.

.

piątek, 6 lutego 2015

Inkwi jako żywa, zaśnięta Tupaja i co w tym czasie się zdarzyło

Tak oto po całych dniach w ilościach sztuk trzech, Absorbery znów zassały z powietrzem przedszkolnym jakiego obcego i glut zawisł Młodej u nosa, a na policzki wpełzł niezdrowy rumieniec.

Szkoda, bo śniegiem trochę rzucili z góry, mały minus za oknem, 




miło nawet choć dziś jakiś ziąb i coś z ciśnieniem, bo samą mnie zmogło i na chwilę się położyłam.
Oczywiście przy dzieciach swobodnych nie ma spania tylko drzemka, ale w tym czasie mojej słabej obecności Absoberka urżnęła sobie swoimi bezpiecznymi nożyczkami kawał grzywki. 
Tak po skosie, bardzo modnie. 

Wyrównałam i zwróciłam spokojnie uwagę, żeby już tak nie robiła.
Nie będzie.
Podobno.

Zanim mnie ścięło, w skromne progi Tupajowiska zawitała na moment Inkwizycja
Widziałyśmy się po raz pierwszy, bo ostatnim razem to otrzymałam od niej przesyłkę z herbaciarką i dodatkami

Dziś torba ta co przybyła z właścicielką owiec na wariackich papierach kryła przetwory zamknięte w słoiczki, a to pożremy razem z Absorberostwem lub sama ja sobie cichutko, w kąciku....
Bardzo serdeczne spotkanie, przynajmniej ja tak uważam i żałuję, że miałyśmy tak mało czasu.
Dzięki Inkwi i Padre raz jeszcze i wracajcie kiedy tylko Wasze drogi zbliżą się do naszych okolic! 
A także specjalnie- to też, jak najbardziej!

Odliczam dni do postawienia zagrody dla kur.
Tylko ziemia zmięknie. Myślę, że już bliżej niż dalej.
W ogóle to mimo dzisiejszej ślimakowatości popołudniowej to odczuwam lekki zew wiosenny i już bym coś robiła. 
Samych prac przy perzu czeka mnie sporo, bo jakoś tak durna niereformowalnie jestem i randapić nie będę, przejrzeć nasiona, może co dokupić. 

W domu też małe prace się szykują.
Jestem już zdecydowana na wywalenie części ściany i zrobienia drzwi z pokoju zwanego "suchą kuchnią" gdzie gotuję, a przyszłą kuchnią ze zlewem. 
Korytarz cieplejszy nie będzie, a przebicie się pozwoli na przemieszczanie ciał bez narażania na szok termiczny 18 (czy nawet 15)  kontra 5 stopni.
Pytanie tylko czy jest jakaś alternatywa dla drzwi suwanych? 
Muszą zajmować mało miejsca, bo pomieszczenie po wyprowadzce kuchenki, mebli i większości gadżetów będzie królestwem Absorberów.





28 komentarzy:

  1. Drzwi harmonijkowe, chociaż osobiście uważam, że są paskudne.
    Może jakaś zasłona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez moment myślałam o zasłonie, ale to raczej musi być szczelne co by przeciągu u młodych nie robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężka zasłona, są takie materiały.

      Usuń
    2. też pomyślałam- dźwi harmonijkowe, fuj.
      Nooo, Inkwi pokonała tę zawrotną odległość;-) może i ja się przemogę.
      owce na wariackich papierach- bardzo fajne:-)
      perz bue lubi wykaszania. Jak będzie się go traktować jak trawnik, to przestanie.

      Usuń
    3. Ja mam kotarę ciężką między salonikiem a sypialnią i sprawdza się

      Usuń
  3. Ciężka zasłona z sukna (z lodenu na ten przykład). Jakie wymiary masz tego otworu drzwiowego?

    No to następne bloginie realnie się poznały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Łoj, łoj, Hana....;)

      Usuń
    2. No dooobra. Kratę można wypełnić gąbką.

      Usuń
  5. A zobacz takie drzwi przesuwne:
    http://jakwdomu.blogspot.com/2013/08/stare-drewniane-drzwi-przesuwne.html
    Prosta konstrukcja i można wykorzystać stare drzwi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Można też zamontować roletę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta różnica temperatur 10-13 stopni tak do mnie przemawia, że chyba bym sie gołymi rękoma przebijała przez tę ścianę! Agniecha ma rację - harmonijkowe, względnie zasuwane - bo jeśli ciągnie, to zwykle dołem; a w tych dwóch wariantach dół drzwi ma lub może mieć prowadnice w progu - ergo -> nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. drzwi łamane na pół? np: nr 46 http://www.kowalczyk1.nazwa.pl/krzysiek/najnowszy3234/empol/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale masz fajnie, że Cię Inkwi odwiedziła - pewnikiem dość blisko siebie mieszkacie...?
    Absorberów przeziębionych żal. Och, te przedszkola - wylegarnie chorób! Takoż i przychodnie, szkoły, sklepy...Żebyż to człowiek mógł sie z domu nie ruszać i nie wbyć zmuszonym włazić między tłumy i ich wirusy, co tylko czekają by sobie nowego żywiciela znaleźc.
    Trzymaj się Tupajko! Serdeczne myśli zasyłam!:-))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak blisko i to przy okazji spraw w Jaworze było :)
      Godzina z kawałkiem chyba.
      Wściekam się, bo gdyby nie gluty lejące i paszczowe oddychanie- już byśmy na dworze hasali. A tu przy - 7 oddychanie paszczą jak nic by zaszkodziło więc się kisimy...

