Trochę zeszło zanim obejrzałam.
Cóż napisać...
Brak słów.
A w sumie nie powinno dziwić, prawda?
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 stycznia 2015
środa, 12 lutego 2014
Tupaja ogląda: "Anna Karenina" Tołstoja
Łysy już pięknie się srebrzy na niebie, pas Oriona jak na dłoni...
Właśnie skończyłam oglądać film.
Lubię Tołstoja.
"Annę Kareninę" czytałam chyba z dziesięć lat temu, a teraz ją sobie chyba przypomnę.
Obejrzałam dziś ekranizację sprzed 2 lat, z Keirą Knihtley w roli głównej.
Karenina gra Jude Low, a na początku właśnie tak mi się wydawało, choć nieźle go ucharakteryzowali.
Kto czytał dzieło ten wie o co biega.
Cóż. Wydumki o miłości i takie tam...;)
Tylko, że ja lubię klasyków, a ta ekranizacja Joe Wrighta jest dobra.Naprawdę.
Nie będę opowiadać co mnie w niej urzekło.
Najlepiej, gdy zobaczycie sami.
![]() |
| filmweb.pl |
Esencjonalna recenzja znajduje się tutaj
środa, 30 października 2013
"Jak suche liście".....
Tak mi się tytuł mojego posta dzisiejszego z Huxley'em skojarzył.
Dobra lektura...
Muszę powrócić.
Jakiś mnie dziś wqurw dopadł i niestety, ani na hormony zganić, ani na aurę. Nie wiem co za "bies mnię napadł". Absorbery też rażone, bo Młody co chwila Młodą łup (przewraca na ziemię, potrąca), to jej coś zabiera. Ta w ryk, jak na świeżo naładowanych bateriach. Łaaaa!- bo łup. Łaaaa!-bo coś jej nie wyszło. Łaaaa!-bo odeszłam bez zapowiedzi do drugiego pokoju....Łaaaa!- bo...Łaaaaa!
Czekałam aż dzień dobiegnie końca, bo już nawet miałam plan, żeby posadzić je przy parówkach, włączyć bajkę i rzucić się w liście.
Jesiony dają czadu, dąb czerwony sąsiada też, dęby i lipy wkoło także.
Nasza przybramowa zwężka Venturiego zasysa nam liście ... mam wrażenie z terenu 300 m.
Dwukrotnie już paliliśmy. Znów czeka nas chwytanie za grabki.
![]() |
| Jagoda wygrzewa się na kupie liści |
![]() |
| Kicia jak zwykle tylko się przygląda zamiast pomóc |
Wczoraj nawiedziłam Sztygarowo, z Młodym u dentysty. Przy okazji szukałam jakiejś czapki dla siebie i- oczywiście - nie znalazłam. Nie ma.
Nie ma czapy dla Tupai.
Ciepłej. Do luźnego stroju.
Brązowej, albo zielono- brązowej, z żółtym na przykład. NIE MA.
Za to w sklepie, który z nudów ( w oczekiwaniu na otwarcie punktu operatora sieci komórkowej), weszłam do sklepu z chińszczyzną (fuj!), a tam zobaczyłam wywłokę.
Tak. Wywłokę.
Nie wiem czym Nadzieja będzie się bawiła i co do tego czasu pojawi się na rynku, co stanie się modne i "konieczne". Widząc ten wytwór nie dziwią mnie już te ...ekhmmmm.... nastolatki na ulicy.
Barbie to Barbie, ale to to...
Wybaczcie. Do klimatów gotyckich i Burtona droga daleka.
To taki tani, rzeczywiście chiński wyrób, wzorowany na ...czymś. Niestety (?) nie wiem na czym.
O ile dzieweczka z "Gnijącej Panny Młodej" ma swój niewątpliwy urok, to powyższy koszmarek już nie.
![]() |
| "Gnijąca panna młoda" fot. internet |
Tak na marginesie bardzo lubię Tima Burtona i część jego filmów kojarzy mi się przednio.
Poza znanym wszystkim "Batmanem", "Sokiem z żuka", czy "Edwardem Nożycorękim", lubię przypomnieć sobie "Jeźdźca bez głowy" czy wspaniałą "Wielką rybę", albo pośmiać się przy "Kosmici atakują".
Zmianę czasu wymyślili debile.
Mądre zwierzęta i dzieci nie przejmują się ich wymysłem.
I tak- jak budziły się o siódmej czasu letniego, tak teraz budzą się o szóstej.
