.

.

wtorek, 12 stycznia 2016

Zatokowo bis.

Była sobie pewna baba. 
Nie młoda, ale i nie stara jeszcze. 
Mieszkała na terenie Obniżenia Sudeckiego i wyprawiała w życiu różne rzeczy, ale tego co ostatnio, już od zeszłego roku nawet, nic nie pobije. Chyba. Nooo, przynajmniej wyłączając poczynania rządu.

Miała ona zatoki.
Dopadło ją ich zapalenie chyba, bo klucha w nosie urosła do granic wytrzymałości. 
Do tego to i owo jej tam w środku zalegało, a sądząc po konsystencji nie był to zwykły katar.
Darth Vader oddychał specyficznie, ona także. 
O ile jego dźwięki powodowane były szkaradną maską, o tyle u niej, tylko i wyłącznie fizjologią zapalną organów.

Zatoki są różne. 
Nosowe, czołowe, sitowe, klinowe, szczękowe. 
Jej siadło na szczękowe i nosowe, choć biorąc pod uwagę ich rozmieszczenie, miała też sitowe zatkane. Dobrze, że zostały jeszcze tylko szczękowe, choć i zatoka Douglasa, i w mózgu jakieś też jeszcze, ale wolne lub też bez patologii...

Próbowała już wszelkich sposobów, omijając konwencjonalne metody lekarskie, bazujące na wytrawiaczach wszelkich form życia w swym organizmie, a do tego drenujące portfel, który puchnąć puchnął, ale bynajmniej nie od kasy.
Zielsko wszelakie w postaci naparów, inhalacyj, miody (prócz pitnych, hmmmm), kit pszczeli na spirytusie, cebuli wąchanie, czosnek, rozgrzewanie...

Chodzi po domu jak bałwan, w czapie, w uszach sobie zatyka anginkę (geranium w doniczce- do ucha- bez doniczki rzecz jasna).
Obłęd.
Mundre toto, czyta księgi o zielsku, naturaliach- a chore!

Smaku już nie czuje prawie.
Pocieszającym jest fakt, że jednak ten natłok szałwii, bzu czarnego, jałowca, pszczelich pożytków i fitoncydów na bazie siarki daje rezultaty. 
Małe, bo małe, ale wreszcie pomału chyba zaczyna widzieć światełko w tunelu swego prawego nozdrza....

A to- jakby kto nie wiedział co i jak.
(domlekarski.pl)
Śmiała się z Brata czasem, co gdy tylko lekkie ochłodzenie w czapie chadza.
Teraz już wie, że dołączy do niego chyba...
Kto raz miał zapalenie zatok ten już do końca żywota czapkę pokocha.
Ament.

19 komentarzy:

  1. Oesssu, może mus je z buta potraktować? Punkcjom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, czy Ty chcesz mnię zabić?!
      Już wolę sobie główke czosnku do nosa wsadzić :)

      Usuń
  2. A slyszala o starym domowym sposobie na zapalone zatoki? Bierze plocienny woreczek sobie szyje, a jak nie umie, to ostatecznie bierze bawelniana skarpetke i napelnia sola kuchenna, najlepiej gruba i z mikroelementami. Grzeje to w mikrofalowce, piekarniku czy na patelni ostatecznie, a potem przyklada na chore miejsca i czeka az ostygnie. I tak kilka razy dziennie.
    Zatkanie i stan zapalny mija jak reka odjal. Wyprobowane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszała. Ale nie zastosowała...Musi.
      :)

      Usuń
  3. Znam ten ten stan :( U mnie był to tzw. zespół zatokowo-oskrzelowy. Przez kilka lat się męczyłam i nic nie pomagało... aż moja psiapsiółka czarownica namówiła mnie na świecowanie. No sporo tych świec zużyłyśmy;), ale od 9 lat problem zniknął. A nóż widelec i Tobie pomoże?

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ten sposób będzie pomocny. Mojej mamie pomogło. Trzeba przez około godzinę masować każdą stopę. Receptory zatok na palcach i układu limfatycznego w okolicy kostki. http://m.polki.pl/zdrowie_i_psychologia_medycynanaturalna_artykul,7035784.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzesiu, jak masuję- jest dobrze. Przestaję- powraca :) Chyba muszę kogoś zatrudnić:)))

      Usuń
  5. niestety i ja to miałam 18 lat temu
    brałam wszystkie możliwe antybiotyki, gentamycynę też i skończyło się punkcją
    straszyli mnie, że to wraca, a guzik prawda, jesli dobrze się zrobi to pomaga
    mi robił to dobry lekarz, starej daty ordynator laryngologii we Wrocławiu
    były dwa zabiegi , co drugi dzień
    bolało znieczulenie nosa, trochę bólu przy nakłuciu igła, olbrzymią igła :)) zamknęłam oczy i w sumie sama jeszcze dopychałam głową, by szybko się wkuł
    brzmi strasznie, ale dopiero po tym odżyłam, bo chorowałam ciągiem 3 miesiące, spałam na siedząco, bo inaczej się dusiłam, siedziałam z otawrtą buzią, bo nie mogłam oddychać, bóle głowy straszne, nie mogłam schylić się , no jednym słowem tragedia
    po zabiegu chodziłam jeszcze na lampy rozgrzewajace i przeszło
    jedyne dobre krople, które do dziś tylko używamy w domu to Sulfarinol
    trzymaj się bidulo i przemysl punkcję

