.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chwasty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chwasty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 maja 2018

Majka

Maj się rozgościł.
Lubię tę jego kwiecistą pupę.
Jak wielka larwa ciągnie za sobą odwłok wegetacji. Tak źle kojarzone słowo- w przypadku ludzkiego- tu- marnego żywota. Perystaltycznego.
A rośliny?
Wegetacja to święto życia. Pełnia życia, wchodzenie w dojrzałość, rozmnażanie.

Kocham ten zapach- tę orgię zapachów- od ziemistego, świeżo po deszczu, przez kwieciste do zapachu roztartego ciała trawy. Soki płyną, soki ciekną. Istna rozpusta.

Ogródek mały Tupajowiskowy, pełen życia.
Ziołowe chwasty pospołu z zasiewami.
I tak ma być.
Po mojemu.
Ku chwale Życiu.

Glistnik i jasnota- nieodłączni przyjaciele w moim ogrodzie

A tak kwitnie jarmuż

Znajdzie się miejsce także dla babki lancetowatej

Lekko kserotermiczne klimaty i przetacznikowo

Lilaki

Bratki w objęciach kurdybanka i glistnika

Glistnik


"Mokradła" Tupajowiskowe z wierzbą, kurdybankiem, trędownikiem bulwiastym i krwiściągiem

Zawsze zapominam jak się nazywa i wołam na nią "kapusta"

Skalniak "a kurdybanek dominanta"

Siła przetrwania

Zawsze będę wielką orędowniczką kolorowych trawników.
Choćby z mniszkiem. Chociaż!
Golone co sobota, abiotyczne monokultury trawiaste są dla mnie ohydą. Tak brzydką i tak nienaturalną.

Obkaszam kępy krwawników, bylic, kurdybanków, mniszków.
Jest więcej roboty.
I cóż z tego, jak lubię?

wtorek, 28 marca 2017

"Dzień Doceniania Chwastów"

Tak, dziś taki dzień.
Tupaja i  "chwasty "

Prawdę mówiąc nigdy nie rozumiałam- a właściwie nie byłam w stanie zaakceptować, że są rośliny/zwierzęta pożyteczne i niepożyteczne. Chwasty. Szkodniki.
Może dlatego, że zawsze patrzyłam na roślinę jako element siedliska.
Tak, oczywiście walczę z perzem.
Z gwiazdnicą wchodzącą na grządki też.
Tylko,że mając wiedzę jaką mam, wiem że dana roślina spełnić może dodatkową rolę. Choćby zioła.
Albo przyprawy, tudzież- w ograniczonej populacji stać się pożywieniem dla owadów, które mając wybór, skosztują jej także- nie tylko czegoś z grządki.

Czym są chwasty?
To niepożądane z gospodarczego punktu widzenia -czyli człowieka gatunki, które złośliwie i przeciwko niemu występują w uprawach.
To najczęściej rośliny silne, o szerokiej specjalizacji, niewybredne co do wymagań glebowych, wodnych czy świetlnych.
Większość ma cechy roślin pionierskich- czyli zasiedlających jako pierwsze daną powierzchnię. Muszą być odporne, silne, zdeterminowane.
I takimi są.

Na dodatek cholernie płodne.
I szybko dostosowujące się do technik agrotechnicznych.
Przykład?
Mniszek lekarski - jak go niektórzy błędnie zwą- mlecz, dmuchawiec potem taki.
W trawniku- o ile jakiś debil go roundapem nie zleje- daje radę.
Często koszony- odrasta. Ma po prostu krótsze łodyżki.
Rośliny te także uodparniają się na pestycydy.

W zależności od tego, gdzie żyją, wyróżniamy chwasty segetalne- które współwystępują z roślinami na polach uprawnych - np. maki, chabry (z poligonu), kąkole; chwasty łąkowe- w runi pastwisk i łąk- takie, które w paszy są nieprzydatne lub szkodliwe - np. szczaw kędzierzawy, śmiałek darniowy (sztandarowy przypadek) oraz chwasty leśne - robinia, czeremcha amerykańska (obydwa gatunki są na dodatek neofitami, a czeremcha bardzo inwazyjna na dodatek), a także chwasty ruderalne.
Tych ostatnich nie wiem czemu się niektórzy czepiają.
Skoro rudera- to co im do roślin, które tam bytują? Ale nie- chodzi o tereny zurbanizowane- pobocza, śmietniska, nasypy kolejowe (ciekawe zestawienie chwastów, oj ciekawe!) czy tereny zwane wydepczyskami.
Na tych ostatnich króluje rdest ptasi, babka szerokolistna, a tworzone przez nie formy muraw dywanowych nazywa się spodzichami.
(Ty spodzicho!)

Temat chwastów nie jest nudny.
To nie tekst na jeden post, bo zagadnień jest masa.
Choćby temat towarzyskości roślin. 
Rośliny tworzą krótkotrwałe (gatunki jednoroczne), ale powtarzające się układy. 
Oczywiście skład gatunkowy determinowany jest przez warunki wodne, glebowe, a także klimatyczne. Ważny jest jednak rodzaj uprawy.
W Polsce występuje około 30 ugrupowań.

