Książki kocham miłością wielką. Czytać, ale i posiadać. To drugie niestety nie jest dobrą cechą rozważajac to z punktu widzenia doczesności, ważności a właściwie hierarchii spraw, rzeczy.... Myślę, że może to minie. Jak i wiele innych moich cech- przetransformuję je lub samo się stanie.
To samostanie jest najpiekniejsze, choc dobrze jak sie przy tym jest. Tak, dla spokoju...
Zawsze czytałam dużo. Zwykle powieści klasyków, ale i dużo fachowej literatury. A że jestem kobietą renesansu to botanika, zoologia, ale i gleboznawstwo, sozologia, leśnictwo, zielarstwo, ezoteryka, ale etnografia historia literatury...
Od ponad 10 lat zgłębiam też nauki jogi więc i teksty źródłowe - Upaniszady, Bhagawadgita a także filozofię Krijajogi. Jako nauczycielka włażę też chętnie w tematy anatomiczne i fizjoterapeutyczne stąd zainteresowanie neurologią i pracą z układem nerwowym w aspekcie jogi. Jeśli do tego dodamy moja miłość do Ajurwedy to mamy sporo tych tematów....
Aktualnie czytam Masalę Cegielskiego. Taki zapis podróży i ciekawie rozprawia się z wieloma mitami Indii- zwłaszcza dla tych, którzy udają się tam, by uzyskać uzdrowienie, ukojenie, transformacje życia i samych siebie. Taki trochę gorzki obraz, ale prawdziwy. Bo Indie to nie tylko joga, medytacja i dobro. To kasty, bród, ubóstwo. Jak to w życiu.
Z tematów okołojogowych, ale dotykajacych pracy z ciałem i energią- ostatnio na tapecie mięsień ledźwiowy. Polecam książki. Są ćwiczenia oparte na asanach, ale i też na systemie energetycznym naszego ciała.








Oj Tupaju, ale narobiłaś smaka tymi szparagami. Po poprzednim poście żarciuszkowym polazłam straszyć podagrycznik, teraz mną trzęsie szparagowo.
OdpowiedzUsuńCo do książków to udało mła się wykorzystać czas choroby i przeczytawszy sobie "Wszystko jest iluminacją" Foera i takie fajne opracowanie o kobietach w Imperium Ottomańskim, bardzo, bardzo, bo nie tylko sultana, haseki i valida ale tak szerzej - jak żyły kobiety różnych warstw i narodowości. Teraz zabieram się do czytania o wpływach włoskich na francuski renesans, wiadomo - wojna czasem bardzo zbliża. Z książków się raczej nie wyleczę, bo co będzie jak impuls elektromagnetyczny załatwi lekstroniczne czytactwo, albo prund będzie drogi w wuj? Tak sobie tłumaczę, kiedy nabywam książkę. ;-D
E, no to lektury zacne masz. U mnie puchlina regałowa, ale szukam właśnie możliwosci upłynnienia niektórych książek, zwykle coś średnio trafionego, bo w internetni nie zajrzysz za bardzo do środka woluminu.
UsuńTeż czytam tylko papiery i tak mi zostanie do końca życia.
Staram się jednak nie kupować książek, dużo wypożyczam z biblioteki, z różnych filii. Wciąż jeszcze czytam bardziej rozrywkowo niż edukacyjnie. Ale ostatnio w kółko o Iwaszkiewiczu, bo przygotowuję materiał na jego temat. ma być lekko, łatwo i przyjemnie. O Iwaszkiewiczu, hmmm...
OdpowiedzUsuńOch, widzisz, ja bym nie mogła wypożyczać, czas tak mi schodzi na wiele spraw, że wygoda jest czytać ksiażkę parę miesięcy. I ja, i jeszcze kilka....W bibliotece już bym słono za to zapłaciła.
UsuńIwaszkiewicz. Ciekawy temat. Gdzie można to będzie przeczytać?