.

.

poniedziałek, 19 października 2026

Takie będą Rzeczypospolite , jakie ich młodzieży chowanie.

Niezmiennie trafne  powiedzenia. Co dzieje się w szkołach- wie ten kto tam pracuje, albo ten który ma dzieci. Moja optyka się zmieniała i powiem tak- łatwiej było mi krytykować nauczycieli nie będąc w punkcie, w którym jestem teraz. 

Ministerstwo głupich kroków zwane pospolicie Ministerstwem Edukacji robi wszystko by głąbów było coraz więcej. Przepraszam. Nie głąbów. Właściwie to nie wiadomo jakiego słowa użyć,żeby ktoś nie poczuł się urażony. Szkoła stała się instytucją inkluzywną, bezpiecznie to już było. chyba najmniej bezpiecznie czują się tam nauczyciele. Woźne chyba też. 

Edukacja włączająca czyni spustoszenie w klasach. Słabe dziecko nie wzniesie się na poziomy, średniak- nie zyska, potencjalny geniusz zginie. Lub poradzi sobie sam. Nauczyciel w ciagu jednej godziny ma mówić do dziecka bez problemów, do takiego z uszczerbkiem mniejszym lub większym. Ten niedosłyszy, ten nie usiedzi i mus go inaczej prowadzić. Temu za dużo kolorów, temu za mało....

Wziełam ze swej biblioteczki dwie książki. Dzielą je lata swietlne. 20 lat. Absorberka mówi- Mamo! Ja chce taki podręcznik! Tu wszystko jest czytelne! 

No właśnie. 
Nie umiem odnaleźć się w tych oczoyebnych ilustracjach, tym zinfantylizowanym języku, tych zdjeciach tłumaczących proste sprawy. Obłęd. Tumany rządzą- więc potrzeba im wyborców głupszych od siebie.


Biologia na górze- rok wydania 1999, pod spodem- rocznik 2010

Stara

Nowa


Stare je dobre

Jakos to sobie ogarnę, jak już coś.... 
Żeby móc zdzierżyc obrąbany na maksa program nauki. 

A póki co- las. 










1 komentarz:

  1. Po projekt plastyczny proszę Pani to musi być ta... inwencja, ten błysk. On musi proszę Pani zainteresowanie ucznia wzbudzić. Że nie tłumaczy? No to niech se uczeń rozrysuje! Przeca to takie oczywizde proszę Pani, och, przepraszam, proszę Panią!
    Taa... na temat klas integracyjnych mła ma od dawna swoje zdanie, zdania własnej rodzicielki wykształconej w kierunku pomocy osobom zwanym dawniej upośledzonymi, przytaczać bardzo dosłownie nie będę, bo moja Mama rzucała wulgaryzmami, kiedy o takich klasach słyszała. A była prekursorką integrowania dzieci podczas szkolnych przerw i zabaw. Natomiast na wspomnienie integracyjnej nauki niemal dostawała piany na ustach. Uważała że największa krzywda dzieje się przez taką naukę integracyjną dzieciom przyswajającym wiedzę wolniej, albo w specyficzny sposób - była zdania że zdolni sobie zawsze poradzą . No cóż, mojej Mamie zależało na podopiecznych, chciała ich wykształcić jak najlepiej można było i osiągała w pracy zadziwiające wyniki. Bez asystentki, z klasą liczącą do 15 dzieci mających bardziej pod górkę niż reszta, w której żadne nie czuło się gorsze. Trudno czuć się gorszą kiedy gra się na przerwie z cooleżankami z innych klas w gumę, czy tak jak reszta zbiera Donaldy, a uczy się w swojej własnej klasie zupełnie innych rzeczy. Dziś dzieci mają za zadanie poprawiać statystyki "nauczania", a to że wyuczone z trudem umiejętności zanikają wskutek braku nieustannej repety, nie spędzają nikomu ważnemu snu z powiek. Po prostu mówi się dyskalkulia, kiedy 16 latek upośledzony w stopniu zaledwie lekkim, nie potrafi liczyć. Na zajęciach dodatkowych, szczęśliwie dotowanych, nagle zyskuje supermoce i dyskalkulia znika.

    OdpowiedzUsuń