Na podstawie składu gatunkowego chwastów łatwo nam określić warunki glebowe i wodne. 
Czyli pojawia się znany termin- bioindykator.
Dzięki temu nawet w okresie suszy, można w okresie wegetacyjnym stwierdzić czy teren jest podmokły lub przynajmniej częściowo uwilgotniony bardziej niż byśmy sobie tego życzyli.

Nie muszę chyba 
pisać o wzniosłej roli chwastów (?) jako ziół.
Tak właśnie jest. Większość, jeśli nie wszystkie, mają właściwości lecznicze.

O tym, co mam u siebie pisałam już:

Cóż można uczynić, żeby nie zubażać naszych siedlisk?
Ano- gdzie takiej wielkiej konieczności nie ma, nie wyzbywać się gatunków niepożądanych. 
Sama świadomość, że są cenne, bo leczą, bo dają pokarm owadom, bo nasionami żywią się ptaki- niestety niektórym nie wystarcza. 
Nie wiem co z takimi począć.
Może...jak w "Psach 2"? Wyrwać...? ;)


PeeS
Już kiedyś pisałam o chwastach. Kto chce- niech zerknie tu


wtorek, 26 maja 2015

Co daje brak kosiary spalinowej?

Można się zżymać.
Można śmiać.
Po paru z każdego stada by się znalazło.
Będą i tacy mądrzy, którzy, w bezmiarze swej mądrości wydalą z siebie kolejną, smakowitą yntelektualnie myśl.

Ma czas pie**yć się z sierpem- jej sprawa. 
No i rzeczywiście-  moja.

Fitness darmowy. Skłony do kostek, rozciąganie, że nie wspomnę o treningu kończyn pasa barkowego. 
Przy okazji jest czas przyjrzeć się zmianom botanicznym :)

A ciekawie, bo jak się pamięta co było, a co się teraz wyprawia, to aż dziw bierze.
Mam wrażenie, że różnorodność się zwiększa.
Jedne gatunki cieszą- np. motylkowe- wyki, koniczyny, jakiś nowy gatunek mięty, dziurawiec, wiesiołek dwuletni. 
Są i zadziwiające, pojedyncze egzemplarze, jak w tym roku dwa wilczomlecze sosnki :)
Oczywiście, z nosem przy ziemi, wdychając pyłki i będąc pociągającą z lekka, zgłębiam też tajemnice życia bezkręgowców. 

Przechadzka winniczka

A tu sobie larwa biedrony siedzi

Robalkowo- moluskowo 

Tego gagatka muszę w sierpniu przesiedlić na "mokre"


Oprócz, widocznych w murawie pająków z rodziny pogońcowatych, równie liczna pozostała ośmionoga hałastra 


Trawnik baaardzo ekstensywny :D

Lipka się przyjęła....
 Pod naszymi stopami - wielki świat małych organizmów.
To nie łańcuch powiązań, to sieć, bardzo rozwinięta.

Jeśli ktoś uważa, że świat ludzi jest skomplikowany:

Bez wielkiego wymądrzania, ale macie pogląd na powiązania pokarmowe między owadami występującymi na polu koniczyny ("Agroekologia". W. Tischler)
No więc co daje brak kosiary?
Widoki. Inne. Czas na przemyślenia, ale nie bujanie w obłokach, bo sierp niebezpiecznym narzędziem jest i basta!
A i owad ma szansę uciec.
Wiele roślin pozostawiłam, bo je w porę dostrzegłam.

Wiem.
Dobre dla tych co mają mało areału.
Dla tych, co "mają czas" choć to cholernie względne.
Dla oszołomów?

Jadąc z Absorberami z przedszkola, codziennie widzę wypaloną powierzchnię, która zaraz przy płocie była kiedyś pewnie trawnikiem, może i na pewno z domieszką "chwastów" dwuliściennych.
Jacyś ...mądrzy inaczej postanowili jednak przebudować swój trawnik, całkowicie niszcząc życie. 
Zapewne jakiś fan Roundupu lub innego gówna.

Nalałabym szczodrze do szklanki i kazała wypić. 
Duszkiem.

Poraża głupota ludzi, bezmyślność, brak podstawowej wiedzy.
Także i to, że ktoś pryska u siebie, a "przez płot nie przejdzie".
Ręce opadają jak u gibbona.

I tu ja jestem goopol, bo się męczę z chwastami, utrzymuję je w pseudotrawnikach.....
Zamiast wszystko zrandapić.

Dzięki temu mam swoje zioła; właśnie suszą się pokrzywy, mięta, melisa, brzozowe gałązki.
Kuchnia jak u wiedźmy.
A jak pachnie!
Uwielbiam!



Dzisiejszy post sponsorował:





poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Chwasty górą!

W dobie wypielęgnowanych trawniczków, z trawką wysokości równej długości włosa przeciętnego kibola, nasze zaniedbane zaplecze domu wygląda jak totalny sajgon, dżungla, włos hipisa, jak kto woli.
Nie ma czasu na remont, choć już niedaleka jesień mruga do nas oczkiem więc przyspieszyliśmy, bo co jak co, ale zima z dwójką dzieciów w jednej izbie to już nie bardzo się nam uśmiecha.
Im pewnie też nie.