      Usuń
  10. Dziewczynki coś mają w sobie i lubią skracać grzywki.Moja wnusia też lubi skosy i zapewnienia ze juz nie będzie nie sprawdzają się.Oby do wiosny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie randapić i słusznie, paskudztwo jakich mało i zatruwasz swoje podwórko.
    Z tymi harnmonijkowymi różnie bywa, wyrywają się jakoś tak, kiedyś przerabiałam, chyba jednak zasuwane lepsze będą.
    Modnisia Absorberka :-)))
    dzieci są jednak pełne niespodzianek ;-)
    Włosy będą lepiej rosły :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. grzywkę sobie kiedyś też ciapnęłam i to nie podczas drzemki mamy tylko pod jej nieobecność, miałam wtedy z lat 10-11 i byłam przekonana że też jest super! A było fatalnie.
    Spotkanie z Inkwi i Padre może odsunąć na plan dalszy wszelkie zmartwienia i grzywkowe przygody. Zazdraszczam i wierzę, że kiedyś uda się razem w gronie razem z Megi i innymi, których jeszcze nie znam. Ściski dla Was i glutom mówimy precz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Weronika kiedyś wycięła sobie prawie do skóry włosy z jednej strony głowy :) I taka chodziła do zerówki :) A grzywkę też obrabiała wielokrotnie.
    Super spotkanie miałaś z Inkwi!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda prawi, że już się nie będzie strzygła, ale... ;)
      Ze spotkania też sie bardzo cieszę; żałuję tylko, że takie krótkie było.

      Usuń
  14. Gluty w nosie to zło. dużo zdrówka życzę. Takie spotkanie w realu musi być super, tylko pozazdrościć.
    Co do drzwi to nie poradzę, my mamy przesuwne i jestem z nich zadowolona, ale u nas nie ma takich różnic temperatur.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glut to samo złoooo!
      :)
      Spotkania live są fajne, zwłaszcza jeśli okazuje się, że odczucia potwierdza rzeczywistość.

      Usuń
  15. Sama musze zerknac na te drzwi, bo chce do pokoju wstawic wlasnie drzwi przesuwne, albo cos podobnego, byle pozbyc sie drzwi skrzydlowych ktore otwieraja sie na pokoj i przeszkadzaja...

    Tupajo zdrowka dla Szkrabow i dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  16. To chyba nie po spotkaniu ze mną Cię ścięło, co, Tupajko?
    Było cudnie, tylko dlaczego tak krótko?!!!
    No niestety nie jest to najbliżej (nie tak jak np. do Agniechy przez górkę) ale jestem zadowolona, że udało się wykorzystać okazję ;)
    Myślę o Tobie cały czas, Tupajko, mam przed oczami te Twoje maluchy cudne i grzeczne, Nadka słodka i roczulająca ze swoim zamsmarkanym noskiem, a Gniewko to mały dżentelmen i taki opiekuńczy wobec siostrzyczki ;) Myślę też o Twoim domu, który był o wiele bardziej wystawny, niż nasz, ale niestety, czas świetności ma już za sobą...
    Drzwi przesuwne - nie lubię, okruszki wpadają w tą szynę i się zacinają. Harmonijkowe są ble. Skłaniałabym się ku ciężkiej kotarze, czemuś w rodzaju cienkiej kołdry, dość sztywnej (mogłabyś sobie to uszyć z tego materiału w robale, co to masz go zaklepanego ;-))
    Czekamy na Was jak tylko się trochę ociepli ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no nie po Was przecież! Ścięcie chyba spowodowane zmianą pogody i tyle :)
      A i ja myślę zwłaszcza w takich chwilach jak za oknem wyje wiatr i śnieg sie zbliża jak tam u Was? :)
      Drzwi nie dają mi spokoju, chyba jednak przesywne, ale takie bardziej masywne jak z linku od kalipso bym coś w stylu rustykalnym wybrała. Ale...zobaczymy co z tego wyniknie.
      Zasłona- obawiam się, że by tymi zapachami i tłustym kurzem się nasączała, a gdzie to potem prać? hę? :)
      Wiosna, wiosna...też bym już chciała ;)
      Uściski!

      Usuń
  17. Ciężka kotara się sprawdza - u nas osłania drzwi wejściowe, które niestety prosto do pokoju w którym najbardziej żyjemy (i śpimy) wchodzą. Ale jak to od kuchni ma być, to rzeczywiście raczej słabo. Moja mama już dorwała linki z tymi drzwiami przesuwanymi i namawia mnie na takie do pokoju Młodego. Też się ku nim skłaniam i tym samym M. dostanie nowe zadanie ;)

    OdpowiedzUsuń