.

.

środa, 14 października 2026

Gliniarze u Tupai, fajne książki za dwa złote i jeszcze coś tam

Właściwie spodziewałam się tego. Sporo fajnych miejscówek, lato dość ciepłe. Jedzenia w bród.
Jak nie skorzystać? No więc się pojawi... ły. Sceliphron destillatorium. W bardzo wolnym tłumaczeniu onlinowym słowniku łacińsko- polskim to osa destylująca błoto- mazik. 
Jak zwał tak zawał- gliniarz naścienny. Jeden z gatunków  błonkówek z rodziny grzebaczkowatych. Do lat 60tych nie bywał u nas, ale teraz już jest go sporo. Ja obserwuję je na Nowym od jakiegoś czasu. W tym roku zasadziły się na stary wełniany szalik w garażu i... okolice zawiasów drzwi. 
Samice klecą z błotka rurkowate domki dla dzieciuchów, tam wkładają  porażone pająki swym pociechom do żarcia. Same dorosłe owady żywia się nektarem. Nie są agresywne. 



Imago gliniarza 
foto insektarium.net





Jak widać- przyroda nie zna próżni w sensie niewykorzystanych możliwości. A ja, jak to ja, tylko się cieszę.

O akcji na wałach we Wrocławiu i wycince wstrętnych zasiedlonych gatunkami chronionymi pewnie ktoś z Was słyszał. Nie będę powtarzać się z tym, że Wrzody Polskie to instytucja w dużej mierze szkodnicza- pisząc bardzo delikatnie, z kompletnym brakiem wiedzy o tym, co im powierzono. A powierzono wiele. Wody, rzeki, lasy łęgowe...  To nasze wspólne dobro, a dewastowanie rzek, wycinki tak ważnych lasów łęgowych oraz ich skrupulatne zabiegi majace na celu wybicie bobrów nie służy ani naturze, ani w dłuższym czasie nam. Nie pieklę się już. Pomału uczę panować nad energią i staram nie karmić tych, którzy tylko cieszą się ze zła które wyrządzają. Poniżej- foto spzred 2-3 lat z bukiem. Nie wiem czy jeszcze nie zabitym. Wielki Las Lubański więc  wszystko możliwe. Wszak drugi szkodnik- Lasy Państwowe mają tam swe włoscia.

Z treści pozytywnych dołączę wizyty w Lubańskiej Bibliotece Publicznej, skad notorycznie przynosze ksiażki. 2 zł za sztukę. Ostatnio Waligórski i o tatrzańskich jaskiniach, ale ona dla Brata. 



Ciekawostka z miasta- bóbr maskotka policji 
Julek- jakby nieco wqrwiony


A na koniec- coś dla żołądka. Smalec z fasoli - rezczywiście zapach bardzo zbliżony, chyba przez dodatek cebulki. Dla mnie super. Polecam 




2 komentarze:

  1. U nas wszelkie szkodniki to lubio mieć przed tą nawą właściwą, słowo "Państwowe". Takie zaklęcie zapewniające bezkarność. Uff... Pokrywka mła idzie w górę, kiedy sobie przypomina występy różnych państwowych.
    Ze spraw milszych - jakie one ładne domki robio, te gliniarze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupuję smalec z fasolki w sklepie, najlepszy jest w takim plastikowym (niestety!) pudełeczku, nie pamiętam firmy, ale jest z cebulką i z jabłkiem.

    OdpowiedzUsuń