Z tego też powodu, totalnie- mówiąc kolokwialnie- olaliśmy koszenie tyłu domu.
Wynik tego jest wiadomy do przewidzenia, a cieszą się z niego same rośliny, ślimole w głównej przewadze pomrowów oraz wszelkiej maści fitofagi- roślinożercy- rzecz łatwostrawniej ujmując.

 Melisa kwitnie,
mięta też





Dziki bez czarny zaczyna powoli dojrzewać. Zbiorę trochę, wysuszę, będzie na herbatkę.




Pokrzywowy raj rusałek pawików trwa



Z podagrycznika sałatki nie zrobię





Za to, jak wiele roślin baldaszkowatych (teraz już chyba rodzina- marchwiowe? Megi, czy tak?) stanowią żerowiska dla wielu pyłko- i nektarożerców.





Do stóp przytula się bluszczyk kurdybanek




A jaka u nas wysoka trawa?
Ano taka- wzorzec Rudej do porównania :)



Muszę zrobić odczyt licznika gazowego.
Zaraz, zaraz... Gdzieś tu był licznik....Hmmmm.



No to wracając do początku.
Jedni mają wypielęgnowaną pustynię trawopodobną, w której to nic nie żyje, bo i jak?
Nawet jeśli jakiś "biedny żuczek" się trafi, to go zaraz jakąś chemią potraktują, bo może ugryzie, albo do ucha wlezie?
Są takie bezczelne, obrzydliwe robale, co je Niemcy trafnie Ohrwurm zowią, a u nas potocznie szczypawka vel szczypawica, a to po prostu skorek.
Owady ciekawe, ładne i pożyteczne (choć tego rozróżniania nie lubię, ale dla takich co owady tępią ważna informacja).
 Skorków i u nas dostatek, bo siedzą sobie pod odpryskującym tynkiem. A że teraz okres ich rozrodu- to widok jawił mi się sielski- mama i młode.
Samice doglądają potomstwa co jest nieczęste w świecie owadów.

www.pixelio.de

Skorki do uszu specjalnie nie włażą. A jeśli ktoś tak twierdzi, to chyba wlazło mu cokolwiek innego i zeżarło mózg, ale nie był to na pewno skorek.

U nas owadów sporo.
Różnorodność gatunków roślin może nie powala na kolana, ale na pewno dla środowiska jest to zdrowsze niż abiotyczny trawnik. 
Czy milsze dla oka? Zależy czyjego.

Jeśli kto lubi pola golfowe pewnie i taki trawnik wybierze. Nie śmiem twierdzić, że to co u nas jest ładne, bo ładne nie jest. Jest to po prostu zaniedbany tył ogrodu, odmiana chaszczowato-pokrzywowa.
Póki co jednak tak będzie.

Przybywa ludzi- tych świadomych, albo z kasą, czasem krzyżówki obu i kupują sobie mieszanki traw łąkowych i zamiast pola golfowego mają łąkę kwietną. I chwała im za to!

Co jednak sobie pomyślałam znajdując na stronie Klubu Przyrodników to:



Hmmmm....
I takich mieszanek jest 5.
Każda po 5 pln za paczkę.

Ja mam to za darmo. Może nie wszystkie z wymienionych gatunków, ale mam swoje, rodzime, przydomowe, zgodne z siedliskiem :)

Niedawno zakupiłam u nich ciekawą książkę
H. Ratyńska "Zanim znikną maki i kąkole..."   . Pozycja ciekawa, o florze towarzyszącej uprawom. Rzeczywiście wiele gatunków, w związku ze stosowaniem środków ochrony roślin, ale i za sprawą zaniechania upraw (np. lnu), skazanych jest na wymarcie.
Szkoda, bo to i ubożenie naszej flory, ale i utrata naprawdę pięknych roślin.
Roślinność segetalna to nie tylko rodzime, to także obce gatunki, niektóre tak nam dobrze znane, że zdają się być z nami od zawsze.

Kiksja (lnica) oszczepowata Kickxia elatine, charakterystyczna dla rędzin (foto- Wikipedia)


Ostróżeczka polna Consolida regalis. Roślina preferuje stanowiska na glebach zasobnych w węglan wapnia                 Foto- Wikipedia

Przewiercień okrągłolistny Bupleurum rotundifolium . Foto Wikipedia
Niektóre z nich już niestety wyginęły. Autorka podaje przykłady lnicznika właściwego Camelina alyssum,

źródło: Wikipedia


ciechrzycy grzebieniowej Scandix pectenveris,a także całe zespoły roślinne towarzyszące uprawom lnu- zespół sporka polnego i życicy lnowej, dawniej (lata 60-te ub. wieku), bardzo powszechnego w Polsce.

Nie mogłam się powstrzymać...Piękny widok tradycyjnej uprawy lnu. (foto z Wikipedii)

Może zachwaszczone, ale jakże piękne....

źródło: http://www.fmix.pl/zdjecie/864832/maki-i-chabry