Wiem już, że jestem śledzona w sieci.
I nie cieszcie się, nie tylko ja.
Wiedzą kiedy masz urodziny- Wujek G. przypomina ci o tym kiedy tylko otworzysz wyszukiwarkę.
Napis ułożony słitaśnie w kształt urodzinowego tortu, świeczki i cała orgiastyczna aura świętowania.
Kiedy szukasz w sieci konia na biegunach, na ten przykład, w gmailu już świecą się koniki różowe, pony, czystokrwiste i inne.
Wiesz też co ci się wyświetli w przypadku poszukiwań bardziej figlarnej treści...
Podobno także, bazując na IP i naszych wędrówkach po ścieżkach sieciowych, dobierane są rodzaje reklam.
Nie dziwi mnie, że ciągle słyszę o plamach, majonezach, mascarach do rzęs.
Wybitnie rzadko usłyszę o nowych doznaniach po wdzianiu nielateksowych prezerwatyw.
Dla kobiety nadal prezentowane są artykuły spod znaku trzech "K".
Kinder.
Kueche.
Kirche.
Kościół u mnie odpada, ale asortyment około domowy i dziedziowaty jak najbardziej.
To przeżyję.
Do granic doprowadzają mnie ostatnio reklamy leków, a właściwie suplementów.
Polacy, a szczególnie kobiety, żrą na potęgę sztuczne witaminy, mikroelementy; żrą leki przeciwbólowe.
Stawiają się na nogi środkami z piekła rodem, dostępnymi bez recepty, usypiają niechcące spać dzieci.
Ostatnio nawet żrą pastylki, po których się nie pocą.
W ogóle!
Bo pocenie i wszystkie przejawy fizjologii są niemile widziane!
Obrzydliwość nad obrzydliwościami!
Kobieta cię nie chce, bo zauważa strużkę na twojej skroni.
Facet cię nie chce, bo masz plamę mokrą pod pachą.
Weź się i zrób coś z tym!
Nie mówię, że mamy capić.
Nie mówię, że każdy ma posiłkować się akupresurą czy pić napary z ziela.
Tylko wnerwiające jest to ogłupianie ludzi i wtłaczanie im do głów bzdur, szkodliwych bzdur.
Ostatnio chciałam kupić dezodorant, bo na zrobienie własnego ( z masła kokosowego i sody), nie zakupiłam...masła.
Odwiedziłam co prawda średnich gabarytów sklep, a nie drogerię.
Wyobraźcie sobie, że wśród wielu marek znalazłam tylko jeden dezodorant?
Całą reszta to antyperspiranty w różnym stopniu "zjadliwe".
Wiem, wiem.
Mogę sobie pozwolić na lekkie śmierdzenie po pracy na podwórku, bo niemal w każdej chwili mogę się umyć, a bidna korporacyjna pracownica już nie.
To dla niej, dla jej pach przeznaczone są te blokery.
W związku z powyższym, cieszę się, że mogę się spocić i cieszyć właściwym funkcjonowaniem własnego organizmu.
Pamiętam też erę intymnych dezodorantów (patrzyłam- są nadal i rekomendowane, że aż miło) i koleżanek, które rozpylały sobie dezodorant w majtach.
Jestem staromodną i niepodążającą za modą wieśniarą, dla której pachy służą do wydzielania potu, a cipka ma pachnieć cipką, a nie perfumami, ale pewnie się nie znam i dlatego jestem tu, gdzie jestem ;)
![]() |
| Czy temu panu pachnie tulipanami? :D |






