.

.

czwartek, 5 marca 2015

Uśmiech na klamerkach i do przodu

Skowronki już są.
Marcowo- przeplataniec wietrzno- słoneczno- śnieżny.

Wywietrzyłam psy, pierwszy raz od dwóch tygodni.
Mało...
Brak mi włóczęg.

Planuję trochę na wiosnę, może się uda.
Pójść sobie, przed siebie, popatrzeć, posłuchać, pomęczyć się pozytywnie.


Nie wkurwiać, że rżną drzewa, krzewy....
Niszczą remizy....


Pohodować coś....

Dziwaczka widłogonka by Hana
...co nie jest kurą....
Choć lubię; chyba nawet bardzo... i chciałabym w tym roku też kurczaczyć....




Mam plan, rozbuchaną wiosną wrócić tam, gdzie mi dobrze.
Kto wie gdzie to jest?

Moje jedno z ulubionych.
Obraz mojej Mamy



Wiara, że się odwróci wszystko.
Na lepsze.
Pamiętacie o przyczynie wyginięcia dinozaurów?
No.
To teraz coś w stylu kryska na Matyska....



wtorek, 3 marca 2015

Kwiaty motylowe i ćmie* -entomogamia- odsłona pierwsza

Właściwie do wiosny i szału kwiecia jeszcze daleko, ale tak jakoś pobrzmiewa mi jeden z komentarzy Megi w temacie zeszłorocznej Gardenii i tego, że niektórzy zapominają, że ogrody przyjazne owadom to ogrody z roślinami karmowymi. Nie domki, nie schowki, tylko kwiaty- źródło pyłku i nektaru dla owadów. 
Oczywiście wszelkiego rodzaju tworzone przez nas schronienia dla pszczół samotnic czy owadów pożytecznych w ogrodzie to fantastyczna sprawa, ale to uzupełnienie w najważniejszym- w bogatej bazie pokarmowej.
Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła do swojej głowy, potem na półkę i do jednej z ulubionych pozycji Szafera. Wraz z  Haliną Wojtusiakową popełnili "Kwiaty i zwierzęta", a tam moc informacji, pewnie można by je uaktualnić, ale pewne sprawy są niezmienne.
Oczywiście najbardziej interesujący mnie rozdział to entomogamia czyli zapylanie kwiatów przez owady. 

Jak wielu z Was pewnie się domyśla istnieją swoiste związki pomiędzy gatunkami czy rodzajami roślin, a owadami. Są kwiaty chrząszczowe, muchówkowe, błonkówkowe, motylowe oraz związane z innymi grupami stawonogów w tym pajęczaków, pluskwiaków czy innych.

Jako, że motyle mnie łechcą dziś trochę o kwiatach motylowych.
Generalnie kwiaty te można podzielić na te, które zapylają motyle dzienne oraz te, na których żerują ćmy.
Te pierwsze mają barwy jaskrawe, przykuwając wzrok, dość ciemne, a więc czerwone, pomarańczowe, żółte, niebieskie, purpurowe i fioletowe.Wskaźniki na kwiatach są wyraźne i żywo zabarwione. Silniejszy zapach nie jest regułą. Zamykają się też one przed nocą.

Kwiaty zapylane przez ćmy nie maja nigdy barw ciemnych i jaskrawych; ich kolory są zawsze jasne: białe, żółtawe, bladolila, bladoniebieskie, różowawe. Takie zabarwienie umożliwia maksymalne odbijanie skąpych  promieni świetlnych w nocy, dodatkowo kwiaty kontrastują z otoczeniem. Wskaźników na listkach kwiatowych brak. Kwiaty "nocne" charakteryzują się często odurzającą wonią, która zwabia owady nawet ze znacznej odległości (maciejka moja kochana).
Motyle nocne mają lepiej rozwinięty zmysł powonienia niż gatunki dzienne. Większość z nich- jak np. zawisakowate, dobierają się do kwiatów bez zasiadania na nich. Podlatują już z wyciągnięta ssawką.
Przykładami kwiatów ćmokolubnych są różne gatunki tytoniu czy kielisznik. 

Do właściwych kwiatów motylich flory Polski należą jednoliścienne o dużych i jaskrawo zabarwionych kwiatach z rodzin liliowatych i amarylkowatych. Zwłaszcza lilia bulwkowata wymaga motyli o długich ssawkach i tu radzą sobie dostojki (Argynnis),motyle z rodzaju  czerwończyk oraz rusałki z rusałką pokrzywnikiem na czele.
Spośród roślin dwuliściennych najczęściej zapylanymi przez motyle dzienne jest rodzina  goździkowatych, zwłaszcza  rodzaj goździk, mydlnica, lepnica, bniec, firletka, smółka, kąkol. 

