.

.

niedziela, 10 maja 2026

W łapkach literatury, ślimak we włosach i szparagi

 Książki kocham miłością wielką. Czytać, ale i posiadać. To drugie niestety nie jest dobrą cechą rozważajac to z punktu widzenia doczesności, ważności a właściwie hierarchii spraw, rzeczy.... Myślę, że może to minie. Jak i wiele innych moich cech- przetransformuję je lub samo się stanie.

To samostanie jest najpiekniejsze, choc dobrze jak sie przy tym jest. Tak, dla spokoju...

Zawsze czytałam dużo. Zwykle powieści klasyków, ale i dużo fachowej literatury. A że jestem kobietą renesansu to botanika, zoologia, ale i gleboznawstwo, sozologia, leśnictwo, zielarstwo, ezoteryka, ale  etnografia historia literatury...

Od ponad 10 lat zgłębiam też nauki jogi więc i teksty źródłowe - Upaniszady, Bhagawadgita a także filozofię Krijajogi. Jako nauczycielka włażę też chętnie w tematy anatomiczne i fizjoterapeutyczne stąd zainteresowanie neurologią i pracą z układem nerwowym w aspekcie jogi. Jeśli do tego dodamy moja miłość do Ajurwedy to mamy sporo tych tematów....

Aktualnie czytam Masalę Cegielskiego. Taki zapis podróży i ciekawie rozprawia się z wieloma mitami Indii- zwłaszcza dla tych, którzy udają się tam, by uzyskać uzdrowienie, ukojenie, transformacje życia i samych siebie. Taki trochę gorzki obraz, ale prawdziwy. Bo Indie to nie tylko joga, medytacja i dobro. To kasty, bród, ubóstwo. Jak to w życiu.




Z tematów okołojogowych, ale dotykajacych pracy z ciałem i energią- ostatnio na tapecie mięsień ledźwiowy. Polecam książki. Są ćwiczenia oparte na asanach, ale i też na systemie energetycznym naszego ciała. 



Przypadkiem, właściwie poprzez notę wydawcy, zaintrygowała mnie ta książka. Wiele razy zawiodłam się na literaturze współczesnej młodych autorów. Zaryzykowałam. W sumie temat się rozwija. Postacie dziewczyny, mężczyzny - wojującego działacza pro przyrodniczego, ale niestety... autorce dość słabo idzie. Lektura idzie do przodu, jednak brak takiej lekkości. Mam czasem wrażenie, że czytam jakieś wypracowanie... Idę w to jednak, bo mnie intryguje to przesłanie, którym kieruje sie autorka - inspiruje się zwyczajami Indian Quolla i wykorzystaniem ich w rozwiązywaniu konfliktów damsko- męskich. 




Za to popłynęłam w lekturze o Stanisławie Tymie. Autorka- Katarzyna Stoparczyk. Szkoda, że nie ma jej już z nami. To jej ostatnia książka. Zginęła w wypadku samochodowym nie doczekawszy publikacji książki. 
Tyma nie trzeba przedstawiać. Ceniłam, lubiłam. Opowieść o nim czyta się świetnie. 



Ostatnio mam też szczęście do malutkich. A do tego służy bardzo obszerny atlas, czeski do identyfikacji. 



Buszowanie w krzaczorach czasem kończy się zaskakującym wynikiem. Parafrazując słowa znanej piosenki- ślimaka we włosach potargał wiatr....

Bleee, jak to powiedziała Absorberka. Włosy musiały zostać umyte. 






Na osłodę, ale jakby w temacie- jakby nie powiedzieć- kształtów i skojarzeń, pożarłam szparagi. Tylko z ghee. Paluszki lizać. 



4 komentarze:

  1. Oj Tupaju, ale narobiłaś smaka tymi szparagami. Po poprzednim poście żarciuszkowym polazłam straszyć podagrycznik, teraz mną trzęsie szparagowo.
    Co do książków to udało mła się wykorzystać czas choroby i przeczytawszy sobie "Wszystko jest iluminacją" Foera i takie fajne opracowanie o kobietach w Imperium Ottomańskim, bardzo, bardzo, bo nie tylko sultana, haseki i valida ale tak szerzej - jak żyły kobiety różnych warstw i narodowości. Teraz zabieram się do czytania o wpływach włoskich na francuski renesans, wiadomo - wojna czasem bardzo zbliża. Z książków się raczej nie wyleczę, bo co będzie jak impuls elektromagnetyczny załatwi lekstroniczne czytactwo, albo prund będzie drogi w wuj? Tak sobie tłumaczę, kiedy nabywam książkę. ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, no to lektury zacne masz. U mnie puchlina regałowa, ale szukam właśnie możliwosci upłynnienia niektórych książek, zwykle coś średnio trafionego, bo w internetni nie zajrzysz za bardzo do środka woluminu.
      Też czytam tylko papiery i tak mi zostanie do końca życia.

      Usuń
  2. Staram się jednak nie kupować książek, dużo wypożyczam z biblioteki, z różnych filii. Wciąż jeszcze czytam bardziej rozrywkowo niż edukacyjnie. Ale ostatnio w kółko o Iwaszkiewiczu, bo przygotowuję materiał na jego temat. ma być lekko, łatwo i przyjemnie. O Iwaszkiewiczu, hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, widzisz, ja bym nie mogła wypożyczać, czas tak mi schodzi na wiele spraw, że wygoda jest czytać ksiażkę parę miesięcy. I ja, i jeszcze kilka....W bibliotece już bym słono za to zapłaciła.
      Iwaszkiewicz. Ciekawy temat. Gdzie można to będzie przeczytać?

      Usuń