.

.

środa, 8 kwietnia 2015

Wpieniaczki

Trzeba mieć czasem siły. I nerwy.
Niekiedy ich brak.

Dwudziesta dochodzi. Lekko ciemnawo.
Koty wracają na kolację.
Kos usadawia się na uschniętym jesionie jak na scenie.
Rozpoczyna koncert.
Miło byłoby, gdyby Natura dała rozwinąć skrzydła Wiośnie.

Ni... jednak, bo ciągle fronty jakieś i aura zmienna jako ta kobita.
Szasta śniegiem, nęci słoneczkiem, tęczowy szal zarzuci i pogna z wichrem dalej.

Zimno, dżdżyście, ciemnawo, jak już wspomniałam.
Cholery są trzy.
Bardzo mocno spokrewnione.

Jakby wiedziały, że czekam aż wlezą do siebie.
Stoję więc jak ta durnota za drzwiami, przez okienko w nich wyrżnięte się gapię.
Nie zaganiam, bo nauczone same, a jak poganiam to czasem która szału przerażenia w zmroku dostaje.
Nie chcę stresować.
A te w dupach mają.

- A ten kamyczek to tu tak leżał?
- Eeee....nie, tamten zielony był, a to kawałek dachówki jest.
- Aha...
- A może jeszcze ziarenko? Zjedz kochana przed snem.
- Córeczko, tu - o tu masz, zjedz- dżdżowniczka!
- Mamoooo....to sznurek!
- Ślepam, wszak już grzędę grzać pora, chodźcie!
- Dobra mama, idziem!
- Ej tam! Zobacz! Coś leży! Dziubnij!
- Dawaj to tu!
- Eeee...chodź. Spać już trzeba.
- A może jeszcze łyczek wody? Coś mi w dziobie zaschło.
- A w sumie to masz rację. Też chlupnę.
- Mamoooo! Pijesz?
- A, wiecie co...? W sumie już siedziałam, ale łyknę.
- O, czekaj siostra! Tam, w kącie coś łazi! Lap go! ŁAP mówię! Zostaw! MOJE!
- Do domuuuu! Spać!
- No dobra, dobra...
- A ta co tak się gapi na nas?
- Chyba lubi.
- To i ja na nią popatrzę, a ty?
- No. Dawaj. Kto pierwszy wymięknie!
- Patrz! Poszła sobie! Hre hre hre!
- Dobra siostra, idziemy spać. Niech sobie zamknie ten kurnika jak tak lubi.

I tak ostatnio codziennie.
A że mam od paru dni doła jakiegoś ogólnożyciowego to mnie do szału doprowadzają.
Ale i tak lubię :)

Kolejka do znoszenia

16 komentarzy:

  1. O matko! Przypomniałaś mi, że nie zamknęłam kurnika na noc! Ale by było. Dzięki!
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, ze ja chociaz kotow niw musze zaganiac. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No bo robisz błąd! Kury powinny chodzić spać wcześnie, jak to kury. O 20 to za późno. Zagoń zołzy o 18 do kurnika i szlus:)

    OdpowiedzUsuń
  4. moja sąsiadka z STAMTĄD też tak podkłada głosy pod zwierzynę i wychodzi Wam to obu jak w mordę strzelił genialnie :-), poczekać może i trochę trzeba ale ile twórczości przy tym powstaje

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo pięknie to ujęłaś w słowa:))) O piątej kolacja i spać!

    OdpowiedzUsuń
  6. No, czasami ze zwierzyną można wścieku dostać :) Śpieszę się do pracy, gnam na ten spacer z psią geriatrią, a potem stoję jak gwizdek i dowołać się nie mogę. Lezą powoli, każdą trawkę wąchają, udają, że nie słyszą i ogólnie mają pod ogonem. Ale żeby kura w taką pogodę się do kurnika nie spieszyła? Skandal! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna opowiastka z zycia wziętymi dialogami!:-)
    Moje kurki też coraz później wracaja do kurnika. A co to będzie dopiero latem?
    Od dzisiaj ponoc powrót prawdziwej wiosny!Hurra!:-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubisz je, to się czuje. A dół należy zasypać. Pytanie czym i jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dół się zasypuje czekoladą i zalewa winem ;)

      Usuń
  9. To wszystko się dzieje przez zmianę czasu,Pierzastym w łepkach się pomieszało.Moje gęsi i kaczki po stawie pływają bo wody przybyło i nijak zgonić.Cierpliwości i słoneczka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale napisane, jakbym tam była... pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam sposób na ziarenko. Idę do nich o 18, teraz 19 z pszenicą, czy co tam mam i nieodmiennym cip, cip, ciiiip. A te lecą na połamanie nóg. Ja im do miseczki w kurniku siup, one do dziobania, a wtedy drzwi na zasuwkę i luz. Bo inaczej to faktycznie, jak koty - staną w drzwiach i myślą.
    Trzym się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kur nie posiadam, ale z kotami to prawda, są bardzo filozoficznie nastrojone: mój jeden niezmiennie o 4.30 (w nocy!) drze się, żeby go wypuścić z domu, po czym staje jedną łapą przed progiem, drugą za, i myśli. Albo w zimie, jak ja mam grypę i zapalenie płuc, to siada na zewnętrznym parapecie i żałosnie miauczy żeby go wpuścić. Otwieram drzwi na ziąb, a ten wstawia jedną łapę do środka, ale się jeszcze namyśla, zastanawia, ogląda za siebie... a wiatr mi bałwany nawiewa do domu...

      Usuń
  12. dobrze, że ich nie mam; jeden stres z głowy... hihi

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tak miałam z kotami zimą... A dialog - pierwsza klasa!
    Nie daj się!
    Aśka

    OdpowiedzUsuń