Psy głodne o swojej porze.
I tylko ja, otrzymałam parę dni (aż dla mnie różnica się wyrówna), na poczytanie,odpoczynek wieczorny, bo po dwudziestej (zamiast dwudziestej pierwszej), Absorbery już śpią.
Znów robi się chłodniej.
Przedwczoraj pięknie zachodziło słońce.
Właśnie dlatego nie mam w tym oknie żadnej firanki....
czwartek, 13 września 2012
Hubero- kororo czyli : czasem chciałabym żyć w Czechach.
Tak mi się znów do ręki przykleiła książka, którą dostałam od Brata swego- na moje wyraźne życzenie, a która jest miłą lekturą, odrealniającą od naszej, polskiej rzeczywistości ("Zrób sobie raj" Mariusza Szczygła).
No- może za wiele powiedziane, bo wątek Polski z czeskim się przeplata; przynajmniej jednak pozwala na zerknięcie na to, co nas otacza z uśmiechem, czasem z łezką, czasem zgrzytem zębów.
A dlaczego?
A dlatego, że podkreśla, już nie ujawnia, ale wybebesza nasze polskie cechy narodowe i ładnie porównuje, ocenia... po czesku.
![]() |
| Jiří Lábus jako Rumburak (fot. ceskatelevize.cz) |
Kiedy Mariusz Szczygieł występował w TVP, jakoś niespecjalnie darzyłam go sympatią...
Nie wiem, miał chyba lekko irytujący sposób bycia, a mnie- nastolatkę wówczas, raczej to drażniło.
Z resztą...w tamtych czasach byłam niereformowalnie bezkompromisowym przypadkiem i albo mi ktoś odpowiadał- albo nie, albo coś było białe, albo czarne.
Półnormalni i szary - nie istniało.
Szczygieł już od jakiegoś czasu, dał mi siż poznać jako czechofil i zdaje się, tego nie wstydzić za bardzo, cieszy go to, jawnie o tym mówi, pisze i przy okazji zarabia na tym. I chwała mu za to!
Dzięki niemu bowiem, mam wielką przyjemność poznawania tego narodu od podszewki, gdyż sam, w swej drodze do poznania naszego sąsiada, zawarł wiele przyjaźni i płytszych znajomości, a to dało mu możliwość rozmów, spotkań i uzyskania wiedzy o Nich i o nas.
Różnicach, podobieństwach.
Wielu Polaków lubi Czechów; albo się z nich śmieje- z ich języka na przykład, z filmów.
Prócz tych, co naprawdę cenią naszych sąsiadów są tacy, którym... już chyba nikt inny nie pozostał...
Mariusz Szczygieł otrzymał " SMS od Czecha Petra Vavrouški na wieść z CBOS-u, że połowa Polaków
zakochała się w Czechach: "Myślę, że tak naprawdę to zostaliśmy wam do
miłości tylko my. Niemców nie lubicie, Rosjan i Białorusinów też nie,
teraz pokłóciliście się z Litwinami, tak więc z sąsiadów zostaliśmy wam
tylko my i Słowacy".
Mnie zawsze fascynował język czeski.
Nie rozwijałam jednak się w tym kierunku i zachwyt mój pozostał płony- ot- na zachwycie i głaskaniu uszu jego melodią się skończyło...(Na razie).
Czeska kuchnia zawsze mi smakowała- obsmażane sery, knedliki, niezapomniana czekolada "Studencka" (preferuję odmianę ciemnej), orzeszki, lentilki- ohydnie podrobione już niestety przez Nestle, piwo....
Czeska kinematografia.
Bardzo cenię filmy czeskie z ubiegłych 10-15 lat.Pełne wyrazu, obnażające ludzi- ich wady, a także namiętności i szaleństwa.
Czesi nie boją się pokazywać siebie. Za przeproszeniem- jak ktoś kupę robi- to nazywają to po imieniu; czy jest to to papież, czy królowa, czy menel.
