.

.

niedziela, 1 września 2013

Być kobietą i nie zwariować...

Nie wiem czy zdążę*, bo...Absorbery, ale... spróbuję.
Gulasz się robi, psie żarcie gotuje.
Mam cholerny dzień.

Ruda znów czymś struta.
Chyba udało jej się coś pożreć na spacerze.
Od wczoraj osowiała, obolała, wymiotuje.
Dziś wodą i żółcią.
Mam nadzieję, że nie dojdzie do odwodnienia jak ostatnio.

Nawet wypad do lasu nie na długo poprawił jej humor.
W pewnym momencie stanęła i nie chciała iść dalej.
Wróciliśmy.



Przy okazji nawyciągałam trochę olszy i wierzbę do posadzenia na naszym Małym Całowaniu.
Wczoraj, z innego siedliska - jawor, szakłak, brzózkę i buka. Co się przyjmie...to się przyjmie.

Musimy jeszcze poszukać w okolicy lub kupić trochę kłujących- tarki, róże dzikie.

Te taszczenia młodych drzewek do posadzenie tylko na chwilę mnie rozluźniły.
Ogólnie to po prostu fizjologia.
Kobiki wiedzą o co hula, panowie też.
Ja tak miałam przed Absorberami i jak widać chyba wraca u mnie wszystko do normy.

Cały czas poprzedzający dzień pierwszy "najszczęśliwszego" okresu w życiu każdej kobiety to była jazda z darciem darni, taszczeniem taczek i te pe.
No i chyba się przeciążyłam, albo wszystko do kupy razem.

Brak typowego PMSa zastąpił dzień puszczenia zapór i łup!dostałam jak by to powiedzieć i w krok (po jajach?), i po łbie (jakby mi kto obuchem przywalił), i po psyche (to łzawo, to bym udusiła, bez względu na pełno- czy małoletność).

W związku z tym puściłam się z psami na spacer, ale przez niedomaganie Rudej wróciliśmy wcześniej.

Garip wlazł do wody i wyglądał na zadowolonego.



Po drodze spotkałam masakryczny widok...

Pomrów pożerający ( skrobiący tareczką) kreta
Po małym wietrzeniu- znów w Foxiuniu

Wiem, wiem...powinnam zatrzymać auto....

W domu czeka jak zwykle pełno zajęć.
Rwaniu darni odpuściłam, mimo nocnych opadów deszczu, bo...w krzyżu mnie łupie.
Obiad się udało nastawić, prasowanie czeka. Wrrr....

Więc usmażyłam sobie to:


Mówię na to kratki.
To tzw. przysmak świętokrzyski czyli mieszanina mąki pszennej,wody i spulchniacza.
Dietetyk rzekłby, że to bardzo zdrowe ;)

Moja Mama też tak uważa i zawsze, kiedy to kupowałam do smażenia nazywała je niewybrednie "gówno do smażenia".
Może więc przekąska ta, te puste kalorie, ratujące mnie w takich jak dziś chwilach, to bardziej "skratki"?
Co prawda skratki to nie efekt defekacji, ale....
Aaa...nie wszyscy wiecie co to skratki...?
To te największe zanieczyszczenia ścieków, zatrzymujące się na kratach (stąd nazwa), podczas ich oczyszczania.

Cóż. 
Tak mam czasem, że na takie coś mam ochotę. 
Czasem na chipsa, na ortofosforan.
I wiecie co? Przestałam się już tym katować.
Nie jem tego codziennie. A nawet jem rzadziej niż raz czy dwa w miesiącu.

To samo z teoriami, że kobieta przechodząca nerwowo (czy boleśnie) PMS nie akceptuje swojej kobiecości.
No kuźwa akceptuję!
Tylko do cholery, kiedy łeb boli, jestem jakaś wściekła, krew się leje z człowieka (czyli to chyba opary PMS lub takowy nie miał szans przebić się w ferworze walki o kamienie?) , czegoś mi się chce, ale nie wiem czemu i czego, a niektórego w ogóle i ani tyci, to jak mam być spokojna, rozanielona i energiczna?
A jak nie, to się okażę chłopem, tudzież dziwolągiem jakimś nie do nazwania?
Zaraz mam szukać przyczyn w dzieciństwie, wybieranych zabawkach, kolorach sukienek, a może wszystkiemu winni są rodzice? HA!

