.

.

sobota, 21 lipca 2012

Minęła 22:00

W miękkich ciałach pościeli, spowite w zapach potu i gorąca ł leżą oni. 
Niedawno jeszcze razem, teraz już osobno. Które z nich zerwało nic pajęczą łączącą ich zmysły? Kto zdobył się na ostateczny ruch srebrnymi nożyczkami? Komu nie zabrakło odwagi, kto okazał się zimniejszy niż lód na drodze polnej?
Ona- wpatrzona w sufit, nieobecna, z rękoma złożonymi pod głową. On - wpatrzony w jej surowe oblicze, nie potrafiący zrozumieć.
"Za dużo nas dzieli"- myślała.
"Nic nie ma sensu". 
Piersi unosiły się w rytm jej oddechu, śmietelnie blade prześcieradło skrywało w sobie jej zgrabne łydki. 

Podrapał się włochatą ręką w duże, odstające ucho i przypomniał chwile, które spędzili razem. Tych wesołych było niewiele. No, może wtedy gdy się kochali.
Odzywała sie w nim wtedy bestia- niczym taran napierał na jej młode, gibkie ciało; obserwator mógłby mieć wrażenie, że jest świadkiem morderstwa. Ona wpijała sie w niego palcami i owijała wokół jego śniadego ciała swoje kształtne nogi.
Materac przyklejał się do podłogi, by wraz z płytkami PCV dokonać lubieżnego aktu. Przywierał i odklejał się od nich, przesuwał w tę i z powrotem. Na górze szalała burza.
Potem ona brała go w posiadanie i aż żałował, że jej na to pozwalał.Uderzała pośladkami o jego uda i szarpała kudłaty, spocony tors. Dobywała z siebie zwierzęce okrzyki. Wtedy stawała  mu się dziwnie bliska.
Mruczał, a oczy śmiały mu się jak złote monety.
Kiedy dawał jej to, co skrywał w sobie- z westchnieniem kładła się na nim z otwartymi ustami, szybko oddychając.
Szukał jej warg, ale ona była zbyt zmęczona by odwzajemniać jego pocałunki. Błądził po jej ciele, dotykał, pieścił. Ona zasypiała, stygła niczym zgrzana klacz po wyścigu.
Przybliżył się do niej, czuła, że jest znów gotów, jego rozżarzony brzuch  dotykał jej krzyża, a gorący oddech otulał jej kark...
Nie oddała mu się po raz kolejny tej nocy.
Z westchnieniem rozczarowania odwrócił się do ściany. Nie minęła jednak minuta, kiedy dotknął ustami jej długich, miękkich  włosów i położył rękę na piersi. 
Brak reakcji utwierdził go w przekonaniu, że śpi.
Teraz, leżąc i patrząc na nią- nieobecną i  znów zimną, odczuwał narastajacy ból i smutek.
Położył się na brzuchu i usnął...

Wraz z resztą pluszowych  zabawek - kotem Perłą, psem Kikinem- miś zasnął w wiklinowym koszu, a lalka, którą żadne z dzieci nie chciało się bawić, została wyrzucona na śmietnik.

4 komentarze:

  1. Jesteś niesamowita! Super. POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Chryste Panie ! Co się tam dzieje ?! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie! Rozstanie, rozumiem, ale na śmietnik?!

    OdpowiedzUsuń