Nieocenione, ćwiczące przeponę przygody "Arabeli", "Jak utopić doktora Mraczka"- czyli o tym, jak przywódca praskich wodników wydał wyrok śmierci na pracownika administracji mieszkaniowej, po tym jak ten zarządził eksmisję (dalej za Wikipedią): "rodziny zamieszkującej zawilgoconą willę Wełtawą. Nowe mieszkanie wyznaczono w ogrzewanych grzejnikami wieżowcach. Dr Mraczek nie wie jednak, że tą decyzją mógł pozbawić wodników ich naturalnego środowiska i spowodować ich zagładę przez wysuszenie. Na miejsce wykonania wyroku na Mraczku wybrano basen miejski, gdzie postanowiono go utopić. Przypadkowo na basenie przebywa również licealistka z koleżankami, Jana Vodičková, córka wodników, których miała objąć eksmisja. Dziewczyna nie zna planów szefa wodników i ratuje Mraczka przed utonięciem, czym ściąga na siebie gniew wszystkich wodników. Film zdradza m.in. co się dzieje z duszami ofiar utonięć: są one gromadzone przez wodników we flakonikach w zalanej piwnicy. Matka dra Mraczka, docent Mraczkowa, prowadzi eksperyment biomedyczny, którego celem jest przekształcenie człowieka w rybę. Jej preparat, podany synowi przez przypadek, sprawia, że podczas wizyty u wodników zamienia się on w rybę. Ponieważ transformacja człowieka w rybę jest znakiem rozpoznawczym wodników, od tej chwili Mraczek brany jest przez wodników za... wodnika. Powoduje to zamieszanie i ciąg nieoczekiwanych w skutkach zdarzeń."
Produkcje te, choć sprzed lat nadal mnie bawią i z przyjemnością je sobie przypominam.
Czy taką fabułę mógłby wymyślić Polak? Prawdopodobnie tak, ale Czesi mają do tego chyba większe predyspozycje.
Czeskie kino to świetne kino młodego pokolenia, jak i starszych twórców. "Guzikowcy", "Kola", "Butelki zwrotne", "Samotni", "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie", "Mały Otik" czy też filmy Milosa Formana.
W książce Szczygła sporo miejsca poświęca autor wierze i podejściu obydwu narodów. Niektóre stwierdzenia mogą się wydawać mocno wierzącym dość niemiłe....
Nie będę rozwijać tematu Szwejka, bo na jego temat można by osobny post spłodzić....
Na koniec- chyba esencja tego, co czeskie.
Na pytanie Szczygła "do polskich katolików, aby zadali je niewierzącym w Czechach: "Jak się Państwu żyje bez Boga?
- Normalnie- odpowiedziała jedna z rozmówczyń...."
Coś mocniejszego?
- Proszę:
"Jak tylko umarł Jan Paweł II , jeden tygodnik wydrukował rysunek: konklawe, jakis kardynał krzyczy, że teraz na papieża kardynał Pedofilini!"
Podobno "Czesi nie znają tabu..."
Najciekawsza jest jednak scenka, zaobserwowana przez autora w tramwaju:
"... a blondynce na głębokim dekolcie podskakiwał duzy krzyż. Na przystanku wsiadła brunetka z sześcioma kolczykami w nosie, cmoknęły sie w policzek, wsiadajaca przyjrzała sie biżuterii koleżaniki i wypaliła:
- Co to jest?
- Jezus na krzyżu. Srebrny! Babcia mi dała.
- I ty zamierzasz tego trupa nosić?
_ Ale on jest ładny
- Tylko, ze nieżywy. Babcia nie mogła dać ci Buddy? Przynajmniej jest weselszy. No jak można nosić nieboszczyka?! Aż mi ciarki po plecach przechodzą.
- Ale mi pasuje do bluzki. "
Czesi widzą swoją rzeczywistość normalnie. Taką jaka jest.
Nie przez pryzmat wiary, utraty, zyskania niepodległości, powstań zimowych, martyrologii...
Potrafią śmiać się z siebie.
Ktoś może powiedzieć? Sprzedajni, śliscy, może niepatriotyczni.
A ja się tylko zapytam co nam po tym naszym patriotyzmie i umartwianiu ?
Mnie to wkurza i męczy.
![]() |
| czeski żart na temat polsko-czeskiej afery solnej |
Antypolska jestem?...
Już pisałam, że kocham ziemię, nie kraj.
"– Szwejku, Jezus Maria, Himmelherrgott, ja was zastrzelę, bydle jedno, ośle, kretynie, gówniarzu jeden! Czy można być takim bałwanem?
– Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że można."
(Jaroslav Hašek "Przygody dobrego wojaka Szwejka").
No właśnie...
Można :)
Wszystkie cytaty pochodzą z książki Mariusza Szczygłą " Zrób sobie raj"
Wyd. Czarne, Wołowiec 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)