    OdpowiedzUsuń
  6. Ament. Po punkcjach zatoki lubią się odnawiać, lepsze naświetlanie (nagrzewanie???) Mi na szczęście pomagały gorące okłady albo pod prysznicem jak byłam, to lałam sobie wrzątek na czołotwarz - podobno źle, bo mogło mi coś popękać, ale kit z tym - schodziło co zejść miało. I powiem ci tak: odkąd przeprosiłam się z czapką albo przynajmniej opaską (bo mi częściej i boleśniej na zapalenie ucha szło, starczy chłodniejszy zefirek nawet latem) i z ciepłymi gaciami i skarpetami (te newralgiczne punkty z kolei przy chłodzie owocowały tak upierdliwym zapaleniem pęcherza, że zmieniałam miejsce zamieszkania na dwa-trzy dni z wielkim "bulem"), to moje przypadłości mocno osłabły i nawet jak przychodzą, to szybciutko odchodzą, są łatwiejsze do przejścia i jakoś daję radę. Podobno to efekt mojego pionierskiego trybu życia w młodości, siadania na murkach, spania na gołej glebie, kąpieli w zimnych jeziorach przed Św. Janem kiedy ziemia nieogrzmiana, i permanentnej niechęci do jakiegokolwiek nakrycia głowy. W młodości. Teraz bym tego nie przeżyła. Raz a dobrze wylecz się antybiotykami i przeproś się z czapką albo zafunduj sobie opaskę - chroni uszy, czoło i kark - nic nie wlezie, nie przewieje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepsze inhalacje na zatoki to rumianek,tymianek i majeranek w stosunku(ale nie seksualnym ;p) 1:1:1 i jednocześnie tabletki sinupret(lub tańsze odpowiedniki).I ważne jest (wg mnie) by po inhalacji jakiś czas nie wychodzić "w zimne".
    Ja jestem stary zatokowiec z zaleczonymi zatokami.Zatoki zaleczył mi pewien lekarz najzwyklejszym i najtańszym antybiotykiem i tabletkami j.w. .Potem zaczęłam sama czytać i wyczytałam to co Ci poradziłam.Czasami łapie mnie przeziębienie i wtedy lekko odzywają się zatoki.Wtedy używam tej swojej trójcy ;).
    mam nadzieję,że coś nowego napisałam ;)
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie pomogło płukanie solą fizjologiczną nosa i płukanie wodą utlenioną uszu. Nieprzyjemne ale dało radę, bo długie lata się męczyłam z zatokami.
    Zdrowia Tupajko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj zdrówka życzę, też ostatnio miałam problem z zatokami i jeszcze bardziej kompleksowo, bo jeszcze wstrętny kaszel, który mi niestety został. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie aż tak nie męczą, tylko sporadycznie jak czapki nie zakładam, więc nie poradzę nic konkretnego, ale bardzo współczuję. Czapa to to, co docenia się dopiero jak boli :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czapkę kocham od zawsze. Czasem nawet śpię w czapce, jeśli czuję, że coś niehalo;) Zatoki mogą być często efektem przerostu drożdży w organizmie - oczyść się z drożdży - przy okazji nieco schudniesz;) I żadnego nabiału, bo działa silnie śluzotwórczo. Mnie pomogło, choć nie jest łatwe. Żadnych węglowodanów, żadnych drożdży i glutenu;), zero nabiału, zero alkoholu - tak długo, aż puści. Trzeba przegłodzić grzyby. U mnie 3 miesiące to trwało, ale przeszło (samo!bez tabsów) i nie wraca. Bo noszę czapkę i zważam na poziom grzybni w organizmie. Przeczytaj sobie "Nie daj się zjeść grzybom candida" - ta lektura dla mnie była wybawieniem kilka ładnych lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Tupajko,kochana znam ten ból- w ubiegłym roku wylądowałam w szpitalu - uczulenie na antybiotyk.
    z własnego doświadczenia polecam Sinulan lub Sinupret - to samo tylko inna nazwa handlowa. Całe opakowanie drogie, ale można kupić na listki - łykaj dwa razy dnia przez co najmniej 7 dni. Po 2 dniach przerazisz się co miałaś w zatokach, zaczyna schodzić. Jest to lek ziołowy, więc chemią się nie napakujesz.
    A do tego kup sobie Czystek i pij zamiast herbaty. Ja piję od połowy grudnia i NAPRAWDĘ czuję różnicę. Jeszcze coś z nosa schodzi, ale łeb nie boli. Z resztą Czystek i Vilcacora to moje ulubione napary.
    Całusy:***

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak - gorącym po ryjku (jak Magda) + Sinupret (u mnie to było 3x dziennie po 2 tabsy).

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki kochane, działam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. współczuję.. też na nie choruje

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdrowiej Tupajko, nie dawaj się choróbskom.

    OdpowiedzUsuń