Kwiaty zapylane przez motyle, nie mające długiej rurki kielichowej lub koronowej przystosowują się inaczej. Z promienistych stają się grzbieciste, a jednocześnie jedna część okwiatu przekształca się w długą ostrogę, kryjącą w swym wnętrzu słodycz kwiatową. Takiego rodzaju kwiaty mają niektóre storczyki, np. koślaczek stożkowaty czy gółka długoostrogowa.
Roślinami zapylanymi wyłącznie przez ćmy są biało kwitnące lilie, narcyzy czy podkolan biały  Platanthera bifolia.

Serwujące tylko dla ciem są także kielisznik zaroślowy, lepnica zwisła. 
Kielisznik zapylany jest przez jednego z najlepiej wyposażonych... hrehre w ssawke zawisaka (o. 8 cm długości ssawki)- zawisaka powojowca Agrius convonvuli.



Spośród roślin ogrodowych zapylanych przez ćmy należy wiciokrzew przewiercień, różne gatunki tytoniu, gardenii czy dziwaczka.
Wartym uwagi jest też fakt, że różnice w budowie kwiatów oczywiście mogą determinować rodzaj zapylacza, ale u motyli zaobserwowano także to, że mają też "swoje" rośliny, które przedkładają nad inne.
I tak, zapewne wielu z was widziało pazie żeglarze na bzach lilakach, zawisaki lubią floksy, niektóre sówki (motyle nocne z rodz. Noctuidae , ale często podlatujące z wieczora) lubią kwiaty żmijowca, a kraśniki przepadają za kwiatami z rodziny złożonych i szczeciowych.
Błyszczka jarzynówka  Autographa gamma z kolei przepada za goździkiem kartuzkiem.

Poza tym, wiele kwiatów odwiedzanych jest przez różne owady. Stołują się na nich i motyle, i błonkówki, a nawet muchówki.
Nie wspomniałam o budlei, która chyba jest sztandarem powiewającym i wołającym motyle z daleka. Obce to...no, ale na bezrybiu... Do tego jeżówka, rutbekie, moje ulubione macierzanki (podobnie jak maciejka- na literkę "m"). 
Megi pewnie może wiele podpowiedzieć w kwestii doboru odmian i dalszych przykładów przeze mnie nie wspomnianych.
Warto mieć je w swoim ogrodzie i cieszyć oko motylą bracią.
Jesienią, kiedy niektóre motyle szykują się do zimowania jako imago (owad dorosły), podjadają bez wybrzydzania. Wtedy już liczy się każdy kwiat oferujący pożytek do przetrwania zimy.


*
Polonistki wykształcone proszę o korektę:
kwiaty ćmowe czy ćmie?
:)

niedziela, 1 marca 2015

Bajki mojego dzieciństwa: "O czym szumią wierzby" K. Grahame

Dawno to było temu.
No, może nie tak, ale czas jakiś, przynajmniej sprzed grypy czy czego tam, co mnie i Absorbery dorwało i pomału- mam nadzieję!- wypuszcza ze swych oślizgłych łap, przeczytałam u Doroty na Jej blogu Pies w Swetrze jak to wybrała się do ciuchlandu i co tam znalazła.
A znalazła między innymi płytki CD z kultowym serialem na podstawie powieści Kenneth'a Grahame'a : "O czym szumią wierzby".

Kolejny raz trafiłam na osobę z jajem empatycznym jak ja to nazywam i choć się tego nie spodziewałam, a piałam z zachwytu nieinteresownie w komentarzu pod jej wpisem, Dorota płtyki mi tentegess...i mam :)


Kto nie wie o czym mowa- tutaj intro do serialu, który i nasza telewizja nadawała kiedy byłam mała Tupają i szalałam za nim. 
Serial podobno miał tyluż fanów co przeciwników. 
Podobno niektóre dzieci bały się animowanych zwierzątek. 
Ciekawe- a wrzaskliwych, pomału atakujących telewizyjne dobranocki bohaterów to już nie? Hę?


Bajka była ciekawa, wciągająca, bohaterowie z krwi i kości, no i zwierzęcy.
Zawsze wolałam bajki ze zwierzętami lub o zwierzętach wiec było to właśnie to co lubiłam najbardziej. Poza tym z tej ekranizacji bił charakterystyczny, brytyjski klimat.

Oczywiście zanim Dorota uraczyła mnie serialem, który teraz wieczorami sobie oglądam- podczytywałam, bo  mam też książkę. 
Wydanie z 1946 r.






Ciekawy egzemplarz. Z pieczątkami PPR, Komitetów i Uniwersytetu Ludowego.
Zakupiona za całe 2 zł, jakieś 3 lata temu w jednym z internetowych antykwariatów.

Pomału chyba się wygrzebuję, ale słaba jestem jako dziecię.
Sapię, dyszę, dmucham...:)
Dobre 2 kg w dół, bo przez 4 dni właściwie tylko o wodzie z sokiem.

W czasie chorowania, prócz Pocieszacza via telefon, dostałam od Taty:


I od Absorbera- roboty :



No to" rekonwalescentuję" się i ...do roboty!