O, nie!
Jutro będzie nowy dzień, a dziś mam zamiar się nie powstrzymywać.
Oczywiście założę sobie mały kaganiec przy Absorberach, bo ...
Bo tak.

I na dodatek nie pojechałam do Dobkowa.
Kto był, niech pisze!
Może w następnym roku mi się coś uda z zaplanowanych wyjazdów zrealizować.
Chyba, że znów Los pospołu z metabolią ze mnie zadrwi.


---------------
* nie zdążyłam :)

18 komentarzy:

  1. Rozumiem, wspolczuje i jestem szczesliwa, ze mam tu juz za soba. Naprawde! Kiedys myslalam o menopauzie ze strachem, teraz czuje wylacznie ulge, bo tez szarpalam sie przez cale zycie w wszelkimi dolegliwosciami.
    Tupajo, jeszcze troche i tez bedziesz miala wszystko z glowy, nie martw sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie...no nie jest to takie straszne ;)
      U mnie to jeden, góra dwa dni. Gorzej mają sie współlokatorzy :D

      Usuń
    2. U mnie trwalo tydzien, a cykl byl trzytygodniowy. Ile mozna cos takiego wytrzymac?

      Usuń
  2. Gdyż albowiem życie kobiety składa się z przedciocia, ciocia i pociocia. Wyłącznie. Pocieszyłam Cię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potem zostaje ona wujkiem.:-D

      Usuń
    2. To byłoby zbyt proste oraz oczywiste.

      Usuń
  3. No jak to - nie zdążyłaś?! Zdążyłaś jak najbardziej. Przeczytałam i współczuję bardzo... kiedyś (!) to się skończy i poczujesz się WOLNA :)
    No póki co, to muszę Ci podziękować, za "kratki" (wiem, co to skratki, ale nie skojarzyło mi się ;)) bo bardzo kiedyś lubiłam, a 'zabyłam' ;) A chipsy zawsze jadłyśmy z córcią, jak sobie robiłyśmy maraton filmowy ;)
    Ściskam czule (trzymaj się ) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. a u mnie jest coraz gorzej, zamiast lepiej lub podobnie niż przed młodą. I PMS u mnie to naprawdę Prepare Meet Satan. Lekarz ma na to jedną radę: tabsy, ale na razie za nie dziękuję.
    Tych kratek nie znosiłam nigdy, wolę popcorn :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tupajko! Wchodze własnie w okres menopauzalny. I z jednej strony jest ulga, bo żegnam sie z comiesiecznymi dolegliwosciami a z drugiej przyszły nowe, kto wie, czy nie gorsze. Bo to i tycie i płaczliwosc pospołu z ogólną nerwowościa oraz problemy ze snem. A więc jak nie kijem, to pałką! Pozostaje chyba przyjmować wszystko ze stoicyzmem i powtarzać za panem Wołodyjowskim - "Nic to, Baśka"!:-))

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie mam ale i miesięczniczek już mam dosyć !
    ech... to życie kobiety

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak źle, i tak niedobrze; no cóż, generalnie baby mają przerąbane:(
    Jakby tak zechciał wtedy pogłaskać i przytulić to na pewno mniej by dokuczało:)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż, wiem co to znaczy ;-) Mimo to zazdroszczę Ci wyrywania darni i sadzenia drzewek, bo już drugi miesiąc leżę w łóżku i jeszcze mi ponad miesiąc leżenia został. Dlatego czasem wydaje mi się że zespół napięcia to mam codziennie, bo mnie nerw roznosi, że nic nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobno piksy z wiesiołkiem pomagają na jak to Kyja napisała Prepare Meet Satan haha dobreee :D
    Mój już wie kiedy co i jak. Nie wdaje się ze mną w dyskusje, jak trza przytuli innym razem zwyczajnie umyka z domu :D na dworze przecież tyle pracy ;)
    A my kobity jesteśmy nie do zdarcia, więc... cyc do góry i do przodu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, widać, że Cię trzęsie, widać. Niebezpiecznie być w zasięgu, chyba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze ! ;)

    http://oh-and-ah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Gryź, kop i pluj na zdrowie, skoro to część życia, to nie należy tego tłumić. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  13. Już 5ty więc spokojnie - bez obawy o życie mogę napisać iż... uśmiałam się szczerze ;-)))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń