.

.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Statystyka, panie! Statystyka!



Tak sobie piszę te swoje dyrdymały i oprócz tego, że chyba powinnam- po przeanalizowaniu treści, swój blog zaliczyć do blogu matek, to nachodzą mnie czasem ciekawe przemyślenia kto trafia tu do mnie  i za czym. 
Dzięki statystykom widzę kto mnie ogląda i czego szuka. 
Czasem jednak są to dziwne treści, no może treści nie dziwne, ale że trafia ktoś z tym do mnie?
Oczywiście nazwa bloga króluje, ale drugą lokatę ma obcy, a trzecią- jak widać.


Wyszukiwane słowa kluczowe

WpisLiczba wyświetleń
ostoja tupai
336








obcy
203








ranking karm dla psów 2012
92








jajka
90








kura
84








przecz diatowa
68








ranking karm dla psów
56








kątnik domowy większy
49








chwasty w trawie
32








łoś
23









Z "przeczą diatową" jest ciekawa historia. Zaintrygowało mnie to.
Wygooglałam i znalazłam ciekawą historię (tu za wikipedią):
"Tragedia na Przełęczy Diatłowa wydarzyła się w nocy, 2 lutego 1952 roku, na wschodnim stoku góry Cholat Sjakl (Холат Сяхл) w północnej części Uralu. Dziewięcioro uczestników studenckiej wyprawy w góry Uralu poniosło śmierć w niewyjaśnionych ostatecznie do dziś okolicznościach. Na cześć przywódcy wyprawy, Igora Diatłowa, przełęcz, gdzie doszło do tragedii, nazwano Przełęczą Diatłowa."

Ciekawie jest też o tym tu .

Czasem jednak pojawiają się kwiatki w stylu:

Najciekawsze typy:

co to jest sekvoje w smolensku
1








cycate
1








czy rybiki chodza po ludziach
1
ochwat u hucuła
1








owady ryjące
1


Co mają do mnie cycate (?) i Smoleńsk- nie wiem...Ale cieszę się, że świat dowiedział się, że lubię rybiki :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Kogo zamknąć w obrotowej klatce....

Nie będę pisać o tym co się działo w naszym pieprzonym sejmie w związku z nowelą dotyczącą uboju rytualnego, bo mam dziś zły dzień.
Nie będę też nakręcać się negatywnie....

z profilu FB Stop Legalizacji Uboju Rytualnego w Polsce

Ale....
Wszystkim posłom głosującym za- winszuję szczerze odrodzenia w ciele zwierza, w kraju, gdzie cierpienie zwierząt zawsze przegra z pieniędzmi i tzw. czynnikiem finansowym. 
Niech im poderżną gardła w tych obrotowych klatkach. 
Niech się ich oprawcy zasłonią wolnością religijną, a tak na prawdę - ssaniem na kasę.

Oczywiście, uprzedzam kąśliwości, które mogą nastąpić. 
Niemiecka krowa cierpi tak samo jak polska....

Swoją drogą, zło zawsze wraca do tych, którzy je sieją...
I to cieszy. 
I to bardzo.
 
(z FB,  Bernardyn  Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych)


 "Na pewno pamiętacie Fiodora, sparaliżowanego starego psa po przejechaniu ciągnikiem przez właściciela, zostawionego na polu, "żeby zdechł". Pies przeżył na tym polu, jadł patyki drewniane i wył z bólu, głodu i pragnienia. Na zdjęciu nasze spotkanie i ślad na śniegu ciągniętych bezwładnych tylnych łap. Zaalarmowali sąsiedzi, bo wszystko ma swoje granice, cierpienie też. Czekaliście na sprawiedliwość, domagaliście się kary dla zwyrodnialca, który tak bestialsko potraktował psa. Życzyliście wszystkiego, co najgorsze.... nasza organizacja robiła swoje, swoimi sposobami. Efekt końcowy: nie ma już tego gospodarstwa, zostało podpalone świadomie przez właściciela, który teraz w wyniku poparzenia leży w szpitalu, potem trafi do więzienia, żona odeszła kilka miesięcy temu i zeznawała w sprawie przeciwko mężowi o znęcanie się nad Fiodorem, społeczność wiejska odwróciła się od niego i nie ma miejsca już dla tego człowieka na tej wsi. Życzyliście wszystkiego, co najgorsze i spełniły się oczekiwania. Nie wiemy, czy oko za oko i ząb za ząb to dobra metoda, ale zrobiliśmy swoje."

Dziś tak smutnawo.
Pada deszcz.

Zimno. 5 stopni. 
W piecu napalone.

Coraz mniej czasu na pisanie, bo Młoda w końcu zaczęła przemieszczać się po podłodze.
A jak już czas jest,to zalegam w pozycji horyzontalnej i najczęściej udaje do Orfiego, który bierze mnie w ramiona.... 

Muszę przypomnieć sobie bajki. 
Młody na razie żąda dwóch. O Babie Jadze i o Smoku (Wawelskim). 
Może sięgnę po podania ludowe. Mam fajny zbiór "Pieśń Swantibora". 

Z tą pozycją wiąże się coś humorystycznego. Przynajmniej na tyle mogę sobie i Wam lekko osłodzić tego krwistego posta. 
Jest tam podanie o opacie Brunonie, a tytuł brzmi:
" Opat Bruno z Kołbacza".
Kiedy byłam mała i książkę tę czytał mi mój Starszy Brat, myślałam, że Bruno spadł z wielkiego chleba.


To, swego rodzaju niezrozumienie ze słuchu jest rodzinne....
Ojciec mój, długo myślał, ze miłość jest pod różą....(piosenka Majewskiej "Podróżą każda miłość jest"), a brat mój myślał, że u mickiewiczowskiego "Konrada Wallenroda"  "broni się jeszcze zwierz Alpuhary...").


Może by takiego zwierza Alpuharego nasłać na tych posłów, he? 



środa, 24 kwietnia 2013

Wyróżnienie leptirowe i bla bla przy Reds'ie.

Dzięki serdeczne Twórczyni z blogu Leptir za wyróżnienie


Nie wiem czym ja sobie na to zasłużyłam, bo ostatnimi czasy to tylko o błocie i Absorberach...:)
A oto pytania, na które nominująca mnie chciała bym odpowiedziała:

1. ..... największe twoje marzenie ?
Cofnąć czas o parę dobrych lat., żeby podjąć inne decyzje.
2.  .... twoje credo życiowe ?
Rób co chcesz, póki możesz spojrzeć na siebie w lustrze i nie poczuć wstydu czy obrzydzenia.
3.  .....czy masz coś do ukrycia ?
Tak, wiele ;)
4........co według ciebie jest podstawą poczucia szczęścia ?
Bezpieczeństwo i miłość, samorealizacja i wrażliwość odczuwania.
 5. ......najlepsze lekarstwo na dołek ?
Ostatnio- głównie praca. Fizyczna. Kiedyś- trochę alkoholu, książka i jazz.
6........gdzie szukasz źródeł inspiracji życiowej ?
W naturze.
7........kluczem do szczęścia jest ....?
Otwartość na to co przyniesie Los i wiara, że nic nie dzieje się bez powodu.
8........czy egoizm to zła cecha ?
Nie, pod warunkiem, że nie dominuje nad innymi.
9....... czego nigdy nie wyznałbyś partnerowi ?
Hmmm...Zdrady? ;)
10......czym jest dla ciebie pasja ?
Szczerym oddaniem siebie sobie; czymś co nadaje sens życiu.
11......czy wierzysz w Wielką Jedyną Miłość?
Kiedyś tak. Teraz już nie, aczkolwiek...niezbadane są wyroki Losu....;)
12...... dokończ zdanie: jeśli człowiek prawdziwie kocha to......
Nie krzywdzi, szanuje i patrzy w tym samym kierunku....

Ponieważ wiele blogów tych najczęściej odwiedzanych już nagradzałam, postanowiłam nagrodzić te, którym ode mnie się jeszcze " nie dostało":






Tradycja nakazuje zadać pytania...
1. Jeśli wstaniesz lewą nogą to....?
2. Źli ludzie to....?
3. Sens życiu nadają....?
4. Ziemia to dla ciebie.....?
5. Po śmierci jest...?
6. Kolor niebieski to dla ciebie...?
7. Czosnek to przyprawa, którą....?
8. Nie wyobrażam sobie domu bez....?
9. Motyle są dla mnie uosobieniem....?
10. Kiedy widzę tęczę to....?
11. Szlag mnie trafia, gdy...?
12. Kiedy się nudzę to czuję....?

