.

.

sobota, 31 maja 2014

Wirus jaki chyba....

Myślałam, że to pyłki z traw, co się panoszą w obejściu mi na śluzówkach osiadły, ale to nie to...

Sierpowałam dziś znów.
Jak się okazało, byłam przodowniczką w torowaniu drogi Qrowskim.
Szli za mną, co chwila się bzykając.

Bruno, jak przystało na koguta, łapie za łeb i nie pyta o zdanie.
Taki gwałciciel kurzych kuprów.

Niektóre się dają, ale niektóre nie.
Czasem która zwieje.
A wrzasku przy tym!

Wdrażam profilaktykę reumatoidalnego zapalenia stawów.
Co chwila natrafiam na pokrzywy i mimo rękawiczek zaliczam chlasty kwasem mrówkowym.

Dziś oberwałam po twarzy.
Tam jednak reumatyzm raczej nie wlezie...

Wiem już, że surowiczy, rzęsisty wypływ z nozdrzy to nie katar sienny.
Telepie mnie.
Wziął mnie jaki wirus.
Niespodziewanie i podstępnie.

Pożarłam już gzik z czosnkiem i wypiłam napar z lipy.
Zaraz walę się do wyra, jeszcze tylko kwas acetylosalicylowy i mam nadzieję, że się jakoś pozbieram.

Muszę.

23 komentarze:

  1. Kijowo jest chorować w maju.....szczególnie, jak trza w wyrze leżeć..........
    Moja teściowa jeszcze kamforą zmusza się smarować.......próbowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie o to chodzi, ze ja nie mogę zachorować.
      Kto będzie koło Absorberów i tałatajstwa łaził...
      A kamfora- na stopy najlepiej, bo jak za blisko nosa to mi gorzej zawsze się oddychało (z dzieciństwa pamiętam).

      Usuń
  2. Bez uprzedzenia, jak ten kogut? Cię wziął?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano.
      Dokładnie.
      Kłobuk jakiś chyba....

      Usuń
  3. No niedobrze. Ale - wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, niedobrze.
      I Tobie również! :)

      Usuń
  4. Dam Ci dobry przepis na takie przypadlosci w okolicach nosa i zatok. Uszyj niewielki bawelniany woreczek i napelnij gruba sola. Kiedy Cie bierze katar, wirus, zapalenie zatok albo inna podobna franca, rozgrzej woreczek (na patelni, w mikrofalowce, w piekarniku) i przykladaj na czolo miedzy oczami. Lez, poki nie wystygnie i tak kilka razy dziennie. Dziala cuda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda. Mój mąż tak się leczył.

      Usuń
    2. O, ciekawe :)
      Zakonotuję i zastosuję. Tylko najpierw muszę się z igła i nitka przeprosić....;)

      Usuń
  5. Napar z kory wierzby uskutecznij do picia ( tez kwas acetylosalicylowy ino naturalny:-))) I zrób sobie parówkę - gotuj razem garstke tymianku i miety. I wdychaj. I zdrowia!!!!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś sobie zrobię parówkę, bo wczoraj już padłam...

      Usuń
  6. Oooo, to zdrowia życzę ,
    ale wirus o tej porze ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam. Częściej łapię coś późna wiosną i latem...

      Usuń
  7. I gdzie ten komentarz się zapodział ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jest, tylko mam włączoną moderację.

      Usuń
  8. Oj, oj! Najgorsze własnie jest to, że chorowanie to luksus, do którego nie mamy prawa w naszym wiejskim żywocie. Współczuję Tupajko i ciepłe mysli posyłam, rozumiejąc dobrze, jak kiepsko sie czujesz!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś trochę lepiej. Chyba aspiryna i miód oraz czosnek robią swoje.
      Dziś się trochę usmarałam, ale przy rżnięciu trawska. Kwitnie, a ja mam alergię lekką.

      Usuń
  9. Chyba się nie rozłożysz na całego bo roboty dużo .Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Polez sobie, wygrzej sie, bo na dworze zimno!!! Nie ma tego, co by na odbre nie wyszlo!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da rady.
      Niedziela to u mnie najpracowitszy z dni. Absorberów nie ma więc cały czas latam i coś robię. Z psami trzeba pojechać w las też.
      U nas bardzo przyjemna pogoda. 20 stopni :)
      Pozdrówki!

      Usuń