.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rusałka pawik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rusałka pawik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Dłubanie w ścianie i nie tylko...

No i nie zaszłam na Święto Pierogów...
Nawet nie skosztowałam tych strażackich, choć mnie nasi strażacy zapraszali...
Musiałam jechać do Sztygarowa.

Mam nadzieję, że nikt z Was nie pocałował naszej bramy skrzypiącej...

Ostatnio, w ramach narzuconych sobie,ale z miłą chęcią wykonywanych działań, odkrywam kamienie, które ułożone są w ciągu od bramy, przez długość domu oraz wzdłuż budynku z galeryjką.
Chyba minęłam się z powołaniem i powinnam wykonywać prace interwencyjne w zakładce: konserwator zieleni.

Chyba mam coś z głową (to pewne!), ale sprawia mi przyjemność zrywanie wieloletniej darni z płyt kamiennych.
Wyjechało już chyba ze 20 taczek trawska, darni i ziemi oraz żużlu, kamieni i różnych różności i odkryłam nasze niebłotne przydomowe podłoże.
To mnie nastraja nieco optymistycznie, bo pozwoli na mniejszą ilość błocka w domu kiedy nastanie słota.
Przynajmniej taką mam nadzieję.




Rośliny szaleją upojone wegetacją.
Fotek zarośniętej części ziemi przy domu nie robiłam. W sumie...taka mała dżungla.
Może jutro.

Bzy pełne dojrzewających kiści, na pokrzywach pełno gąsienic rusałek pawików.
Już szukają miejsca na przepoczwarczenie. Część w domu, część na ścinach.



Gniewko postarał się i w przedbiegach do mających kiedyś tam nastąpić pracach przy zbijaniu tynku- posunął robotę do przodu. Niekoniecznie przy mojej aprobacie.... 

To początek. Teraz zionie dziura wielkości Gniewka....;)

Na klepisku i pod ścianą, gdzie Gigi dłubał, posadziłam wycharatane na cmentarzu dziewanny. Przyjęły się więc się cieszę, bo bardzo lubię te rośliny, a w tych warunkach będzie im dobrze.

Jesienny powiew już czuć w powietrzu.
Chłodne noce, poranki. 
Dziś wietrznie i chmurzyska wielgachne przetykanie gorącym słońcem. Kiedy je przykrywały Absorberom trzeba było narzucać kamizelki, bo powiew naprawdę hartujący. Cóż. Lubię jesień.
No i już powietrze znośne i pachnące, bo po żniwach.
Oczywiście mieliśmy krótką przerwę na gnojowicę na polach.... ale i to już przeminęło. 
Jak wszystko...;)