Zdaję sobie sprawę, że można nie mieć czasu na odpowiadanie na pytania, także focha nie strzelę, jeśli tego nominowani nie zrobią.

A co w Tupajowisku?
Ano... po mojej kolejnej wizycie z wynikiem rtg (lewostronna, lekka skolioza odcinka lędźwiowego), pan internista rozłożył ręce i musiałam zarejestrować się do ortopedy. (7 maja 2013 r.).
Do tego czasu opary L4 i wykańczanie urlopu.

Pogoda piękna, wietrzymy się codziennie po 2 godziny z Absorberami. 
Młody wydobrzał, Natka dalej kaszle, co mnie niepokoi. Inhaluję, wciskam syrop prawoślazowy, piję lipę, co by trochę do mleka przeszło no i do sera białego ze śmietaną, który Młoda rano pożera, zawsze pół małego ząbku czosnku. 

Staram się trochę ogarnąć nasz nieużytek, znaczy "ogródek". 
Pomogłam nowemu pokoleniu pokrzyw, usuwając pędy z poprzedniego roku, ha ha!
Podagrycznika nie przejem, choćbym na rzęsach stawała!
Może go zawekować?

Przyszłą przesyłka ze sklepu ogrodniczego z dereniem, karaganą, jarzębiną i jaśminowcami. 
Mam nadzieję, że na dniach posadzi...się.
W sobotę glebę zaliczyły hortensje, jeżyna i leszczyna oraz trzmielina od mojej Mamy.

Tak sobie wyrywałam stare, pożółkłe trawy i jak zwykle obserwowałam co tam na poziomie gleby się dzieje...
Pająki pogońcowate, ślimaki, drobne chrząszcze i zaraz myśl popędziła do tych bałwanów cholernych co wypalają łąki, "nieużytki". 
Ileż stworzeń ginie, bezkręgowce, ale i gady, ssaki, płazy i ptaki.

Naprawdę, ja bym się z gnojami nie certoliła.
Stos i tyle.
Dupę by takiemu przypaliło to by może zmądrzał. 
Tylko żadnej renty!

A właśnie....Kiedy zanosiłam do swojej pracy zwolnienie kolejne, moja "ulubiona" koleżanka usmiechnęłą się i rzekła :
- "Nooo, jeszcze pół roku i na rentę"

Koleżanka owa, z grupą inwalidzką, z przedeptanymi drogami w ...różnych instytucjach. 
Ale, jakże się myli, o!jakże! 
Cóż. Myślenie polaczka.

Absorbery pochłaniają mnie zupełnie. Młoda zaczęła czynić próby raczkowania, ale wygląda to raczej na ślizg na półdupku. 
Oczywiście większość dzieci w tym wieku już chodzi (a przynajmniej tak mawiają babcie spotykane na moje i rodziny drodze). 
Wychodzi na to, że mam chyba skopane geny i dzieci moje idą swoim rytmem. Wolniej niż reszta harpaganów. 

Szukam taniego mięsa dla psów. 
Nie zapowiada się ciekawie, bo wkoło nie za wiele ubojni (brrr...) ssaków. Tylko i aż jedna drobiu. A na drobiu nasz chłopak długo nie pociągnie.
Poczyniłam dziś zakupy i aż się za głowę złapałam...Wołowe gnaty po 12 pln za kilogram....
Wzięłam kawał kości udowej plus mniejsze i nieco ochłapu z łojem, to mu się do gara z truchłem kurzęcym uwarzy. 

I tak jakoś życie sie toczy.
Pewne złudzenia się rozwiały- wiadomo- mają postać lekką niczym chmurka, albo bąk z tyłka raczej, teraz czas zacisnąć pośladki i jakoś ciągnąć ten wózek. 
Póki się da, póki nie będzie bardzo źle. 
Cokolwiek to znaczy. Priorytety są. 
A reszta- jak dobry Los da...;)