Zawsze koszę tylko tyle ile muszę. W tym roku to już w ogóle prawie- tylko dla kur i tam, gdzie uprawy, żeby ślimactwo nie miało azyli do spania i trawienia moich warzyw. Nie kosimy w wielu miejscach. Stąd więcej wilgoci, lepszy mikroklimat, ochrona gleby i - przede wszystkim- spokój dla mieszkańców naszego ogrodu.
Tym, którzy koszą co tydzień, do zera, do gleby- życzę zmądrzenia. A jak uparcie głupi- oświecenia. Nie przez naszą Gwiazdę, bo to może okazać się zabójcze. Tak dla skóry jak i dla mózgu.
 |
| Dziewanna- po roku przerwy, z banku nasion, rzecz jasna |
 |
| Trochę takich zakamarków do zamieszkania.... |
 |
| Jam jest jej imienniczką.... |
 |
| Mydlnica |
 |
| Orliki |
 |
| Dziewanna bis |
 |
| Jarmuż- pięknie kwitnie |
 |
Kto ma drzewa- ten ma ptaki, kto ma ptaki ten ma drzewa...
|
 |
| Przetacznik |
 |
| Duża trawa.... |
 |
| Czyściec- nasiona z Pogórza Kaczawskiego i moich ukochanych Wąwozów |
 |
| Orliki znowu |
 |
| Babka lancetowata- panna młoda we wianku |
 |
| Koniczyna inkarnatka |
 |
| Wielosił błękitny |
 |
| Czosnek niedźwiedzi |
 |
| Mniszki |
 |
| Dąbrówka rozgłogowa |
 |
Philudoria potatoria Napójka łąkowa |
 |
| Cebula szczypiorek - w oczekiwaniu na otwarcie stołu dla trzmieli |
 |
| Kozłek lekarski |
 |
| Żywokost lekarski |
 |
| Oman i smotrawa- jak rodzeństwo. |
 |
| Wszędzie- generalnie- zielono |
Mła też tak kosi - tylko tyle ile muszę. Dlatego u mła znów grasują w ogrodzie ślimakożerne Posrywki, czyli jeże. No i tak ma być. Amen.
OdpowiedzUsuńAmen!
UsuńA ja przykosiłam, jednakowoż jak najdłużej. Kłębią się tu te kleszcze jak wściekłe, a mam jednak wrażenie podbudowane doświadczeniem wielu lat, że kordon sanitarny krótszej trawy wokół domu coś daje.
OdpowiedzUsuńTo jednak jest coś, móc się położyć na własnej ( powiedzmy ) trawie bez strachu, że te pajęczaki się do mnie przyczepią...
Poza tym, droga Kalino, źrebak rośnie. On domaga się wręcz dopieszczania przez różne małe i średnie rączki.
Zauważyłam, że kleszcze tak czy siak, ale rozumiem.
UsuńDo konizny i Ciebie- rzecz jasna się wybierzemy. Bawem na razie, bo niebawem coś nie wychodzi...