczego poza drewnem, przeszkodą w budowie dróg, ścieżek rowerowych, kolejnych domów na wynajem dla kogoś tam...
Widzę wąską grupę ludzi, która czuje przyrodę.
Czuje połączenie wszystkiego co na Ziemi żyje i jest. A jesteśmy połączeni.
I bawi mnie to jak ktoś zaprzecza temu, że jesteśmy energią, że energie nasze- ludzi, a także innych Ziemian- tu piszę o wszystkich gatunkach organizmów na naszej planecie- się przenikają.
Działają komórki, ktoś słyszy dźwięki, ale zaprzecza temu uniwersalnemu prawu.
Dyletantyzm. Ale też i niechęć wejścia w to. Poczucia tego.
Bo jak mi z tym będzie, kiedy dopuszczę do siebie, że nie tylko ludzie czuja ból, mają poczucie istnienia?
Cieżko sobie poradzić z tym, że świnie rozpoznają swoje odbicie w lustrze.
Naukowcy musieli to powiedzieć co dla mnie było jasne od zawsze, że bezkręgowce- tu owady czy pajęczaki czują ból.
![]() |
| Prawdopodobnie rębacz sosnowiec |
Filozofie Wschodu zawsze o tym wspominały i czyniły podstawą bytu.
Energia.
Bez niej nie istniejemy. Zaczynamy się od iskry i iskrą kończymy.
Twierdzę, że póki człowiek bedzie gardził i traktował przedmiotowo inne życia- nigdy - jako ludzkość nie zazna spokoju. I żadne kąpiele leśne w tym mu nie pomogą, jeśli motorem do tego będzie chęć chwilowej ulgi, a nie odmiany i wyzwolenia.
Taka terepia nie będzie różniła się niczym od kupowania leków z rzadkich i zagrożonych roslin czy zwierząt, bo posłuży narcystycznym celom.
Tylko wgląd w siebie, ujrzenie tego co nas tak sponiewierało, refleksja nad tym wszystkim i próba - bardzo często- podjęcia wielkiego trudu zmiany samego siebie, pozwoli na wejście na wyższy poziom.
Świadomości.
![]() |
| Jedno z moich ukochanych zdjęć z Rudą. Istotą, która nadal Jest przy mnie. |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz